
Londyn bardzo poważnie potraktował swoje zadanie organizacji Igrzysk Olimpijskich. To oczywiśćie dobra wiadomość, ale pojawia się pytanie czy nie zbyt poważnie?
Ostatnio pisaliśmy o tym, że Igrzyska Olimpijskie to nie tylko treningi, zawody i drakońskie zasady, ale też seks, imprezy i rozluźnienie. Przynajmniej tak było do tej pory. Teraz bowiem olimpijska wioska jest strzeżona bardzo pilnie.
Jak opisuje "Rzeczpospolita", Park Olimpijski bardziej przypomina więzienie, niż cokolwiek innego.
Dbałość o przepisy i wierność sponsorom doprowadzono niemal do granic absurdu. O ile na Igrzyska można przyjść w butach firmy Nike (imprezę sponsoruje Adidas), to już koszulka Pepsi może być problematyczna.
Czytaj też: Kulczyk podarował 30 milionów Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu. Ratuje wizerunek czy chce pomagać?
Dziennikarzy też czekają utrudnienia: wioska olimpijska będzie strzeżona lepiej, niż na poprzednich imprezach. Na wywiady przedstawiciele prasy będą mogli umawiać się tylko w specjalnej strefie. A sama wioska, w której mieszkają olimpijczycy, to kompleks budynków, który ma zostać potem sprzedany mieszkańcom.
Źródło: "Rzeczpospolita"
