
Leszek Suski, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nakazał strażakom usunięcie wszystkich symboli protestu, jakie strażacy umieścili na wozach. Tłumaczenie jest dość pokrętne, flagi i banery są niezgodne z zasadami bezpieczeństwa i uderzają w godność służb mundurowych. Związkowcy flag zdejmować nie chcą i zapowiadają opór.
REKLAMA
Związkowcy się zagotowali tak, że woda ze strażackiej sikawki raczej nie pomoże. Wszystko z powodu zarządzenia Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, który nakazał usunięcie z wozów wszelkich symboli protestu służby mundurowych. Oficjalne tłumaczenie jest tak dziwaczne, że aż trudno w nie uwierzyć.
Komendant Leszek Suski tłumaczy swoją decyzję tym, że flagi i banery zamocowane na wozach mogą uderzać w godność symboli Rzeczypospolitej i stanowić zagrożenie dla ruchu drogowego. To drugie jest szczególnie ciekawe, bo w wielu miastach Polski wszystkie pojazdy komunikacji miejskiej przy byle okazji jeżdżą oflagowane i nikomu to nie przeszkadza.
Związkowcy protestują. – Pierwszy raz w historii doszło do takiej sytuacji. Komendant łamie nasze podstawowe uprawnienia – alarmują. I piszą list do komendanta, w których przedstawiają swoje racje. Pytanie tylko, czy pismo odniesie jakikolwiek skutek.
Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że komendant zwyczajnie chce się przypodobać władzy, być może nawet zachować stanowisko. Przypomina o tym Sławomir Neumann na Twitterze. Poseł w swoim wpisie przypomina, że gdy w 1981 strajkowali podchorążowie szkoły pożarnictwa, Suski okazał się łamistrajkiem.
Strajk służb mundurowych trwa od 10 lipca. Funkcjonariusze policji, straży granicznej i pożarnej domagają się podwyżek pensji, przywrócenia uprawnień emerytalnych, płatnych nadgodzin i odmrożenia waloryzacji płac, a także wprowadzenia trzydziestodniowego okresu absencji chorobowej z zachowaniem 100 procent uposażenia.
źródło: Onet.pl
