
Wszyscy słyszeliście o marihuanie, heroinie czy kokainie, ale Ayahuasca? Dziwnie to napisać, jeszcze trudniej przeczytać, no i co to w ogóle jest? Maciek, który woli pozostać anonimowy, wyruszył do Amazonii, by przekonać się o sile wywaru, przy którym chowają się wszystkie inne narkotyki. Choć wiele osób traktuje to jako... formę terapii.
Wydarzenia opisane poniżej miały miejsce rok temu w Peru. Po wzięciu udziału w rytuale Ayahuaski naszemu rozmówcy w pewnym stopniu udało się pokonać problemy zdrowotne, z którymi się borykał. Nie ma jednak żadnych dowodów potwierdzających medyczną skuteczność Ayahuaski. Tak samo, jak nie ma tych, które by jej jednoznacznie zaprzeczały.
– Byłem w tunelu, z którego nie mogłem się wydostać, a raczej w studni – wspomina Maciek. – Z jej szczytu przyglądały mi się trzy postacie. Zwracałem się do nich w myślach, pytałem "kim są?", "co tu robią?", one jednak milczały – opowiada.
– W trakcie tej sesji byłem przerażony – wyjawia nasz rozmówca. – Jakkolwiek to zabrzmi, wyszedłem ze swojego ciała i spoglądałem na całą sytuację z góry. Widziałem siebie i resztę towarzyszących mi osób z innej perspektywy, nie swoimi oczami, unosiłem się nad wszystkimi. Tym razem również ujrzałem trzy milczące postacie, które przyglądały mi się poprzednim razem – mówi.
– Znowu byłem w studni i znowu przyglądały mi się te same postacie – opowiada. – Tym razem jednak do mnie przemówiły, wyciągnęły do mnie ręce, przyciągnęły do siebie i przytuliły tak, jak mama tuli swoje dziecko. Poczułem miłość w najczystszej formie. Zrozumiałem wtedy jedną rzecz - miałem problem z akceptacją samego siebie. Tak wyglądały moje ponowne narodziny – mówi.
W ceremonii bardzo ważna jest obecność szamana, choć i on nie jest w stanie zagwarantować nikomu 100 proc. bezpieczeństwa. Taka osoba również popija ten sam wywar i próbuje nawiązać kontakt z osobą, będącą pod wpływem Ayi, w niematerialnym, metafizycznym świecie.
– Wyobraźcie sobie miasto w samym środku dżungli, dokąd dotarcie łodzią trwa co najmniej trzy dni, a drugą (i ostatnią) metodą transportu jest lot samolotem – opowiada nasz rozmówca. – Ja zdecydowałem się na spływ Amazonką, by jeszcze lepiej wczuć się w klimat tego niezwykłego miejsca – opowiada.
