Pokazali, jak produkuje się... paski do spodni. Na tym kanale na Youtube zajrzycie za kulisy fabryk

W programie "Fabryki w Polsce" pokazano m.in. jak wygląda produkowanie skórzanych pasków do spodni.
W programie "Fabryki w Polsce" pokazano m.in. jak wygląda produkowanie skórzanych pasków do spodni. Fot. Kadr z kanału YouTube Fabryki w Polsce
Dla kogoś, kto na co dzień nie interesuje się pracą fabryk, takie programy zawsze są interesujące. W ciągu pięciu minut okazuje się, że te wszystkie proste rzeczy, które zajmują miejsce na naszych półkach, mają super ciekawe historie. Dlatego porozmawialiśmy o fabrykach z jednym autorów programu "Fabryki w Polsce", który możecie oglądać na YouTube - Adrianem Recem.

Fabryki to ciekawe miejsca. Zwłaszcza wtedy, kiedy jedyna wiedza, jaką ma się na ich temat, to mieszanina telewizyjnych programów, filmów i własnych wyobrażeń. "Dzięki" temu żyjemy np. w strachu przed jedzeniem parówek, w których, jak powszechnie wiadomo, lądują zmielone krowie wymiona, krogulcze paznokcie i ogony jednorożców. Dlatego bardzo dobrze, że są ludzie, którzy pokazują pracę zakładów od środka, rujnując nasze często absurdalne wyobrażenia.

Interesującym przykładem jest kanał "Fabryki w Polsce", który możecie zobaczyć w serwisie YouTube. To trochę polska wersja programu "Jak to jest zrobione?", znanego z Discovery. "Fabryki w Polsce" mają jednak te przewagę, że widzowie mogą zobaczyć pracę zakładów funkcjonujących na terenie Rzeczpospolitej, a przy okazji dowiedzieć się, jak produkuje się m.in. musztardę Roleski, piwo Tyskie czy stal w warszawskiej hucie.
Porozmawialiśmy z jednym z autorów "Fabryk w Polsce" - Adrianem Recem, który opowiedział nam o tym, jak z laika stał się prawdziwym fanem polskiego przemysłu. Panowie tworzą również stronę internetową, na której piszą o odwiedzonych fabrykach.

Jest Pan fanatykiem polskiego przemysłu, który pół mieszkania ma zawalone hutniczą surówką?

Sam pomysł na program wyszedł od Piotra Kupca, który był mocno wkręcony w takie telewizyjne formaty, jak m.in. "Jak to jest zrobione" stacji Discovery. Na starcie naszej przygody z "Fabrykami w Polsce" praktycznie w ogóle nie interesowałem się przemysłem. Wszedłem w to, ponieważ podobała mi się sama formuła programu. Jednak po odwiedzinach przeszło 150 zakładów produkcyjnych muszę powiedzieć, że przemysł jest bardzo fascynujący i na poważnie złapałem tego bakcyla.


Skoro wszedł Pan w temat jako totalny laik, pewnie nieraz musiał się Pan nieźle zaskoczyć, odwiedzając fabryki.

Jasne, zdecydowanie. Bardzo często było tak, że wydawało nam się, że po prostu jedziemy na kolejne nagranie, które poza miejscem i rodzajem wytwarzanego produktu nie będzie się wiele różniło od poprzedniej lokacji. Jechaliśmy z jakimś mglistym wyobrażeniem, jak wygląda proces produkcji i prawie za każdym razem byliśmy w błędzie.

Na miejscu okazywało się, że to nie jest takie proste, jak nam się wydawało. Zastawaliśmy bardzo zaawansowane technologie, odpowiadające za wiele skomplikowanych procesów. Najbardziej zapadł mi w pamięć odcinek, w którym pokazywaliśmy, jak produkowane są paski do spodni. Wydawało mi się, że po prostu z fragmentu skóry wycina się odpowiedni kawałek, chwilę się go obrabia i mamy gotowy pasek. Tak naprawdę to jednak kilkadziesiąt procesów i nie mieliśmy nawet możliwości pokazania ich wszystkich w 4,5-minutowym odcinku.
"Fabryki w Polsce" są bardzo profesjonalnie zrealizowane, program nie wygląda na robotę youtubera - amatora.

Znalazł pan nasze nagrania na YouTube, który w naszym przypadku nie jest pierwotnym kanałem emisji "Fabryk w Polsce". Zaczynaliśmy od robienia programu dla TVS, zresztą nadal produkujemy swój program także dla tej stacji. Wiele z pokazywanych firm korzysta z lokowania swoich produktów na antenie, dzięki czemu mamy wystarczające środki na profesjonalne przygotowanie "Fabryk w Polsce".

Program robimy wspólnie z Piotrem Kupcem. Moją rolą jest zebranie informacji, ułożenie narracji i przygotowanie tekstu lektorskiego, który później czytam w nagraniu. Piotr jest autorem zdjęć oraz osobą odpowiedzialną za montaż. Pracują z nami również inne osoby, które pomagają nam znaleźć fabryki prezentowane w programie.

Od kiedy można was oglądać w TVS?

Współpracę z TVS zaczęliśmy w roku 2015, zatem w najbliższą wiosnę stukną nam cztery lata od rozpoczęcia przygotowań do pierwszego sezonu programu. Ten został wyemitowany jesienią 2015. W pierwotnym zamyśle mieliśmy ograniczyć się jedynie do obszaru aglomeracji śląskiej, szybko okazało się jednak, że Śląsk jest dla nas troszkę za mały. Zmieniliśmy tytuł programu z "Made in Silesia" na "Fabryki w Polsce", a po dwóch latach uznaliśmy, że warto byłoby pokazać nasz projekt także na YouTube.

Chyba wypaliło, widziałem że niektóre filmiki mają już po kilkaset tysięcy wyświetleń.

Najlepsze odcinki mają już ponad 400 tys. odsłon. Na początku naszej działalności na YouTube subskrybentów przybywało nam lawinowo, dzięki czemu na obecną chwilę mamy ich 34 tys. Taka liczba fanów bardzo mocno nas cieszy, ponieważ wstępnie szacowaliśmy, że już 3000 będzie świetnym wynikiem. To motywuje nas do cięższej pracy, bo cały czas czujemy, że mamy potencjał na większe zainteresowanie tematem polskich fabryk.
Myślę, że ludzie najbardziej boją się tych wszystkich przerażających historii związanych z produkcją żywności. Faktycznie lepiej nie wiedzieć, jak produkowane są np. parówki lub wędliny?

Akurat nie byliśmy w zbyt wielu zakładach z branży spożywczej. Mogę jednak przyznać, że po tych wszystkich wycieczek do fabryk żywności kupuję w sklepie artykuły tylko tych producentów, u których byliśmy. Po prostu na własne oczy mogłem zobaczyć, jak są przygotowane. Biorę oczywiście poprawkę na to, że wszystkiego nam pewnie nie pokazano, z drugiej strony w czasie nagrań nigdy nie czułem się kontrolowany czy ograniczany - mogliśmy naprawdę dobrze przyjrzeć się, jak powstają te wszystkie rzeczy.

Szczerze mówiąc, jestem podbudowany tym, jak wygląda produkcja spożywki w Polsce.
Dobrze to słyszeć.

Tak, ja w ogóle jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, jeśli chodzi o warunki w polskich fabrykach. Po odwiedzeniu tych 150 zakładów produkcyjnych, mogę powiedzieć, że przemysł w Polsce stoi na naprawdę wysokim poziomie. Używa się bardzo nowoczesnych maszyn i nowatorskich, zaawansowanych technologii, w porównaniu do Zachodu naprawdę nie mamy się czego wstydzić.

Przy okazji realizacji programu dwukrotnie mieliśmy możliwość wyjazdu za granicę i zobaczenia, jak wyglądają zakłady "matki" firm, które funkcjonują również w Polsce. W porównaniu do austriackich lub niemieckich fabryk, wypadamy naprawdę bardzo dobrze, miejscami nawet prześcigając je w zapleczu technologicznym.

Zachodnie fabryki przeszły bowiem modernizację znacznie wcześniej, dlatego ich maszyny nie są tak nowoczesne jak te wykorzystywane w Polsce. Krajowi przedsiębiorcy zawdzięczają wiele wsparciu środków unijnych, jednak, co dla wielu może być zaskoczeniem, modernizują się również za własne pieniądze. Naprawdę duża część polskich firm działa w oparciu o własny kapitał.

To ciekawe, wydaje mi się, że w głowach sporej części społeczeństwa nadal wyświetla się obraz zapyziałej, brudnej hali, w której nikt nie słyszał o BHP.

Mam świadomość tego, że 150 fabryk, które zobaczyliśmy, to nie wszystkie zakłady produkcyjne w Polsce. Taka liczba daje mi jednak pewien obraz na to, jak wygląda zaplecze większości fabryk. Dzięki temu mogę z dużą pewnością powiedzieć, że zaawansowane technologie to już pewien standard w kraju nad Wisłą.

Polacy wprowadzają naprawdę dużo nowatorstwa. Myślę, że wszystko, co działo się po 89. roku, bardzo dobrze zrobiło dla przemysłu w Polsce. Czasem przedsiębiorcy mieli ciężko, niejednokrotnie musieli kombinować, by przebić się ze swoim produktem, jednak było warto. Dziś polskie fabryki stosują naprawdę innowacyjne rozwiązania, bardzo dobrze odrobiły trudne lekcje z przeszłości.

Zauważyłem, że nawet jeśli polskie fabryki "córki" w procesie produkcji stosują technologie zachodnich firm, bardzo często modyfikują i ulepszają te gotowe rozwiązania. Nadają im bardziej nowatorski sznyt.
A co było dla Pana takim cukierkiem - nagraniem, które przyniosło Panu najwięcej przyjemności?

Huta Warszawa. Możliwość przyjrzenia się z bliska temu, jak wygląda praca w hucie, była wspaniała. Mogłem z bliska zobaczyć strumienie płynnego metalu, ogromne piece, choć mam świadomość, że te warszawskie to jeszcze nie największe w Polsce. Cały klimat tego miejsca robił jednak kolosalne wrażenie.

Siłą rzeczy było trochę mrocznie, jednak najbardziej mi się tam podobało. W końcu huta jest naturalnym skojarzeniem, jeśli chodzi o ciężki przemysł. Ten huk, ogromne maszyny i zapach produkowanego metalu będę wspominał bardzo długo.

Co jeszcze zostało do pokazania?

Prawdopodobnie ponownie odwiedzimy firmę Roleski, pokażemy również produkcję perfum. Widzowie będą mieli okazję przyjrzeć się, jak wygląda wykonanie podkładów kolejowych. To naprawdę bardzo innowacyjna rzecz.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...