Stołecznemu radnemu PiS spodobała się rzucona na Twitterze propozycja likwidacji TVN24.
Stołecznemu radnemu PiS spodobała się rzucona na Twitterze propozycja likwidacji TVN24. Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Ledwie gruchnęła informacja o wszczętym z urzędu postępowaniu KRRiT ws. słów, jakie padły na antenie TVN24, a w prawicowym środowisku już zaczęło się snucie planów, co należałoby zrobić z tą stacją. Na Twitterze padł pomysł likwidacji telewizji, który najwyraźniej spodobał się jednemu z czołowych samorządowców PiS w stolicy.

REKLAMA
Retweet wcale nie musi oznaczać, iż podający dalej zgadza się z poglądem wyrażonym we wpisie. Warszawski radny Oskar Hejka jednak tego nie zastrzegł, więc można podejrzewać, iż ten wpis mu przypadł do gustu.
Cel – likwidacja stacji
"Ciekawe kiedy PiS zrozumie, że warunkiem Pojednania Narodowego jest likwidacja TVN24? Póki ta szczujnia nadaje, będziemy sobie skakali do gardeł. O pierdoły" – napisał użytkownik Twittera ukrywający się pod pseudonimem smok05. Wpis ten podał dalej stołeczny polityk PiS, często goszczący choćby w Telewizji Republika.
Pod wpisem "smoka" pojawiły się instrukcje, jak można osiągnąć "wymarzony" cel, czyli likwidację TVN24.
"Wystarczy stosować ustawę 2. Koncesji nie udziela się, jeżeli rozpowszechnianie programów, mogłoby spowodować: 1) zagrożenie interesów kultury narodowej, dobrych obyczajów i wychowania, bezpieczeństwa i obronności państwa oraz zagrożenia dla bezpieczeństwa informacji niejawnych" – poradziła jedna z użytkowniczek. Inny internauta uznał, że lepszym pomysłem byłoby odkupienie udziałów w TVN od amerykańskiego inwestora.
Postępowanie z urzędu
We wtorek pojawiła się informacja, iż Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji z urzędu wszczęła postępowanie w sprawie słów Marka Przybylika, jakie padły w satyryczno-politycznym "Szkle Kontaktowym" w TVN24.
Minister kultury Piotr Gliński uznał bowiem, iż na antenie stacji wzywano do buntu w szeregach policji. Wicepremiera oburzyły słowa: "Przedwczoraj, czy kilka dni temu, usłyszałem, że policjanci walczą o swoje, ale to niech walczą nie z demonstrantami, niech walczą o swoje z politykami".