
"Wyróżnij się albo zgiń" – niektórzy kandydaci ubiegający się o mandaty radnych czy wójtów te słowa aż za bardzo wzięli sobie do serca. Piotr Malinowski na plakacie zamiast głowy ma malinę, Renata Gruszka "nie obiecuje gruszek na wierzbie", a Kamil Bierka zapewnia, że "nie będzie grał w bierki". Na stronie "Hity Kampanii Wyborczych" aż roi się od takich kwiatków. – To nie jest wybór na najśmieszniejszego obywatela miasta albo najbardziej kontrowersyjną postać publiczną. Komuś pomyliły się konkursy – ocenia Jakub Bierzyński, prezes OMD.
Piotr Malinowski jest już zaprawiony w boju. Cztery lata temu chciał zostać radnym w Toruniu, żeby przekonać do siebie mieszkańców miasta urządził wyborczą głodówkę. W spocie biegał, mówił o swojej miłości do sportu i "pociągu do szermierki", która "go ukształtowała".
Gruszka, Cebula
Ale nie tylko Malinowski postanowił zaszokować i zaintrygować wyborców. Na facebookowym profilu "Hity Kampanii Wyborczych" (blisko 25 tys. polubień) regularnie zamieszczane są nowe plakaty wyborcze. Wszystkie mają wspólne mianowniki: śmieszą albo wywołują zażenowanie.
Kupka "pogoni leśnych dziadków"
Pośród niekonwencjonalnych plakatów wyborczych znaleźć też można ciekawe i praktyczne gadżety. Kandydat PiS wyborcom rozdaje zapalniczki ze swoim nazwiskiem. Inni stawiają na pilniczki, słoiczki wypełnione miodem czy dżemem.
Zaufanie, nie rozpoznawalność
Jakub Bierzyński, prezes domu OMD, uważa, że wyborców należy traktować poważnie. – Wyborcy nie chcą mieć błazna za burmistrza czy wójta. Myślę, że o wiele lepszym pomysłem jest spotykanie z mieszkańcami miasta i rozmowa – tłumaczy. Bierzyński wspomina o kampanii Roberta Biedronia w Słupsku.
Tam też nie było budżetu, jego też nikt nie popierał. I też wydawałoby się, że osoba homoseksualna w prowincjonalnym mieście nie ma szans, by wygrać wybory. Oczywiście, gdyby chciał być sławny w tym Słupsku, to zrobiłby sobie głupi billboard. Ale on wymyślił coś innego: postawił na rynku stół i krzesła i dzień w dzień rozmawiał z ludźmi.
