
Wczorajsza ceremonia otwarcia Igrzysk w Londynie odbyła się bez minuty ciszy upamiętniającej izraelskie ofiary ataku terrorystycznego z 1972 roku. Po raz pierwszy zaniechano tej tradycji. Czy [Waszym zdaniem] była to słuszna decyzja?
REKLAMA
W roku 1972 na olimpiadzie w Monachium doszło do tragicznej masakry, w której zginęło 11 izraelskich sportowców. Zaatakowani zostali przez grupę Palestyńczyków, którzy wcześniej domagali się wypuszczenia więzionych w Izraelu rodaków.
Od tego czasu co cztery lata na każdych kolejnych igrzyskach los sportowców wspominany jest w sposób szczególny. Przez ostatnie 36 lat była to minuta ciszy w trakcie ceremonii otwarcia. Tradycja ta została jednak złamana w Londynie.
Tym razem szef MKOl Jacques Rogge oddał hołd ofiarom w trakcie porannej wizyty w wiosce olimpijskiej przed samą ceremonią. – Nie mogłem mówić o pokoju i sporcie bez wspomnienia tego, co się stało 40 lat temu – powiedział. Belg wcześniej sam nie wydał też zgody na minutę ciszy w trakcie ceremonii otwarcia. Jego zdaniem atmosfera uroczystości nie pasowała do wspominania tragicznego wydarzenia z Monachium.
Decyzja spowodowała oburzenie wśród osób narodowości żydowskiej. Przeciwko decyzji protestował szef dyplomacji Izraela. Podobne zdanie wyraził też prezydent USA, Barack Obama. Na Facebooku stronę z obywatelskim protestem poparło 50 tysięcy użytkowników.
W połowie wczorajszego przemówienia szefa MKOl, Jacqeuesa Rogge'a, izraelska minister sportu, Limor Livnat wstała i przez minutę spoglądała w niebo.
Czy [Waszym zdaniem] zaniechanie tej tradycji było słuszne? Czy po 40 latach można przestać wspominać tragiczne wydarzenia z tamtych lat podczas Ceremonii Otwarcia Igrzysk?
Czytaj również: Kobiety olimpijczykami drugiej kategorii?
