
Kwestia uzależnienia Jeana-Claude’a Junckera od alkoholu co jakiś czas powraca w mediach po dziwacznych wpadkach szefa Komisji Europejskiej. On sam twierdzi, że problemu z napojami wyskokowymi nie ma, a swoje sporadyczne niedyspozycje tłumaczy zmęczeniem.
REKLAMA
Podczas szczytu NATO niekwestionowaną gwiazdą pierwszego dnia (środa 11 lipca) był prezydent USA Donald Trump. Jednak w czwartek media zaczęły się rozpisywać o zachowaniu Jeana-Claude'a Junckera, do jakiego doszło dzień wcześniej w trakcie obserwowania przez polityków i dyplomatów pokazu artystycznego.
Juncker miał duże problemy z utrzymaniem równowagi na podeście. Inni politycy musieli go z tego powodu podtrzymywać. Widać to na filmie udostępnianym na Facebooku i Twitterze.
Szefowi Komisji Europejskiej trzeba było też pomagać zejść ze schodów. Juncker wyraźnie zataczał się i cofał. Bez wsparcia kolegów jego sytuacja wyglądałaby krucho, bowiem najpewniej zaliczyłby spektakularny upadek.
Wpadek było więcej
Powyższe wydarzenie nie jest pierwszym w życiu byłego premiera Luksemburga. Media już w roku jego kandydowania (2014) na szefa KE rozpisywały się o specyficznych nawykach śniadaniowych i ogólnym stylu życia polityka. Juncker słynie bowiem z tego, że dzień uważa za udany dopiero wówczas, gdy rozpocznie go od lampki koniaku.
Powyższe wydarzenie nie jest pierwszym w życiu byłego premiera Luksemburga. Media już w roku jego kandydowania (2014) na szefa KE rozpisywały się o specyficznych nawykach śniadaniowych i ogólnym stylu życia polityka. Juncker słynie bowiem z tego, że dzień uważa za udany dopiero wówczas, gdy rozpocznie go od lampki koniaku.
Jednak po silne trunki polityk rzekomo ma sięgać także w kolejnych porach. Dziwaczne zachowania szybko dały o sobie znać. Podczas Szczytu Partnerstwa Wschodniego w maju 2015 roku w Rydze Juncker powitał premiera Węgier Viktora Orbana w następujący sposób: "Cześć, dyktatorze!". Szef KE wyraźnie był w doskonałym humorze.
Jednak najszerzej komentowano postawę Junckera w czasie podpisywania Deklaracji Rzymskiej w marcu 2017 roku. W internecie pojawiła się masa komentarzy, że Juncker podczas audiencji u papieża Franciszka był po prostu pijany. Rozłożony na krześle w dość "oryginalnej" pozie szef KE mocno wyróżniał się na tle innych.
Oficjalny komunikat brzmiał, że polityk był zmęczony. To jednak nieszczególnie przekonało media społecznościowe. Szczególnie oburzona była Krystyna Pawłowicz, która napisała na Facebooku: "Jak ci wszyscy europejscy prezydenci i premierzy mogą tolerować wśród siebie tego pijanego prostaka".
Choroba alkoholowa czy jednak nie?
Jean-Claude Juncker był już pytany o swoje problemy z alkoholem, ale nigdy się do nich nie przyznał. Wszystkie osobliwe sytuacje tłumaczył swoim zmęczeniem. – Muszę pracować czternaście, piętnaście godzin dziennie i to jest coś, do czego nie przywykłem – tłumaczył w wywiadzie dla francuskiego dziennika "Libération".
Jean-Claude Juncker był już pytany o swoje problemy z alkoholem, ale nigdy się do nich nie przyznał. Wszystkie osobliwe sytuacje tłumaczył swoim zmęczeniem. – Muszę pracować czternaście, piętnaście godzin dziennie i to jest coś, do czego nie przywykłem – tłumaczył w wywiadzie dla francuskiego dziennika "Libération".
Trzeba koniecznie wspomnieć, że w trakcie tamtego wywiadu Juncker wypił… cztery lampki szampana. Szef KE wspomniał, że jego problemy z utrzymaniem równowagi są związane z wypadkiem samochodowym, który miał miejsce w 1989 roku. Poważnie uszkodził sobie wtedy m.in. lewą nogę.
Jednak te tłumaczenia nie pokrywają się z wypowiedziami jego dawnych współpracowników, którzy wspominali, że od Junckera czuć alkohol. – Kwestia jego konsumpcji alkoholu była podnoszona przez wielu europejskich liderów – przyznał w rozmowie z brytyjskim "Daily Telegraph" jeden z brukselskich oficjeli.
