Fot. UK in Italy / http://www.flickr.com/photos/ukinitaly/6002156436 / CC BY http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/

Na kilka dni przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich w Londynie wybuchają pierwsze olimpijskie skandale. Najnowszy jest niestety bardzo przykry dla sportsmenek, które nawet przez nowoczesne, demokratyczne okazują się być traktowane, jak ludzie drugiej kategorii w stosunku do mężczyzn.

REKLAMA
Cały świat żyje właśnie tym, w jakich warunkach kilkunastogodzinny lot do Europy pokonali olimpijczycy z Japonii i Australii. Oba kraje wysłały bowiem do Londynu samolot z dwiema kadrami swoich drużyn narodowych - męską i żeńską. Razem lecieli z Tokio piłkarki i piłkarze Japonii, wspólnie z południowej półkuli przyleciały koszykarki i koszykarze Australii. Razem, ale w zasadzie osobno, bo kobiety posadzono w najtańszej klasie ekonomicznej, gdy tymczasem panowie delektowali się odrobiną luksusu w prestiżowej klasie biznes.
Anna Dryjańska
socjolożka, Fundacja Feminoteka

Sport wciąż jest seksistowski. Mistrzynie nadal znaczą mniej od mistrzów.

Dlaczego? Tego nikt nie potrafi wytłumaczyć, ani w komitecie olimpijskim w Tokio, ani wśród australijskich działaczy olimpijskich. W Australii sprawa jest jednak tym bardziej oburzająca, że koszykarki reprezentujące ten kraj są znacznie bardziej utytułowane, niż mężczyźni. Z poprzednich igrzysk w Pekinie przywiozły nawet srebrny medal. W drużynie panów nikogo z takimi sukcesami na koncie tymczasem nie ma. Wśród anonimowych kolegów wybija się jedynie grający w NBA Patty Mills z San Antonio Spurs.
Gdy tylko samoloty z tak szowinistycznie ustaloną lista pasażerów wylądowały, gęsto tłumaczyć musieli się przed dziennikarzami szefowie obu misji, które w ten sposób potraktowały swoich sportowców. O ile Japończycy szybko uciekli od tematu, o tyle Australijczykom było nieco trudniej, gdyż kobieca drużyna koszykówki zwróciła się o oficjalne podanie przyczyn takiego podziału miejsc w samolotach. I sprawiła, że już postanowiono, iż australijscy sportowcy będą wracali do ojczyzny w jednakowych warunkach. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni drogę powrotną spędzą w klasie ekonomicznej.
– Sport wciąż jest seksistowski. Mistrzynie nadal znaczą mniej od mistrzów. Co widać najlepiej na przykładzie tego, że kobiety są w tym przypadku przecież znacznie lepsze od analogicznych drużyn męskich. A są traktowano jako reprezentantki drugiej kategorii – komentuje dla naTemat Anna Dryjańska z Fundacji Feminoteka. Zdaniem socjolożki, sport kobiecy w wielu przypadkach wciąż stanowi dekoracyjny dodatek dla rywalizacji mężczyzn.
– Choć to będą pierwsze igrzyska, na których kobieta będzie reprezentowała Arabię Saudyjską. I trzeba było do tego bardzo ostrej walki w tym kraju. Natomiast w Australii, czy Japonii sytuacja jest oczywiście znacznie lepsza, nie ma też sprzeciwu, by reprezentowały kraj. Ale jak widać, nie traktuje się ich tam serio – podsumowuje Dryjańska.