
Sensacja i całkowite zaskoczenie – tak komentowane są wyniki wyborów na burmistrza Sandomierza. Na to, co się stało, nie wskazywały żadne sondaże. Wręcz przeciwnie – nawet wykluczały taki scenariusz. Do drugiej tury nie przeszedł ani dotychczasowy burmistrz, który pisał do Jarosława Kaczyńskiego, ani kandydat PiS. Ciekawe tym bardziej, że właśnie od Sandomierza premier Morawiecki rozpoczął kampanię. Wykorzystał go również w swoim spocie wyborczym.
REKLAMA
Była końcówka wakacji, upał, piękne lato. Mateusz Morawiecki zakasał rękawy białej koszuli i stanął na rynku w Sandomierzu. Mnóstwo propagandy i słów oczerniających opozycję padło z jego ust. – Dziękujemy! Mateusz!!! Dobra zmiana! – skandował tłum. Kamery pokazywały całe morze biało-czerwonych flag. – Potrzebujemy dobrych gospodarzy w gminach, miastach. Dla zdrowia demokracji, potrzebna jest zmiana. Zgadzacie się ze mną? – podkręcał atmosferę Morawiecki.
Tak 19 sierpnia w Sandomierzu ruszyła centralna kampania PiS przed wyborami samorządowymi 2018.
"Sam naliczyłem 17 autokarów"
Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że niekoniecznie na sandomierskim Rynku zgromadzili się mieszkańcy miasta. Na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS.
Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że niekoniecznie na sandomierskim Rynku zgromadzili się mieszkańcy miasta. Na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS.
– To nie była konwencja sandomierzan. Tam nie było mieszkańców miasta, to byli ludzie przywiezieni z całej Polski. Sam naliczyłem 17 autokarów, które miały rejestracje z różnych stron kraju – mówi naTemat Jacek Krupa, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Forum Obywatelskie Sandomierza FOSa. Był tego na dnia na Rynku, mówi, że spotkał może 20 osób z miasta.
Jednak w Polskę przekaz poszedł inny. I nawet jeśli ktoś ogląda tylko TVP, mógł pomyśleć, że premier – niemal jak "Ojciec Mateusz" – ma w Sandomierzu duże poparcie.
Tymczasem kandydat PiS na burmistrza Sandomierza przegrał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej i nawet nie wszedł do II tury. Krzysztof Szatan, który na żywo relacjonował na FB wizytę Morawieckiego w Sandomierzu, a potem cieszył się, że w spocie wyborczym PiS jest bardzo dużo ujęć z jego ukochanego miasta, otrzymał niewiele ponad 19 procent głosów i zajął trzecie miejsce.
Czy premier może czuć się zawiedziony? Policzek dla niego? – Myślę, że tak. Obietnice PiS zdecydowanie nie zadziały. Wydawało się, że kandydat PiS był w dobrej sytuacji, bo mógł się podeprzeć tą konwencją. Dawał też do zrozumienia, że może liczyć na wsparcie rządu – przyznaje Jacek Krupa. Żartuje, że jeśli chodzi o środowiska obywatelskie, "plan minimum" został w tym momencie wykonany: – Żeby kandydat PiS nie został burmistrzem.
"Marzenia nie są obce premierowi Morawieckiemu"
Krzysztof Szatan, lat 60, obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń. Znalazłoby się w nim szczególne miejsce dla rządowych programów, o czym informował w swoich ulotkach. Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych – to wszystko chciał wprowadzać w mieście. Prezentacja rządowego programu "Czyste Powietrze" odbyła się w Domu Katolickim. "Współpraca między rządem i samorządem jest – moim zdaniem – najlepszą gwarancją realizacji programu" – powiedział w jednym z wywiadów.
Krzysztof Szatan, lat 60, obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń. Znalazłoby się w nim szczególne miejsce dla rządowych programów, o czym informował w swoich ulotkach. Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych – to wszystko chciał wprowadzać w mieście. Prezentacja rządowego programu "Czyste Powietrze" odbyła się w Domu Katolickim. "Współpraca między rządem i samorządem jest – moim zdaniem – najlepszą gwarancją realizacji programu" – powiedział w jednym z wywiadów.
"Cieszę się że marzenia nie są obce premierowi Morawieckiemu. Jest nadzieja granicząca z pewnością że #SandomierzMarzeń wpisuje się w marzenia premiera i rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej" – pisał też na swoim profilu na FB. Chwalił też program Patryka Jakiego dla Warszawy i twierdził, że wiele pomysłów jest podobnych do jego programu.
Morawiecki: Obiecuję remont mostu
Do mediów jednak najbardziej przebił się most. Tu było widać, jak bardzo kandydat PiS chciał przekonać do siebie mieszkańców. Stary, zamknięty most na Wiśle, który czeka na remont, to coś, czym sandomierzanie mamieni są od lat i nic się nie zmienia. W sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. I apelował do mieszkańców o zbieranie podpisów pod petycją do premiera. Gdy zebrano ich 9 tysięcy, zawiózł je do Warszawy.
Do mediów jednak najbardziej przebił się most. Tu było widać, jak bardzo kandydat PiS chciał przekonać do siebie mieszkańców. Stary, zamknięty most na Wiśle, który czeka na remont, to coś, czym sandomierzanie mamieni są od lat i nic się nie zmienia. W sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. I apelował do mieszkańców o zbieranie podpisów pod petycją do premiera. Gdy zebrano ich 9 tysięcy, zawiózł je do Warszawy.
Ba, w maju Mateusz Morawiecki przyjechał do Kielc i osobiście obiecał remont mostu w Sandomierzu! – Pieniądze zostaną przeznaczone między innymi na budowę oraz remonty 21 mostów. Obiecuję, że w programie znajdzie się również remont mostu w Sandomierzu na Wiśle – zapowiedział premier.
"Ten most już obiecywał już poseł PiS"
Kandydat PiS na burmistrza też postanowił tym grać. – Nieprzypadkowo tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie – mówi Jacek Krupa.
Kandydat PiS na burmistrza też postanowił tym grać. – Nieprzypadkowo tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie – mówi Jacek Krupa.
Minister mówił o tym, że "nie mówimy, a robimy i to jest coś, co dzieli nas od poprzedników". Padały obietnice.
Ale ludzie nie uwierzyli. Nie zadziałało to, że burmistrz związany z rządem, może więcej móc niż inni. "Ten most już obiecywał poseł Kwitek [sandomierski poseł PiS - przyp. red.] 3 lata temu i co? Obiecanki cacanki baju baj Przestaje nas bawić", "O most zaczął walczyć pan Bronkowski! A nie pan i pana partia!" – odpowiedzieli mu na FB niektórzy mieszkańcy.
– O tym, że most będzie słyszymy od x lat. A on jak był ruiną, to staje się jeszcze większą. I nic się nie dzieje. Ludzie to widzą – mówi Jacek Krupa. Opowiada, że sam usłyszał od jednej posłanki, że na most są już pieniądze: – Pytam, gdzie. "W budżecie" – słyszę. "Ale w którym?" – pytam. Jak ona może mówić, że są na to pieniądze? – zastanawia się nasz rozmówca.
Była i Szydło, i Gliński
W każdym razie w mieście "Ojca Mateusza", które w czerwcu odwiedziła też Beata Szydło, a wcześniej wicepremier Piotr Gliński – nie obeszło się bez protestów i okrzyków o "dojnej zmianie" – kandydat PiS wybory na burmistrza przegrał.
W każdym razie w mieście "Ojca Mateusza", które w czerwcu odwiedziła też Beata Szydło, a wcześniej wicepremier Piotr Gliński – nie obeszło się bez protestów i okrzyków o "dojnej zmianie" – kandydat PiS wybory na burmistrza przegrał.
Tak samo jak urzędujący burmistrz, co było największym zaskoczeniem. W mieście słyszę, że niektórzy mogli pomylić nazwiska kandydatów. W wyborach startował bowiem jeszcze Jerzy Borowski, były burmistrz i to on przeszedł do II tury. I turę wygrał zaś Marcin Marzec popierany przez Koalicję Obywatelską – dotychczasowy radny, ale też były piłkarz ręczny i trener Wisły Sandomierz. – Spodziewano się drugiej tury. Ale nikt nie przypuszczał, że wejdą do niej ci kandydaci w takiej konfiguracji– mówi nasz rozmówca.
Trochę może to wyglądać tak, jakby Sandomierz zakpił z premiera i obozu władzy. Ale w Radzie Miasta PiS znajdzie pocieszenie. Nie znane są jeszcze koalicje, ale słyszymy, że tu jest bardziej prawicowo.
