
Większość komentatorów wieszczyła, że Polskie Stronnictwo Ludowe osłabnie po ujawnieniu taśm ujawniających nepotyzm w państwowych spółkach. Wieszczono, że dzięki osłabieniu koalicjanta Donald Tusk będzie mógł bez problemu przeprowadzić wszystkie zaplanowane reformy, a koalicjant zgodzi się na nie bez protestów. Wszystko wskazuje na to, że będzie inaczej.
Ludowcy planują ofensywę i chcą zasypać rząd i parlament swoimi propozycjami. Większość z nich nie przypadnie jednak do gustu Platformie. Nie znaczy to jednak, że PSL zrezygnuje z ich promowanie. Zapowiada się długa walka, podobna do, która toczy się (i jak zapowiadają ludowcy, będzie się toczyła) w sprawie sądów rejonowych.
W tym tygodniu ruszy akcja, promująca pomysł PSL dotyczący ulgi na podręczniki i książki naukowe. Przygotowane przez PSL plakaty przedstawiają siedem faktów dotyczących książek (np. tego, że Polacy kupują ich coraz mniej, że są drogie) oraz mitów. Zdaniem PSL nieprawdą jest, że ulga może mieć niekorzystny wpływ na budżet czy że skomplikuje system podatkowy. CZYTAJ WIĘCEJ
Zobacz też: Powinniśmy wiedzieć ile zarabiają w spółkach Skarbu Państwa? "Dążenie do jawności może być niebezpieczne"
Ludowcy nie przyjmują też argumentów PO, że budżetu nie stać na kolejną ulgę, a ta na internet została zlikwidowana by przynieść oszczędności, a nie zrobić miejsce na nową. Jednak koszty ulgi na książki to nic w porównaniu z rachunkiem za deregulacyjne zapędy Waldemara Pawlaka. Według resortu finansów to około 10 mld zł, ale wicepremier na jutrzejszej konferencji zamierza przedstawić kolejny pakiet pomysłów.
dr Wojciech Jabłoński
politolog UW
Czytaj też: Minister skarbu, przyznaje, że "nie ma młotka na nepotyzm", ale i tak oskarża media o histerię
Ludowcy się jednak nie zrażają i już po sejmowych wakacjach do Laski Marszałkowskiej trafi projekt ustawy, która ma zablokować plan ograniczenia liczby sądów rejonowych. PSL będzie też autorem konkurencyjnej wobec projektu PO, nowelizacji prawa spółdzielczego.
