
Przez ponad dwa tygodnie grupa nastoletnich tajskich piłkarzy i ich trener była uwięziona w jaskini w Tajlandii. Wszyscy zostali uratowani w czasie heroicznej akcji, ale wciąż zastanawiamy się, co doprowadziło do "happy endu".
"Doświadczenia te mogą być też w pewien sposób dla nich pozytywne. Na przykład chłopcy mogą bardziej cenić to, że żyją lub zdać sobie sprawę, ile są w stanie znieść. Zdarzenia z jaskini mogły rozwinąć silną więź pomiędzy chłopcami.
Z drugiej strony ci młodzi ludzie mogą mieć także poczucie "winy ocalonych", ponieważ one przeżyły, a jeden z ratowników zginął. Nawet jeśli wiemy, że obwinianie siebie jest nieracjonalne, poczucie winy "że się żyje" jest powszechne w takich sytuacjach".
"W normalnych okolicznościach spodziewałbym się, że dzieci ulegną panice łatwiej niż dorośli. Jednak w tym konkretnym przypadku podejrzewam, że jedność, spoistość grupy i przywództwo trenera pomogły chłopcom zachować spokój. Dorośli mogliby nie dać sobą tak łatwo kierować! W tym przypadku uważam, że ich młody wiek okazał się zaletą, ponieważ pozwolił trenerowi na kierowanie nimi".
"Musimy pamiętać o tym, że rodzice chłopców nie mają specjalistycznej wiedzy, jak radzić sobie z dzieckiem, które na tyle dni było uwięzione w jaskini! Pomocne byłoby tutaj profesjonalne doradztwo. Bardzo ważne będzie poradzenie sobie z emocjonalnymi potrzebami dziecka (i ewentualnymi ranami emocjonalnymi) teraz i w bliskiej przyszłości".
