
Anna Zalewska w tej kwestii upiera się ponad rok. Teraz już wiadomo prawomocnie – upiera się niesłusznie. Ministerstwo edukacji narodowej będzie musiało ujawnić nazwiska autorów nowej podstawy programowej w szkołach. We wrześniu ubiegłego roku ministerstwu nakazał to Wojewódzki Sąd Administracyjny, ale resort się odwołał. W czwartek identyczne orzeczenie wydał Naczelny Sąd Administracyjny i od tej decyzji odwołania już nie ma.
To nie chodzi o to, że my się czepiamy i chcemy wiedzieć, kto za tym stoi dla własnego widzimisię. Ich dane są informacją publiczną. Ci eksperci otrzymali za swoją pracę publiczne pieniądze. Ich praca miała wpływ na to jak funkcjonuje polska szkoła.
Może oni się wstydzą... Mają powody, aby się wstydzić tego, co opracowali?
Odpowiem trochę "z boku". Jeżeli pani minister mówi, że reforma jest dobrze przygotowana, że została dobrze zaplanowana, że nie towarzyszą jej żadne perturbacje, a problemy z podręcznikami są incydentalne, to nie widzę żadnego powodu do wstydu. Jeśli tak jest naprawdę, to autorzy podstaw programowych powinni być dumni.
