Na własnej głowie sprawdziłem, czy młodemu facetowi wypada zgolić się na krótko. Trochę mi teraz łyso

Tak wyglądała moja metamorfoza.
Tak wyglądała moja metamorfoza. Fot. Kamil Rakosza
Wielu moich kolegów przed wakacjami radykalnie ścinało swoje włosy, nie zostawiając na głowie nic lub co najwyżej kilkumilimetrową szczecinę. Mi zdarzyło się to może dwa razy w życiu. No teraz już trzy, ponieważ postanowiłem sprawdzić, czy młodemu facetowi przed trzydziestką wypada zgolić się na "pałę".

Moja mama pewnie nie będzie chciała wpuścić mnie do domu. Nie mówiąc nawet o babci, która po mojej ostatniej ścince nazwała mnie chuliganem i przestała na mnie patrzeć. Kobietom w mojej rodzinie niełatwo będzie zaakceptować moją letnią metamorfozę. A ja po prostu miałem dość potu cieknącego z końcówek włosów po każdej grze w kosza. Czepków na pływalniach. Tak samo jak wizerunkowej monotonii. Czy łysa głowa u dwudziestoparolatka bez wspomnień z poprawczaka to coś strasznie oburzającego?
– Uważam, że z życia przed 30-stką trzeba jak najmocniej korzystać – mówi Asia, prawniczka z Warszawy. – Myślę, że pewnie nie każdemu to pasuje, bo jak wiadomo, fryzura jest częścią stylu. Wiadomo, że pierwsze skojarzenie to, że albo ktoś wcześnie łysieje albo obraca się w osiedlowych elitach. Ogólnie ścinanie włosów - z punktu widzenia kobiety - kojarzy mi się z potrzebą zmiany albo przejawem buntu – dodaje.

Asia mówiła o tym, że "fryzura jest częścią stylu". Choć w moim przypadku łysa głowa pasuje jak sandały w styczniu, trudno nie zgodzić się z naszą rozmówczynią. Skinheadzi, uliczni hip hopowcy, czy żyjący rytmem nocy amatorzy techno imprez - ogolona głowa momentalnie budzi skojarzenie przynależności do danych subkultur. Jest równie ważną częścią stylówki co czerwone szelki, szerokie jeansy baggy, czy ortalionowa kurtka z lat 90., kupiona w lumpie przy Jerozolimskich.

– Nie uważam łysej głowy za obciach – mówi Borys, stylista fryzur z Warszawy. – Po pierwsze niektórzy naprawdę dobrze wyglądają w takiej fryzurze. Po drugie niektórym zależy na tym, żeby wyglądać bardziej męsko, czy groźnie. Inni robią to, by lepiej identyfikować się z jakąś subkulturą. W końcu "przed trzydziestką" to nadal bardzo młody wiek – podkreśla nasz rozmówca.


Nie sądzę, bym wraz ze ścięciem włosów zyskał dodatkowe punkty za groźny wygląd. Moi koledzy do tej pory umierają ze śmiechu po tym, jak spytałem ich, czy przypominam im Mickey'ego z "Urodzonych morderców".
– Myślę, że to trochę bez sensu, kiedy młody gość, który jeszcze nie łysieje, ścina się na pałę – mówi Michał. – To ewidentnie zły pomysł – dopowiada Karolina. Mimo zerowej szkodliwości (poza wizerunkową), golenie głowy budzi kontrowersje. Dużą rolę odgrywają stereotypy. Z jednej strony te wiążące łyse głowy z czapką wpierdolką i słowiańskim przykucem. Z drugiej...

– A dla mnie to sexy w niektórych przypadkach – mówi Weronika. – Podobno łysi są dobrzy w łóżku. Tak mówiła mama i pani w szkole – śmieje się nasza rozmówczyni.
Znawcy savoir-vivre'u nie widzą w łysinie niczego zdrożnego. – Ja sam noszę taką fryzurę i dobrze się w niej odnajduję w najróżniejszych gremiach. Ostatnio miałem przyjemność być członkiem oficjalnej polskiej delegacji w Tatarstanie, m.in. u Prezydenta – mówi naTemat znawca etykiety - Leszek Leopold baron von Bieberstein Kazimierski. – Najważniejsze, żeby fryzura była zadbana, a strój adekwatnie dobrany do sytuacji. Ja osobiście nic nie mam przeciwko bardzo krótkim włosom, czy nawet zerowej łysinie – dodaje.

Wszystko zależy od tego, jak kto wygląda. Podobnie jak słuchanie polskiego reggae, czy kolekcjonowanie ogrodowych krasnali - łysina nie wszystkim pasuje. Jeśli jednak komuś zależy na zbudowaniu określonego stylu, właściwa fryzura może być kluczowa. Podobnie jak rozłąka z lustrem. Ja już tylko czekam na dzień, w którym znów będę mógł zaczesać grzywkę na prawo.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...