Osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej w dużej większości o tym nie mówią, o zgłaszaniu na policję nie wspominając. Akcja #WhyIDidn'tReport chce je ośmielić
Osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej w dużej większości o tym nie mówią, o zgłaszaniu na policję nie wspominając. Akcja #WhyIDidn'tReport chce je ośmielić Fot. Instagram/ yogini_tina, whyididntreportit

Ruch #metoo zachęcił kobiety do mówienia o molestowaniu seksualnym. #whyididntreport ośmiela do opowiadania o tym, dlaczego tej przemocy nie zgłosiły. Powodem do rozpoczęcia akcji były tweety Donalda Trumpa oczerniające Christine Blasey Ford - kobietę, która oskarżyła o gwałt Bretta Kavanaugha, prezydenckiego kandydata na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego. Atak miał mieć miejsce 36 lat temu.

REKLAMA
Tweety Trumpa oburzyły użytkowników
Tym wydarzeniem żyły całe Stany Zjednoczone. W czwartek Dr Christine Blasey Ford i Brett Kavanaugh zeznawali przed komisją senacką. Emocjonalne wyznania obu stron śledziły miliony widzów. Kobieta oskarżyła prawnika o gwałt, do którego miało dojść jeszcze w czasach licealnych. Ten stanowczo zaprzeczył. Na Twitterze poparł go Donald Trump.
"Sędzia Brett Kavanaugh to porządny człowiek o nieskazitelnej reputacji, który został oskarżony przez radykalnych polityków lewicy, którzy nie chcą poznać odpowiedzi oni chcą tylko zniszczyć. Fakty nie mają znaczenia. Przechodzę przez to z nimi każdego dnia w Waszyngtonie. (tłum.)"
"Nie mam wątpliwości co do tego, że - jeżeli atak na Dr Ford był tak zły jak mówi - oskarżenie zostałoby wniesione niezwłocznie (…) przez nią albo kochających rodziców (…). (tłum.)"
"Radykalni prawnicy lewicy chcą, żeby FBI zaangażowało się TERAZ. Dlaczego nikt nie wezwał FBI 36 lat temu? (tłum.)"
Tweety prezydenta, który otwarcie dziwił się jak Ford mogła nie wnieść oskarżenia od razu, a dopiero po kilkudziesięciu latach, wywołały lawinę komentarzy. To właśnie jego bulwersujące, bagatelizujące problem, słowa przyczyniły się do powstania ruchu "Why I didn't report" ("Dlaczego nie zgłosiłam..." - tłum.)
Social media znowu pokazały swoją moc
Pod tym hashtagiem na Instagramie i Twitterze znajdziemy już kilkanaście tysięcy postów, w których kobiety opowiadają o tym, dlaczego nie zgłosiły doświadczonej przez nie przemocy seksualnej. Powody mogą być różne, ale żadne nigdy nie powinny być bagatelizowane.
"Ponieważ sądziłam, że dopuściłam do sytuacji, w której to się stało (tłum.)"
logo
Wyznania są bolesne, ale mogą pomóc wielu osób. Dlaczego nie zgłosiłaś przemocy: "Miałam 6 lat" (z lewej), " Jego rodzina była znana w społeczności. Byli 'dobrymi ludźmi'" (z prawej) Fot. Instagram/melissaragslyperson, whyididntell
"Groził mi", "Bałam się", "Nie miałam dowodu" - to tylko kilka z wyznań, które znajdziemy na Instagramie. Kobiety piszą też, że nawet jeśli zgłaszały przestępstwo, nie przynosiło to żadnego skutku. Wiele z nich musiało również mierzyć się z upokarzającymi pytaniami i stwierdzeniami typu "Chłopcy po prostu tacy są" czy "Przecież to nie miało na ciebie aż takiego wpływu".
W Stanach jedna na pięć kobiet doświadcza w swoim życiu molestowania seksualnego, lecz ponad 60 proc. owych sytuacji nie jest zgłaszana, m.in. przez strach przed hejtem oraz napiętnowaniem.
Ruchy jak #metoo czy #whyididntreport zaczynają się w sieci, ale mogą odegrać znaczącą rolę w uświadamianiu i społecznym postrzeganiu problemu. W dużej mierze dzięki nim możemy kiedyś dożyć momentu, gdy wstydzić nie będą się ofiary, a oprawcy, którzy wreszcie przestaną czuć się bezkarni.