Falenta zabiera głos ws. nowej afery. Straszy kolejną – tym razem "sex taśmą"

Marek Falenta skazany w aferze taśmowej.
Marek Falenta skazany w aferze taśmowej. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Całe Prawo i Sprawiedliwość stanęło w obronie Mateusza Morawieckiego, gdy na światło dzienne wypłynęły "taśmy prawdy" z udziałem obecnego premiera, a w otoczeniu osób ze środowiska PO. Skazany w aferze taśmowej biznesmen Marek Falenta też odbija piłeczkę, sugerując, że na tym afery nie koniec i mogą wypłynąć nowe nagrania.

W 2016 roku sąd skazał Marka Falentę na 2,5 roku więzienia za nielegalne nagrywanie rozmów polityków w celu osiągnięcia korzyści finansowej. Według niepotwierdzonych doniesień, taśmami uderzającymi w polityków PO zainteresowali się politycy Prawa i Sprawiedliwości, gdy ten zaoferował ich sprzedaż. Oni także mieli czuwać nad ich publikacją i wybuchem afery.

Falenta do więzienia nie trafił. Wykonanie wyroku zostało odroczone ze względu na stan zdrowia skazanego. To się może niedługo zmienić – przed paroma dniami sąd odrzucił wniosek obrony biznesmena o odroczenie. Na razie jest na wolności i ostrzega, że kompromitujących nagrań jest więcej.

Falenta nazywa je "sex taśmą" i sugeruje, że to może uderzyć w Grzegorza Schetynę i Rafała Trzaskowskiego. Tym razem nagranie ma pochodzić nie z restauracji "Sowa i Przyjaciele" w Warszawie, lecz z Karpacza.
Dziennikarze Onetu, którzy dotarli do akt afery podsłuchowej, opisali, że Falenta leczy się psychiatrycznie. To może być powodem, dla którego nie trafił do więzienia pomimo wyroku. W aktach sprawy jest też informacja, iż Falenta przyznał się, że brał w przeszłości narkotyki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...