
"O taśmach wiedzieli wszyscy" - twierdzi Jacek Soska, rolnik z Jeżówki i członek Rady Naczelnej PSL. Temu, że wiedza o taśmach była powszechna, zaprzeczają inni politycy partii. Soska doszczętnie pogrąży Ludowców?
Soska zdradza między innymi, że Serafin sam chwalił się taśmami. "Zdążył mi dwa razy o nich powiedzieć, zanim zostały opublikowane. Mówił, że na nagraniach ktoś nadaje na wysokich falach na Andrzeja Śmietankę i innych" – ujawnia w rozmowie z "Wprost" Jacek Soska.
Jak by tego było mało, rolnik przyznaje, że w PSL wiedza o taśmach była dość powszechna. "Nie miejcie złudzeń, że to nowa sprawa, która właśnie ujrzała światło dzienne. Serafin rozpowiadał to wszem wobec. O taśmach wiedzieli wszyscy, choćby wielu członków Rady Naczelnej PSL" – twierdzi Soska. Jeśli te słowa są prawdziwe oznacza to, że Władysław Serafin kłamał, gdy zapewniał, że nie wie skąd taśmy się wzięły i kto je nagrał.
"Ja nic nie wiem" Inni politycy tej partii zaprzeczają jednak tym doniesieniom. – Aż do wybuchu afery o niczym nie wiedziałem – zapewnia poseł PSL Józef Zych, również członek Rady Naczelnej partii. – I wcześniej w ogóle o tym nie słyszałem.
W podobnym tonie wypowiada się Stanisław Żelichowski. – Ja o tym nie wiedziałem, nie rozmawiałem z Serafinem – mówi nam poseł. – I to nie jest tak, że to była powszechna wiedza. Ja o tym nie słyszałem, Waldemar Pawlak pewnie też nie – podkreśla
Żelichowski.
Kto się czubi, ten się… Mimo, że posłowie o taśmach nie wiedzieli, to słowa Jacka Soski nie budzą w nich większych emocji. Nie uważają też tego za szkodliwe dla partii. – Jeśli koledzy mieli wcześniej takie informacje to cóż, ich sprawa – ocenia Józef Zych. Stanisława Żelichowskiego również niespecjalnie to rusza. Poseł nie potrafi wskazać, czemu Soska nagle miałby pogrążać Serafina: – Nie wiem czemu on tak opowiada.
Po chwili jednak były minister środowiska przyznaje, że relacje Władysława Serafina i Jacka Soski nie wyglądała najlepiej. – Między nimi jest brak chemii, mają do siebie uraz – zdradza Żelichowski.
Wewnątrzpartyjne rozgrywki? Te niesnaski między oboma politykami mogły sprawić, że Soska zdecydował się na pogrążenie Serafina. – Obaj próbują się wzajemnie przekrzyczeć, tacy krzykacze – opowiada o swoich kolegach z PSL Stanisław Żelichowski.
Trudno jest ocenić, który z polityków mówi prawdę: Władysław Serafin czy Jacek Soska. Jedno jest pewne: jeden z nich mija się z prawdą. Pytanie tylko – który?
