
– Nie należę do osób strachliwych. Myślę, że to było niepotrzebne, mało eleganckie. Natomiast pan prezes zawsze jest czarujący i ujmujący i tym razem mu wybaczam – w taki sposób posłanka PiS skomentowała gest prezesa, który w Sejmie groził jej palcem.
REKLAMA
21 listopada w Sejmie debatowano nad nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym. Na mównice wchodzi posłanka Anna Maria Siarkowska, która przed przejściem do PiS, była związana z ruchem Kukiz'15.
– Wycofywanie się ze słusznych reform w obszarze wymiaru sprawiedliwości, pod naciskiem instytucji unijnych, wykorzystanych do walki politycznej wyznacza granice naszej suwerenności w bardzo nieciekawym miejscu – mówi twardo Siarkowska. Z sejmowych "tyłów" ktoś krzyczy "brawo"; inni klaszczą.
Ministrowie i ważniejsi posłowie, siedzący z przodu, milczą. Posłanka Siarakowska opuszcza mównicę, przechodzi obok prezesa PiS, na co ten wymownie porusza głową i grozi jej palcem. Srogim wzrokiem patrzą na nią też posłowie siedzący obok Jarosława Kaczyńskiego: Gowin i Terlecki. Sama Siarkowska nerwowo poprawia włosy i wraca na miejsce ze spuszcza głową.
Później w rozmowie z TVN24 Siarkowska skomentowała to tak: – Nie należę do osób strachliwych. Myślę, że to było niepotrzebne, mało eleganckie. Natomiast pan prezes zawsze jest czarujący i ujmujący i tym razem mu wybaczam – powiedziała posłanka Anna Maria Siarkowska.
Dodała też: – Ufam, że pan prezes ceni suwerenne i niezależne głosy i myślę, że nie wpłynie to na nasze relacje.