
Premier Mateusz Morawiecki pisze o tym, jakby to był sukces jego rządu. O roli Donalda Tuska nie wspomina ani słowem – a przecież obaj politycy w tej kwestii mówili właściwie jednym głosem. W piątek nad ranem przywódcy Unii Europejskiej osiągnęli porozumienie w sprawie dalszej polityki wspólnoty w kwestii migrantów. Znika to, co i tak było fikcją - przymusowa relokacja uchodźców.
To nie były łatwe obrady, bo jasne jest, że kwestia polityki migracyjnej dzieli Unię Europejską. Porozumienie udało się osiągnąć dopiero ok. godz. 5.00 rano. Ustalenia są następujące – wiadomo, że nie będzie przymusowej relokacji, czemu sprzeciwiała się m.in. Polska. Nowe ośrodki dla migrantów przybywających do Europy będą tworzone zaś w poszczególnych krajach UE na zasadzie dobrowolności. W ośrodkach tych zapadałyby decyzje, czy przybyli do Europy są uchodźcami, czy imigrantami, którzy przybyli nielegalnie, więc powinni zostać odesłani do swoich krajów.
"Porozumienie dobre dla Polski i całej Unii" Premier Mateusz Morawiecki w pierwszym tweecie wysłanym nad ranem w kilku słowach poinformował o ustaleniach unijnych przywódców.
Dwie godziny później na Twitterze znalazł się kolejny wpis – tym razem już taki, aby nikt nie miał wątpliwości, komu należy zawdzięczać porozumienie. "Cały czerwiec naszych twardych, intensywnych negocjacji plus kilkanaście trudnych godzin na ostatniej prostej i mamy to" – pisze m.in. premier Morawiecki.
Tylko "nasze twarde negocjacje"? W relacji Mateusza Morawieckiego ze szczytu UE nie ma nic o tym, że to Donald Tusk naciskał na przywódców UE, by zrezygnowali z tego, co i tak było fikcją, czyli ze sztandarowego projektu UE wprowadzającego mechanizm relokacji uchodźców. Tuż przed czwartkowym szczytem przewodniczący Rady Europejskiej wysłał list do europejskich przywódców, w którym niemal powtórzył to, co postulują kraje Grupy Wyszehradzkiej – chodzi o wzmacnianie kontroli granicznych, bo to dzięki temu niemal o 100 proc. spadła liczba nielegalnych przekroczeń granicy od czasu największego kryzysu migracyjnego w 2015 r.
Od tego czasu sytuacja zmieniła się znacznie, zmianie uległy też nastroje społeczne. Jak pisaliśmy, w Polsce zdecydowanie spadł odsetek osób, które stanowczo sprzeciwiają się przyjmowaniu uchodźców, choć wciąż stanowią oni nieco ponad połowę badanych.
