
– Myśmy się cofnęli w ubiegłym roku, niewiele nam to w mojej ocenie dało – stwierdziła w Telewizji Republika była premiera Beata Szydło. Chodzi o reformę sądownictwa i weta prezydenta Andrzeja Dudy.
Szydło komentowała w TV Republika awanturę wokół Sądu Najwyższego i nowej ustawy forsowanej przez prezydenta Dudę. Przypomniała, co działo się równo rok temu, gdy Duda zawetował ustawy o SN i KRS. Z jej wypowiedzi można wysnuć wniosek, że żałuje tego, jak potoczyły się losy reformy sądownictwa.
– Mogę tylko żałować, że dokładnie rok temu o tej porze nie udało nam się zakończyć przeprowadzenia do końca tej reformy, dobrze przygotowanej reformy sądownictwa – stwierdziła.
– Myśmy się cofnęli w ubiegłym roku, niewiele nam to w mojej ocenie dało, dlatego, że protesty są, reforma - no mamy przyjęte projekty ustaw, ale jak widać chociażby po tym, co robi pani Gersdorf i środowisko sędziowskie, nie ma do końca znowu akceptacji tego stanu rzeczy, w Brukseli też nie udało nam się niczego pozytywnego załatwić – oceniła.
Była premier mówiła też o roszadach kadrowych w Sądzie Najwyższym. Sporo miejsca poświęciła sędziemu SN Józefowi Iwulskiemu, który został wyznaczony przez prof. Małgorzatę Gersdorf jako tymczasowy zastępca Pierwszego Prezesa (na czas urlopu). Szydło odniosła się do informacji, że Iwulski orzekał w stanie wojennym.
– To pokazuje powagę sytuacji, w której cały czas jest nasz kraj. Jeżeli nam się wydaje, że po tych zmianach, które zostały wprowadzone już w ciągu 2,5 roku przez rząd Prawa i Sprawiedliwości my możemy być spokojni, możemy spokojnie patrzeć na to, że Polska odzyskuje tą autonomię, suwerenność czy że porządkujemy wymiar sprawiedliwości, że stajemy się krajem, w którym nie da się już cofnąć pewnych demokratycznych przemian, to każdy, kto tak uważa powinien się pochylić nad przypadkiem sędziego Iwulskiego i zastanowić się jak to jest możliwe, że taki człowiek zostaje wyznaczony przez panią Gersdorf na swojego zastępcę – oceniła.