Wygrali internet coverem "Początku". To nie wszystko – te polskie hity zrobiły furorę w Korei

Koreańczycy z zespołu M.O.N.T. zagrali cover utworu "Początek", nie był to jednak pierwszy romans polskiej muzyki z koreańskimi słuchaczami.
Koreańczycy z zespołu M.O.N.T. zagrali cover utworu "Początek", nie był to jednak pierwszy romans polskiej muzyki z koreańskimi słuchaczami. Fot. Jacek Kołodziejski / Instagram / montlove1
Koreańczycy z zespołu M.O.N.T. szybko stali się ulubieńcami polskiej publiczności dzięki wykonaniu hitu tegorocznych wakacji – piosenki "Początek". Nastoletni boysband nie jest jednak pierwszym miksem polskiej i koreańskiej popkultury.

Linia basu doskonale wryta w pamięci od tegorocznych wakacji, kiedy wszystkie stacje radiowe grały ten hit. Tym razem to jednak nie Dawid Podsiadło zaczyna swoją partię przeciągniętym "Idzie lato...". W miejsce jednego z najbardziej rozchwytywanych polskich wokalistów pojawia się chuderlawy, koreański nastolatek z burzą tlenionych włosów na głowie – Bitsaeon.
"Usłyszeć Koreańczyka mówiącego 'nagusieński' to to, czego potrzebowałam dzisiejszego dnia" – czytamy w pierwszym komentarzu pod nagraniem na YouTube. Trzeba przyznać, że Bitsaeon, Narachan i Roda z boysbandu M.O.N.T. świetnie poradzili sobie z polskim tekstem. Gdzie indziej chłopaki też dają popisy swoich lingwistycznych umiejętności – dokładnie jak Metallica na swojej ostatniej trasie, tak samo M.O.N.T., gra na koncercie jeden kawałek z kraju, który odwiedza w czasie tournee.

Przy naszym pierwszym wywiadzie, dość dawno temu, idealnie mówili "Dzień dobry" i "Kocham cię", a teraz zdecydowanie mówią lepiej po polsku niż my po koreańsku. To na pewno był jeden z czynników, dzięki którym polscy fani ich pokochają – mówią Ann i Carol z Unbridled Buffallo, vloga poświęconego koreańskiej popkulturze.

Występ Koreańczyków dostrzegł także Dawid Podsiadło, który w zabawny sposób skomentował cover swojego utworu. Zapytany przez nas o wrażenia, Dawid wysłał nam jedno krótkie zdanie... po koreańsku. Sami zobaczcie, co wyszło, kiedy wrzuciliśmy je do translatora:
Dyskoteka gra
Zainteresowanie Koreańczyków polską kulturą to oczywiście pewna egzotyka, jednak warto pamiętać o tym, że zdążyliśmy już przetrzeć muzyczne i klubowe szlaki w kraju na południe od 38. równoleżnika.


Konrad Jędrocha to polski DJ, który pod szyldem Bueno Clinic grał na imprezach w Korei kilkukrotnie, także na tych największych, jak ElectroDash, gdzie Jędrocha grał dla 25 tys. ludzi.

– Na różnych imprezach muzycznych gościłem w Korei ponad 10 razy w czasie sześciu wylotów – mówi naTemat Jędrocha, którego numer "Sex appeal" stał się w Korei wielkim hitem. – Latałem tam od 2011 roku, od kiedy azjatyckie wytwórnie wypatrzyły mnie na YouTube.
– To był czas, kiedy na światowych listach przebojów królował numer Yolanda Be Cool & DCUP "We No Speak Americano" – wspomina nasz rozmówca. – W Korei okazało się, że "Sex appeal" spod szyldu Bueno Clinic okazał się jego godnym następcą, a tak szczerze mówiąc, po prostu wymiótł go z tamtejszych zestawień hitów (śmiech). Pojawiał się w telewizji, teleturniejach, K-POP Festival, radiach, filmikach Koreańczyków wrzucanych na YouTube – wylicza.

Muzyczna obecność Bueno Clinic w Korei nadal jest bardzo widoczna. Inny z przygotowanych przez niego remiksów – "Away", zdobył super popularność dzięki... Tomowi Hiddlestone'owi. Filmik z hollywoodzkim aktorem tańczącym do kawałka Bueno Clinic stał się viralem.
Kolejna sprawa – Konrad Jędrocha powiedział nam, że utwór "Sex appeal" właśnie dostaje w Korei nowe życie. Będzie głównym tłem kampanii reklamowej TOK (stare musica.ly) w Korei Południowej. Pojawi się w telewizji oraz we wszystkich liczących się mediach społecznościowych, włącznie z bardzo popularnym w Azji komunikatorem KakaoTalk.

Po pierwsze Akurat
Bueno Clinic przypomniał nam o jeszcze jednej historii z polskim popem w Korei. O tej akcji rzeczywiście było głośno kilka lat temu.

– Ogólnie w koreańskich klubach gra się tech-house'owo, dlatego byłem mega zdziwiony, jak z głośników walnęła "Dyskoteka gra". Akurat w jakimś remiksie. Reakcja Koreańczyków była miażdżąca, wszyscy to znali. Któryś z polskich portali napisał wtedy, że to ja zagrałem ten kawałek w koreańskim klubie, ale to nieprawda – podkreśla didżej.
– Cały fenomen polega na tym, że „Dyskoteka gra” okazała się hitem w całej Korei – mówi naTemat Filip Herma, menadżer zespołu Akurat. – Numer stał się popularny we wszystkich dyskotekach, na YouTube można zobaczyć, że nagrania z imprez z "Dyskoteka gra” pochodzą z wielu różnych koreańskich miast. Z tego, co wiem, kilka lokalnych zespołów nawet nagrało swoje covery "Dyskoteki".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...