
Dlatego w momencie, gdy Jarosław Kaczyński rzucał obietnicę, że na Podkarpaciu PiS zrobi drugą Bawarię, tu z pewnością mało kogo to obchodzi. "Pan Prezes chyba nigdy nie był w Bawarii a i o Podkarpaciu ma raczej słabe pojęcie" – kpi na Twitterze europosłanka Elżbieta Łukacijewska i wielu innych internautów.
Bez dwóch zdań Bawaria to ekonomiczny sukces kilku pokoleń. Z biednego, rolniczego landu stała się przykładem prosperity, najbogatszą częścią Niemiec, gdzie najbardziej znane marki na świecie mają swoje siedziby, a bezrobocie wynosi 3 procent.
Po tej fali Bawaria się zmieniła. Zaczęło narastać niezadowolenie, premier Marcus Söder zaczął rzucać pomysłami, jak imigrację ograniczyć. By przyspieszyć deportacje, ogłosił, że zamierza wprowadzić niezależną od Berlina politykę migracyjną. Gdy w Monachium doszło do zamachu, zginęło 10 osób, w siłę zaczęła rosnąć antyimigracyjna i skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AFD).
"Bawaria okazywała się bezpiecznym schronieniem dla uciekinierów ze Wschodu w czasach żelaznej kurtyny. Nie tylko dla Polaków, ale i wszelkich nacji Bloku Wschodniego, w tym szczególnie ówczesnej Jugosławii. Kiedy ta się rozpadła i na Bałkanach wybuchły wojny, dziesiątki tysięcy uchodźców tym bardziej szukały więc pokoju i dobrobytu wśród Bawarczyków. Podobnie było po destabilizacji Iraku i Syrii". Czytaj więcej
Dziś słychać, że Bawarczycy ocenią w wyborach głównie kwestie dotyczące imigrantów. Ale czy tylko? Jak pokazują ostatnie sondaże, pozycja antyimigranckiej AFD utrzymuje się na poziomie około 12 procent. Ale za to rośnie siła Zielonych, na których chce głosować aż 19 procent Bawarczyków. To ponad dwa razy więcej niż zyskali w poprzednich wyborach (8,6 proc.).
Brytyjski "Guardian" opublikował właśnie opinię kandydatki Zielonych, z której wyłania się nieco inny obraz tego landu i pokazuje, że wcale tak różowo być nie musi.
Jej zdaniem są to ważne problemy Bawarii, a CSU skupia się na imigrantach, jakby chciała odebrać głosy AFD. Potwierdził to niejako sierpniowy sondaż instytutu Forsa dla stacji telewizyjnych N-tv oraz RTL: "więcej Bawarczyków za największy problem swojego landu uważa rządzących chadeków niż uchodźców i migrantów".