
Będzie wrzawa. Niezależnie od tego, co ogłosi Andrzej Duda. Wiadomo, że prezydent we wtorek zdecyduje o losie obecnej I Prezes Sądu Najwyższego. Prof. Małgorzata Gersdorf - ustawowo, lecz niekonstytucyjnie - ma stać się ofiarą czystki. Czy tak się faktycznie stanie? Niektórzy liczą jeszcze na głowę państwa. Większość obserwatorów podejrzewa, że teraz zdarzenia potoczą się w sposób nieprzewidywalny.
Prezydent wskaże datę Wtorek i środa to będą kluczowe dni dla przyszłości wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Dlatego ten komunikat prezydenta będzie miał znaczenie niebagatelne. – Andrzej Duda wyda postanowienie, w którym wskaże datę przejścia I prezes SN w stan spoczynku – tak wtorkowe wydarzenie zapowiedziała w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Anna Surówka-Pasek, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, nota bene doktor nauk prawnych, specjalistka prawa konstytucyjnego.
3 lipca mijają trzy miesiące od wejścia w życie znowelizowanej ustawy o Sądzie Najwyższym. Tyle czasu mieli sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia, by złożyli wniosek o zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska i do tego dołączyli zaświadczenie lekarskie, iż są zdolni do tej pracy. Jeśli tego nie zrobią, automatycznie przechodzą w stan spoczynku.
Art. 37. § 1. Sędzia Sądu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku z dniem ukończenia 65. roku życia, chyba że nie później niż na 6 miesięcy i nie wcześniej niż na 12 miesięcy przed ukończeniem tego wieku złoży oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie stwierdzające, że jest zdolny, ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków sędziego, wydane na zasadach określonych dla kandydata na stanowisko sędziowskie a Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego.
W sumie w Sądzie Najwyższym orzeka obecnie 74. sędziów, z czego 27. ma więcej niż 65 lat. 16 z nich zdecydowało się złożyć do prezydenta wniosek o to, by nadal móc orzekać w SN. 11 osób żadnego wniosku nie składało, co oznacza, że - według ustawy - 4 lipca będą sędziami Sądu Najwyższego w stanie spoczynku.
Gra w trzy kubki Ale właśnie - według ustawy, a nie Konstytucji. Na nią powołuje się prof. Małgorzata Gersdorf, tłumacząc, dlaczego nie wysłała do prezydenta wniosku z dołączonym zaświadczeniem od lekarza. Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego mówi o tragizmie sytuacji, w jakiej zostali postawieni sędziowie - co nie zrobią, będzie źle.
prof. Małgorzata Gersdorf
I Prezes Sądu Najwyższego
Takim też rozumowaniem kierowało się Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, przyjmując jednomyślnie uchwałę stwierdzającą, iż sędzia Małgorzata Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego do 30 kwietnia 2020 roku.
"Prezydent zachowa resztki twarzy" No i tu zagadka – co we wtorek zrobi prezydent? Nie brak spekulacji, że aby załagodzić konflikt wokół wymiaru sprawiedliwości i zapewnić ciągłość działania Sądu Najwyższego Andrzej Duda oświadczy, iż prof. Małgorzata Gersdorf przechodzi w stan spoczynku... właśnie 30 kwietnia 2020 r.
W szeregach PiS zapewne zapanowałoby - delikatnie mówiąc - niezadowolenie, bo prezydent po raz kolejny (tak jak z dwoma wetami w sprawie ustaw sądowych) stanąłby okoniem wobec planów dobrej zmiany.
Rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski raczej w taki scenariusz nie wierzy. – Podejrzewam, że pan prezydent ogłosi, iż pani Prezes Gersdorf oraz jeszcze kilku innych sędziów przechodzi w stan spoczynku. Teoretycznie można założyć, iż prezydent dojdzie do wniosku, że Konstytucja ma pierwszeństwo przed ustawą, ale - biorąc pod uwagę wszystko, co się do tej pory wydarzyło - jest to chyba mało realne – przyznaje sędzia Laskowski w rozmowie z naTemat.
Bez wniosku się nie da? Wicemarszałek Sejmu, była sędzia Sądu Rejonowego w Katowicach, Barbara Dolniak z Nowoczesnej nie widzi prawnej możliwości, aby prezydent mógł w przypadku prof. Gersdorf wyznaczyć datę przejścia w stan spoczynku na rok 2020.

– Pani Pierwsza Prezes nie składała wniosku o dalsze zajmowanie stanowiska, więc zgodnie z ustawą prezydent nie może jej wydłużyć terminu przejścia w stan spoczynku. Gdyby pan prezydent chciał, aby prof. Gersdorf pozostała na stanowisku, to nie powinien nic robić. Obowiązuje uchwała Zgromadzenia Ogólnego SSN i nie ma potrzeby wskazywania jakiejś innej daty. Prezydent nie może bowiem ingerować w czas trwania kadencji Pierwszego Prezesa SN – tłumaczy wicemarszałek Dolniak.
Barbara Dolniak
Nowoczesna
Dla wszystkich to oczywiste – Z całym szacunkiem dla głowy państwa, ale nie ma potrzeby, by pan prezydent oznaczał czyjąkolwiek kadencję, bo kadencja pani prezes Gersdorf została oznaczona przez jego poprzednika. Ja byłbym usatysfakcjonowany, gdyby pan prezydent dokładnie wczytał się w Konstytucję i po prostu potwierdził to, co dla wszystkich jest oczywiste - że nie można skrócić kadencji Pierwszego Prezesa SN zwykłą ustawą – stwierdza z kolei w rozmowie z naTemat były minister sprawiedliwości, poseł PO Borys Budka.
Borys Budka
Platforma Obywatelska, Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka
Musi mieć mocne uzasadnienie Problem dostrzega też poseł PiS Marek Ast z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. W rozmowie z naTemat nie wyklucza, że prezydent zechce oznaczyć datę przejścia prof. Gersdorf w stan spoczynku na rok 2020. Ale czy może to zrobić?
– Mamy określone zapisy ustawowe dotyczące przejścia w stan spoczynku i one obejmują panią prezes Gerdorf. Pozostaje jednak kwestia, w jaki sposób prezydent mógłby określić dłuższy okres wykonywania obowiązków służbowych przez panią prezes bez jej ewentualnego wniosku – przyznaje poseł Ast.
Marek Ast
Prawo i Sprawiedliwość, sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka

Zdaniem rzecznika Sądu Najwyższego trwający właśnie bój nie idzie o tę konkretną Pierwszą Prezes Małgorzatę Gersdorf. Tu chodzi - jak mówi sędzia Michał Laskowski - o reguły państwa prawa.
Michał Laskowski
sędzia, rzecznik Sądu Najwyższego
Pełniący obowiązki Do wtorku pozostały nam na razie spekulacje. Trudno podejrzewać, że Andrzej Duda będzie wolał się zastosować do Konstytucji, a nie do stojącej z nią w sprzeczności ustawy o Sądzie Najwyższym, skoro był to jego projekt (wprawdzie zmieniony w Sejmie, ale zawsze i tak jego), no i skoro całkiem niedawno tę ustawę zatwierdził swoim podpisem. Jeśli zatem prof. Gersdorf przejdzie w stan spoczynku, kto stanie na czele Sądu Najwyższego? Spekuluje się, że Andrzej Duda wyznaczy spośród obecnych sędziów SN sędziego pełniącego obowiązki Pierwszego Prezesa.

– Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza, bo Konstytucja nie przewiduje funkcji "pełniącego obowiązki Pierwszego Prezesa", nie ma takiej prawnej możliwości. Wierzę w sędziów Sądu Najwyższego i w to, że żaden z nich nie zgodzi się na łamanie Konstytucji – stwierdza w rozmowie z naTemat poseł Borys Budka. – Wydaje mi się, że w gronie obecnych sędziów Sądu Najwyższego prezydentowi trudno będzie znaleźć kogoś, kto zechciałby pełnić tę funkcję – ocenia także wicemarszałek Barbara Dolniak z Nowoczesnej.
Barbara Dolniak
Nowoczesna, sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka
Poseł Marek Ast z PiS w rozmowie z naTemat o żadnym ewentualnym pełniącym obowiązki lub kandydatach na nowego Pierwszego Prezesa SN nie chce rozmawiać. – To nie politycy wskazują kandydatów, to nie jest kompetencja Sejmu czy komisji sprawiedliwości – podkreśla.
Kandydatów brak I faktycznie – ustawa przewiduje, że to prezydent wyznacza Pierwszego Prezesa, ale spośród 5 kandydatów wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne SSN, a ci są wybierani wyłącznie z grona czynnych sędziów Sądu Najwyższego. Wobec jednomyślności Zgromadzenia Ogólnego prezydentowi byłoby niezmiernie trudno znaleźć jakiegokolwiek kandydata. I to nawet biorąc pod uwagę fakt, że w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Sądu Najwyższego, które jednomyślnie podjęło uchwałę o tym, iż Małgorzata Gersdorf pozostaje I Prezesem SN do końca 6-letniej kadencji, nie uczestniczyło 11 osób (uchwałę przyjęło 63 sędziów, w SN orzeka obecnie 74 sędziów).
Art. 12. § 1. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego jest powoływany przez
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na sześcioletnią kadencję spośród 5 kandydatów
wybranych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego i może zostać
ponownie powołany tylko raz. (...)
§ 2. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wybiera kandydatów na
stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego spośród sędziów Sądu
Najwyższego w stanie czynnym, nie później niż na 6 tygodni przed upływem kadencji
Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego albo w terminie 14 dni od dnia przejścia
w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku
służbowego sędziego Sądu Najwyższego albo zrzeczenia się stanowiska Pierwszego
Prezesa Sądu Najwyższego. (...)
Art. 13. § 2. Do podjęcia uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego
w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu
Najwyższego, wymagana jest obecność co najmniej 2/3 liczby sędziów każdej z izb.
Jeżeli uchwały nie podjęto ze względu na brak wymaganego kworum, do podjęcia
uchwały na kolejnym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 3/5 liczby
sędziów Sądu Najwyższego. Czytaj więcej
Wprawdzie 11 sędziów było nieobecnych przy podejmowaniu tej uchwały w sprawie prof. Małgorzaty Gersdorf, ale to wcale nie musi oznaczać, iż w tym gronie są ci, którzy chętnie widzieliby się w roli pełniącego obowiązki Pierwszego Prezesa. – Na każdym Zgromadzeniu Ogólnym kogoś nie ma, z bardzo różnych przyczyn, choćby ze względu na urlopy – podkreśla w rozmowie z naTemat sędzia Michał Laskowski. Przyznaje, że nie zna powodów nieobecności wszystkich 11 sędziów, ale zaznacza, że przed posiedzeniem Zgromadzenia nikt nie znał treści projektów podjętych uchwał, bo one były omawiane dopiero w trakcie obrad.
Sprzeczność między przepisami ustawy a tym, co mówi Konstytucja, trudno przewidzieć, jak dalej potoczą się wydarzenia. Nie ma jednak wątpliwości, że zamieszanie może być spore. Szczególnie, gdyby w Sądzie Najwyższym powstały dwa ośrodki zarządzające.

Sędzia Michał Laskowski nadciągającym chaosem straszyć jednak nie zamierza. Ale też nie ukrywa, że za parę miesięcy skutki zamieszania mogą być poważne. – Na lipiec i sierpień mamy powyznaczane rozprawy i posiedzenia. Każdy z sędziów orzeka normalnie. Ci, którzy mają powyżej 65. lat i złożyli wnioski do prezydenta, też mają wyznaczone rozprawy – informuje rzecznik SN, zapewniając, iż instytucja stara się działać normalnie.
Michał Laskowski
sędzia, rzecznik Sądu Najwyższego
W każdej z tych izb na rozpatrzenie czeka sto kilkadziesiąt spraw. Tempo orzekania może się zmienić, gdy w SN zapełnią się wakaty – pod koniec czerwca ukazało się obwieszczenie prezydenta o ponad 40. wolnych stanowiskach w Sądzie Najwyższym. Ale to się stanie najwcześniej za kilka miesięcy, tyle bowiem trwają wszelkie procedury.

Pozostaje pytanie, dlaczego pozostały nierozpoznane przez prezydenta wnioski o powołania na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego złożone przed około rokiem. Wyjaśnieniem może być to, że ci kandydaci przeszli procedury przed "starą Krajową Radą Sądownictwa". Podobnie postąpił minister Zbigniew Ziobro z wnioskami SN o delegowanie sędziów do Sądu Najwyższego. – Już od kilku miesięcy mamy sytuację taką, że mamy nieobsadzone stanowiska, że nie ma sędziów delegowanych i orzekamy tyle, ile tylko możemy. Więc i tak już doszło do spowolnienia. A teraz, po 3 lipca, najpewniej sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy – przewiduje rzecznik SN.
Sąd w zawieszeniu – Proszę zobaczyć, co dzieje się w Trybunale Konstytucyjnym, który prawie nie orzeka – zwraca uwagę wicemarszałek Dolniak. Jak mówi, działalności Sądu Najwyższego nie da się zawiesić: tam są rozpatrywane skargi kasacyjne, udzielane są odpowiedzi na pytania prawne. – To nie może czekać, bo ktoś ma na przykład prawomocnie orzeczoną karę pozbawienia wolności i oczekuje na rozpatrzenie kasacji. Gdyby SN praktycznie przestał działać, spowodowałoby to paraliż całego wymiaru sprawiedliwości – zwraca uwagę Barbara Dolniak. Tu wypada tylko przypomnieć deklaracje PiS - że wszystkie te zmiany w wymiarze sprawiedliwości są po to, aby działał on sprawniej i służył ludziom. Wszystkim.
