Mocne słowa syna mężczyzny zabitego na Słowacji. Wymyślił dla sprawców dotkliwą karę

21-letni Michał Onczo opowiedział o tragicznym wypadku.
21-letni Michał Onczo opowiedział o tragicznym wypadku.
– Powinni za karę siedzieć w szpitalu i patrzeć na ludzi po takich właśnie wypadkach – powiedział w TVN24 o sprawcach wypadku na Słowacji 21-letni Michał. To syn Stefana Onczo, który zginął w tragedii spowodowanej przez trzech polskich kierowców.

Michał zrelacjonował TVN24, jak przebiegały wydarzenia. – Gdy wyszliśmy z zakrętu, zobaczyliśmy mercedesa. On wyprzedził jeszcze auto. Za nim jechało ferrari, które też chciało wyprzedzić. Tata znał tę drogę, wiedział, że jest szeroka, że nawet cztery auta mogą się tam zmieścić. Ale wtedy porsche wbiło się w ferrari i to była chwila, jak porsche w nas uderzyło – mówił dziennikarzom Michał Onczo. Dodał też, że "nie było, gdzie uciekać".

Onczo natychmiast wybiegł z auta, by udzielić ojcu pomocy. – Wszystko działo się tak szybko... Było dużo ludzi, którzy pomagali. Zobaczyłem tatę, który jest zakleszczony. Tylko leżał i nic nie mówił. Wiedziałem, że jest źle – opowiadał.

– Tata wziął to na siebie. Gdyby tego nie zrobił, nie byłoby mnie tutaj – przekonywał. Syn Stefana Onczo nie wini za wypadek wszystkich Polaków, którym przyklejono łatkę "piratów drogowych", lecz tylko kilku, którzy ścigali się na słowackich drogach.

– Poznałem w Niemczech wielu Polaków i to byli dobrzy ludzie – stwierdził. Podkreślił, że kara więzienia nie byłaby wystarczająca dla tych,  którzy spowodowali wypadek. – Posiedzą  kilka lat i będzie to samo – tłumaczył.

Powinni za karę siedzieć w szpitalu i patrzeć na ludzi po takich właśnie wypadkach – argumentował.

Aresztowany Polak
Przypomnijmy, że sąd aresztował Polaka w Dolnym Kubinie na Słowacji. Chodzi o kierowcę porsche cayenne, który czołowo zderzył się ze skodą.

Mercedes, ferrari i porsche z polskimi tablicami rejestracyjnymi jechały krętą drogą z zawrotną prędkością i wyprzedzały na podwójnej ciągłej. Skończyło się to fatalnie. Jadące za mercedesem żółte ferrari nie zdążyło zjechać na prawy pas i przyhamowało.

Wszystko dlatego, że z naprzeciwka jechała skoda fabia. Z kolei za ferrari jechało porsche cayenne. Uderzyło w jego tył i zderzyło się czołowo ze skodą – podróżowała nią trzyosobowa rodzina.

Tak oto Polacy zabili 57-letniego Słowaka. Co więcej, ciężko ranna została jego 50-letnia żona, a także 21-letni syn, który teraz zabrał głos.

źródło: TVN24
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...