Jest jak Lewandowski polskiej siatkówki. Takiego Kubiaka nasza reprezentacja jeszcze nie miała

Michał Kubiak jest jednym z niekwestionowanych liderów naszej reprezentacji w piłce siatkowej.
Michał Kubiak jest jednym z niekwestionowanych liderów naszej reprezentacji w piłce siatkowej. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Jest najlepiej zarabiającym polskim siatkarzem. Jego drużyna, japońskie Panasonic Panthers, sięgnęła w tym roku po mistrzostwo, a on został najlepszym zawodnikiem. Gdy nie gra w reprezentacji, naszym nie idzie. Nie da się uniknąć tego porównania – Michał Kubiak jest takim siatkarskim Robertem Lewandowskim.



Kiedy do polskich siatkarzy dołączył trener Vital Heynen, wydawało się, że Michał Kubiak pożegna się z pozycją kapitana. W końcu był nim od trzech sezonów, przerobił już dwóch trenerów. To Stephane Antiga powierzył mu tę funkcję w 2015 roku, gdy z powodu kontuzji zrezygnował z niej Karol Kłos.

Po Antidze przyszedł Ferdinando de Giorgi i on także postawił na "Kubiego". Heynen natomiast od samego początku był zwiastunem zmian w kadrze. Ale tu zaskoczenie, bo przyjmujący "Panter" zachował pozycję kapitana drużyny.

– Kim jestem, żeby twierdzić, że Kubiak jest dobrym lub złym kapitanem? Spytałem Michała czy dalej chce być kapitanem i odpowiedział, że tak. Do tej pory sam nigdy nie wybierałem kapitana, bo skoro wskazuję jedną osobę, to znaczy że ty, ty i ty nie jesteś wystarczająco dobry. A to nie jest moja rola. Przecież nie trzeba mieć belki pod numerem na koszulce, żeby stanowić ważną część drużyny. Zobaczymy, jak to wszystko będzie funkcjonować – tłumaczył swoją decyzję pochodzący z Belgii szkoleniowiec.

Niekwestionowany lider
A to, że Kubiak jest wystarczająco dobry, dowiódł na przykład w Japonii, kiedy jego drużyna Panasonic Panthers walczyła o puchar ligi. Już sam fakt, że drużyna z czuba tabeli jako jedynego zagranicznego zawodnika (takie są zasady ligi japońskiej, że mogą mieć jednego obcokrajowca w składzie) wybrała właśnie polskiego kapitana jest nobilitujący. A on odpłacił im z nawiązką wykonując takie akcje.
Same spotkania finałowe były pokazem jego solidnej formy. W pierwszym starciu Polak pochwalił się 16 punktami (14 ataków, 2 bloki), atakiem ze skutecznością 40 proc. i 19 przyjęciami ze skutecznością 63,2 proc.


W drugim spotkaniu Kubiak zaliczył więcej punktów, bo aż 27 (23 ataki, 3 bloki, 1 as). Skuteczność ataku polskiego przyjmującego wyniosła 44,4 proc., a przy przyjęciu (41 interwencji) – 52,4 proc. Ostatecznie "Pantery" wygrały w dwumeczu z Kawasaki Red Spirits (3:0, 3:2) i po raz pierwszy od czterech lat zdobyły puchar.

A japońska siatkówka sporo różni się od europejskiej. Tam mecze potrafią trwać ponad dwie godziny, bo żadna piłka nie jest stracona. Efektowne akcje, przyjęcia i charakterystyczne "cieszynki" to tylko część tego sportu w kraju kwitnącej wiśni. A siatkarze są tam traktowani jak bohaterowie. I jednym z nich jest właśnie Polak.

– Siatkówka w Japonii charakteryzuje się tym, że w Europie po twoim mocnym ataku już dawno byłoby po akcji, a tutaj wiele piłek jest jakimś cudem podbijanych. Ludzie dziwili się, gdy w 2016 roku podpisywałem kontrakt w tym kraju, ale ja wiedziałem co robię. Wie pan, że Kawasaki to zespół z drugiej ligi, amatorski? A oni nie dość, że bronili wyjątkowo trudne piłki, to jeszcze dobrze serwowali – mówił "Przeglądowi Sportowemu" Kubiak, który przez jedną z japońskich dziennikarek został okrzyknięty "Tsubasą siatkówki".
Drugi Lewandowski?
To ciekawe, że został okrzyknięty mianem kultowego piłkarza, bo jego stosunek do piłki nożnej jest raczej chłodny. Nie ogląda meczów piłkarskich, bo nie jest to dla niego przyjemność. Ale jak podkreślał, nie dlatego, że piłkarze więcej zarabiają, czy że ten sport jest bardziej popularny. On po prostu go nie lubi.

– Nikomu nie chcę zaglądać do portfela. To nie moja sprawa, że ktoś chce im płacić takie pieniądze. Nie zazdroszczę im. Lata mi to. Nie jestem kibicem piłki nożnej, bo uważam, że ten sport nie wymaga szczególnych umiejętności, by w niego grać. Dlatego najwięcej ludzi na świecie go uprawia – stwierdził w jednym z wywiadów polski siatkarz.

A jednak porównuje się go z piłkarzami. Trudno nie ulec wrażeniu, że jako lider, zawodnik reprezentacyjny i ligowy podobny jest do Roberta Lewandowskiego. Weźmy pod lupę jego zarobki. Zarówno Lewandowski w piłce nożnej, jak Kubiak w siatkówce są najlepiej zarabiającymi zawodnikami z Polski. Ale to nie jedyne porównanie.

Jak ich nie ma, nasi nie grają
Kolejną analogie widać w grze w reprezentacjach. Jak zabraknie "Kubiego" lub "Lewego", to nasi nie grają. W siatkówce spójrzmy na przykład na mecz z Argentyną w obecnych mistrzostwach, gdzie Kubiak nie wystąpił z powodu choroby, albo z Francją, w którym wystąpił, ale tuż po chorobie. Oba mecze przegraliśmy. Kiedy nie ma tego super kapitana zawodnicy tracą głowę?

– Tak, ale to nie dotyczy wyłącznie siatkówki, a każdej dyscypliny indywidualnej i zespołowej – mówi naTemat Ireneusz Mazur, trener siatkarski.

– Obecność lidera, takiego zawodnika, wokół którego buduje się bazowe działania, związane z czysto taktycznymi i technicznymi elementami oraz tymi mentalnymi, jest kluczowa. Potrzebna jest taka osoba, wybitna jednostka, która odłoży na bok swoje cele na rzecz drużyny i będzie pomagała podkreślać jej walory. Wiele jest dowodów na to, że brak takiego zawodnika wyraźnie zmniejsza jakość gry.

– Rola lidera i tego mentalnego lidera jest szczególnie istotna. A Michał Kubiak jest min z całą pewnością. To zawodnik o ogromnym doświadczeniu, umiejętnościach i takich cechach charakteru, które go eksponują jako człowieka, wokół którego gromadzą się pozostali zawodnicy – stwierdza nasz rozmówca.

Ma osobowość
A Michał potrafi pokazać i wyeksponować swój waleczny charakter. Chociażby podczas ostatniego meczu z Serbią, kiedy na początku trzeciego seta otrzymał czerwoną kartkę. Serbowie nie wytrzymali tego, jak Polak cieszył się ze zdobytego punktu (pewnie nie byli w Japonii, tam zawodnicy biegają dookoła boiska) i wywiązała się kłótnia pod siatką.

Na szczęście czerwony kartonik w siatkówce to nie to samo co w piłce nożnej. Polacy stracili punkt, ale mecz i tak wygrali, co też pokazuje charakter tego zawodnika – stresująca sytuacja nie wpłynęła na jakość jego gry.
– Michał to fantastyczny zawodnik, jeden z najlepszych w tej generacji. Kubiak to nie tylko olbrzymie umiejętności, ale i osobowość. Swoim zaangażowaniem pociąga za sobą kolegów i sprawia, że koledzy z drużyny stają się lepsi – oceniał polskiego zawodnika Veselin Vuković, znany trener siatkówki z Czarnogóry.

Ale czy można go nazwać Lewandowskim siatkówki?
– Niewątpliwie jeśli chodzi o umiejętności i wyniki w zespole, to jest to czytelne. Dał pan przykład Lewandowskiego: nie wszyscy siatkarze podzielają moją sympatię i podziw do piłki nożnej, więc nie wiem czy to by się im spodobało, ale możemy tutaj dać jakikolwiek inny przykład z innych dyscyplin – komentuje Ireneusz Mazur.

– Kubiak jest zawodnikiem, który naprawdę wnosi wiele do gry i z wypowiedzi np. trenera, który podnosi taki aspekt jak liderowanie na treningach, poza boiskiem, jest zwieńczeniem tych cech, które są szalenie ważne w przewodzeniu tej drużynie – dodaje.

To, czy nasz super kapitan poprowadzi naszą drużynę do sukcesu, okaże się już w piątek. W meczu, którego stawką jest awans do półfinału mistrzostw świata, zmierzymy się z reprezentacją gospodarzy – Włochami.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
RECENZJA 0 0Obejrzałem sequel "Lśnienia". To nie jest zwykły skok na kasę, ale i tak jest z nim problem
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc

MOTO

POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
POLECAMY 0 0Przez nową modę wstydzę się, że mam iPhone’a. Najgłupsza rzecz w smartfonach, jaką widziałem