
Trudno o lepsze podsumowanie polityki Prawa i Sprawiedliwości wobec Niemiec oraz Angeli Merkel. Były marszałek Sejmu i był szef polskiej dyplomacji w trzech zdaniach podsumował, jakim błędem z punktu widzenia polskich interesów jest podkopywanie pozycji kanclerz Niemiec.
REKLAMA
W historii tysiąca lat naszych kontaktów z Niemcami trudno byłoby znaleźć przywódcę Niemiec, który byłby w jednej czwartej krwi Polakiem, szanował Polskę i tak dobrze życzył Polsce jak Angela Merkel. Mówił o tym niedawno w jednym z wywiadów były szef MSZ Radosław Sikorski. Na Twitterze napisał coś jeszcze, co powinno dać do myślenia wszystkim wrogom Merkel, z prezydentem Andrzejem Dudą na czele.
"Otwieramy front z Niemcami dokładnie w momencie gdy Merkel jest oskrzydlana z prawej flanki. Jakby komuś zależało aby wzmocnić AfD. Nic nie zyskamy, stracić można dużo" – stwierdził Radosław Sikorski. Zdaniem byłego szefa dyplomacji, polskie władze podkopując pozycję Merkel prowadzą do sytuacji, gdy skrajna prawica w Niemczech może jeszcze bardziej urosnąć.
Zwiększenie roli Alternatywy dla Niemiec byłoby dla Polski opłakane w skutkach. Partia ta jest znana na świecie głównie za sprawą swoich antyimigranckich i euroseptycznych postulatów, ale część Niemców urzeka czymś innym. To AfD jednoczy dziś ludzi, którzy chcą rewizji wschodnich granic RFN i marzą o odzyskaniu terenów, które po II wojnie światowej zajęła Polska.
