Osoba-mem, której twarz wciąż robi za "Grażynkę". Wielu nie wie, jak tragiczna historia się za tym kryje

Krystyna Backiel, szefowa Fundacji "Teraz Kobiety". Zdjęcie z 2011 r., gdy zachęcała panie do regularnego wykonywania badań cytologicznych.
Krystyna Backiel, szefowa Fundacji "Teraz Kobiety". Zdjęcie z 2011 r., gdy zachęcała panie do regularnego wykonywania badań cytologicznych. Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta
Jej rodzina spokojnie mogłaby pozwać twórców memów z jej wizerunkiem. Wygrana przed sądem wydaje się niemal pewna. Choć od śmierci Krystyny Backiel minęły już ponad trzy lata, jej twarz raz po raz obiega internet. Zmienia się tylko treść memów.


Krystyna Backiel nie była postacią anonimową. Najbardziej znana była na rodzinnym Podlasiu. W 2014 r. kandydowała z list Prawa i Sprawiedliwości do podlaskiego sejmiku. W swoim CV miała się przy tym czym pochwalić – doktorat z ekonomii na Uniwersytecie w Białymstoku w dziedzinie ubezpieczeń, liczne wysokie stanowiska w firmach z grupy PZU oraz Warta S.A., do tego działalność charytatywna.


Mocno zaangażowana społecznie
Chyba z tego była znana najbardziej. W 2011 roku, gdy była prezesem jednej z firm w Warszawie, stworzyła fundację "Teraz Kobiety", której celem było propagowanie profilaktyki onkologicznej. Zaangażowała się w nią, gdy rak pokonał jej bardzo młodą asystentkę. Wówczas postanowiła, że nie może być tak, iż aktywne kobiety będą się wciąż wymawiać brakiem czasu na badania.

Krystyna Backiel
Fundacja "Teraz Kobiety"

Po śmierci jednej z moich asystentek, bardzo młodej kobiety, postanowiłam coś zrobić, aby mniej kobiet w Polsce umierało z powodu chorób nowotworowych. Wiele z nich ma szanse na normalne życie pod warunkiem, że choroba zostanie wcześnie zdiagnozowana.

speedladies.pl, wywiad z 2013 r.
Sama uwielbiała motoryzację – stąd pomysł na Rajd Polski Kobiet oraz Rajd "Teraz Kobiety". Uznała, że takich jak ona jest więcej i w taki sposób postanowiła docierać do pań. Organizowała więc rajdy połączone z badaniami profilaktycznymi.

W 2011 r. rajd wiódł z Warszawy przez Wyszków, Łomżę, Tykocin do Białegostoku. W stolicy wyścigi zorganizowano na Karowej. W każdym z miast w centrum ustawiano mammobus oraz ambulans, w którym kobiety mogły się przebadać.

– Kobiety boją się przeprowadzania badań onkologicznych tylko dla tego żeby się nie dowiedzieć, że są chore. Nasza niestandardowa akcja ma na celu odwrócenie całego postrzegania badań profilaktycznych przez kobiety. Mamy się badać po to, by dowiedzieć się, że jesteśmy zdrowe – mówiła na konferencji w Łomży dr Krystyna Backiel.


Znana twarz
Zawsze udawało się jej namówić do udziału w akcji jakąś znaną twarz. Choć jej własna twarz w świecie internetu w pewnym momencie stała się znana chyba równie dobrze, co twarze telewizyjnych celebrytów. Wszystko za sprawą zdjęcia, jakie Krystyna Backiel sama zamieściła na własnej stronie internetowej czy też choćby w serwisie goldenline.pl.
Ktoś ochrzcił panią Krystynę "Grażynką" lub "Bożenką" i poszło. Na demotywatorach i kwejkach aż zaroiło się od memów z wizerunkiem dr Krystyny Backiel. Wszystkie one były zaś opatrzone różnymi "bożenkowymi mądrościami".

"Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Takie życie Bożenko".

"Patrz Bożenko – kwiecień, zaraz lato zleci, Wszystkich Świętych i znowu zima będzie...".

"Patrz Bożenko – Wisła, zaraz Turniej 4 Skoczni, Mistrzostwa Świata. I znów Planica będzie".

Ona sama wówczas pracowała już ponownie na Podlasiu – m.in. najpierw jako główna księgowa szpitala w Łapach, potem w Łomży jako przewodnicząca Rady Nadzorczej spółki komunalnej Zakład Gospodarowania Odpadami.

Tragiczny w skutkach wypadek
To właśnie Urząd Miasta Łomży poinformował o jej tragicznej śmierci. Krystyna Backiel zginęła w wypadku samochodowym 16 kwietnia 2015 r. Miała wówczas 57 lat. "Wyrazy najgłębszego żalu oraz współczucia pogrążonej w smutku i żałobie Rodzinie składa Prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski" – czytamy w nekrologu zamieszczonym na stronie lomza.pl opatrzonym czarno-białym zdjęciem... znanym z memów.

"Mam nadzieję, że skończą się już głupie żarty" – napisał wówczas użytkownik Wykopu.
Pod jego wpisem pojawiło się wiele komentarzy z wyrazami współczucia. Ale też wiele osób z pokolenia, dla którego memy są niczym komiksy z Kapitanem Żbikiem kilkadziesiąt lat wcześniej, nie wykazało się zrozumieniem.


"Takie są internety"

"Treść tego mema powinna być na jej nagrobku" – czytamy w jednym z komentarzy. "Ten mem stał się teraz istotą przemijania i śmierci - co zrobisz? nic nie zrobisz, takie życie, każdy kiedyś umiera" – trawestowano "dowcipnie" jeden ze słynniejszych memów.

Niektórzy po jej śmierci byli wstrząśnięci tym, jak internauci potraktowali zdjęcie pani Krystyny, a zatem i ją samą.

Do dzisiaj byłem przekonany, że to aktorka serialowa, a mem to cytat z jakiejś żenującej produkcji, a teraz widzę, że ktoś sobie po prostu znalazł w necie zdjęcie normalnej, ambitnej kobiety udzielającej się charytatywnie i zrobił z niej twarz internetów jak z wąsatym policjantem Januszem. Strasznie chamskie. (...)

Takie są internety panie, ani dobre, ani złe po prostu takie zjawisko i trzeba to uszanować. Młode pokolenie byłoby zadowolone z takiej popularności, którą można skonsumować na różne sposoby, starsze pokolenie nie radzi sobie z tym i uważa to za znęcanie się. Takie życie Bożenko.

fragment dyskusji na Wykopie
Ciekawe, że owo "młode pokolenie" samo przyznaje, iż dla "starszego pokolenia" zamieszczanie tego typu memów to "znęcanie się". A mimo to i publikuje takie memy, i stara się tłumaczyć, iż nie ma w nich nic niewłaściwego. Przy czym każdy pisze, ukrywając się pod jakimś nickiem i bez prezentowania swojego własnego zdjęcia. Ale w prezentowaniu zdjęcia Krystyny Backiel często nie widzą nic niewłaściwego.

Karygodny mem
Co istotne, w internetowym świecie wiadomość o śmierci Krystyny Backiel rozeszła się raczej dość szeroko. Tym bardziej przykre, że wiedząc, iż kobieta nie żyje, internauci wciąż tworzą memy z jej wizerunkiem. A karygodne jest to wówczas, gdy za tymi memami stoją instytucje publiczne.

Pod koniec listopada niemała afera rozgorzała wokół zdjęcia, jakie na swoim oficjalnym profilu na Facebooku zamieścił Urząd Miasta Łodzi. Mem ze zdjęciem dr Krystyny Backiel miał rozpowszechnić wśród mieszkańców informację o tym, jak sprawnie idą w Łodzi remonty ulic i rewitalizacja śródmieścia.

"Patrz Bożenko. Remont Jaracza, zaraz Wschodnią skończą, woonerf na Gdańskiej i kolejna rewitalizacja będzie" – napisano na miejskim profilu. Gdy internauci zwrócili uwagę, że to przekroczenie granic, wpis ze zdjęciem z panią Krystyną skasowano. Zamieszczono nowy. Tekst pozostał ten sam. Tylko wizerunek zmarłej kobiety zastąpiono... memiczną małpą – nosaczem. Na niestosowność zachowania przedstawicieli Urzędu Miasta zwrócili uwagę administratorzy profilu "EL. 00000 - Zmotoryzowani Mieszkańcy Łodzi".

"Współczesne standardy"
Reakcja urządu była... bagatelizująca. "Dziennik Łódzki" przytoczył odpowiedź z magistratu.

"Post zamieszczono, aby w sposób dostosowany do współczesnych standardów komunikacji w mediach społecznościowych przekazać informacje o działaniach miasta w zakresie rewitalizacji. Jeśli ktoś poczuł się nim urażony to przepraszamy. Po pierwszych sygnałach od internautów zdjęcie zostało usunięte" – napisano w komunikacie rzecznika łódzkiego urzędu miasta. Nie padło wyjaśnienie, ani dlaczego posłużono się zdjęciem nieżyjącej osoby, ani dlaczego zamieniono je na fotografię małpy. Ot, takie "współczesne standardy komunikacji".

Za mem do sądu
Tymczasem takie zachowanie może mieć prawne konsekwencje. Pomińmy już kwestię ochrony praw autorskich fotografa, choć i ona jest istotna – autor ma prawo domagać się usunięcia zdjęcia z sieci i zapłaty za jego wykorzystanie. W tym przypadku bez wątpienia istotniejsza jest kwestia ochrony wizerunku.
Art. 81. Ochrona wizerunku
Dz.U.2018.0.1191 t.j. - Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych


1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Rodzina pani Krystyny może więc dochodzić swoich praw przed sądami. Nie ma bowiem wątpliwości, iż osoba przedstawiona na zdjęciu w sposób ośmieszający nie wyrażała zgody na użycie swojego wizerunku. I jasne jest też, że nie zachodzi tu opisana przesłanka "osoby powszechnie znanej", której zdjęcie wykonano "w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych".

Ustawa o prawie autorskim przewiduje możliwość dochodzenia zadośćuczynienia oraz żądania wpłaty na cel społeczny. I co ważne – "roszczeń tych nie można dochodzić po upływie dwudziestu lat od śmierci tych osób" – czytamy w ustawie. Pozostaje wierzyć, że niektórzy uświadomią sobie, iż śmieszkowanie i z pani Krystyny, i z kogokolwiek innego, może ich sporo kosztować.

A panią Krystynę – lepiej zapamiętajmy tak: jako pełną energii osobę, która kochała motoryzację i starała się pomagać kobietom w nowotworowej profilaktyce.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu