
Nie milkną echa buczenia, gwizdów i krzyków na Powązkach oraz na kopcu w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski w "GW" opowiada co wtedy czuł i co myśli o osobach, które tak się zachowały.
Prezes Związku Powstańców Warszawskich i jeden z przywódców Powstania Warszawskiego, podczas uroczystości zaprotestował przeciwko niegodnemu zachowaniu. Teraz opowiada w "GW", że na cmentarzu słabo było słychać gwizdy, ale na kopcu Powstania Warszawskiego było już bardzo głośno:
Generał tłumaczy młodych, ale dla starszych osób, które na cmentarzu zachowywały się według niego niegodnie, nie ma już lekkich słów. Mówi o nich "grupa oszołomów". Podkreśla, że jak najbardziej można przedstawiać swoje poglądy, ale nie można tego robić na cmentarzu. Przedstawia też nieoficjalnie stanowisko innych kombatantów:
Przeczytaj więcej: Gwizdy podczas obchodów rocznicy Powstania. Czy Jarosław Kaczyński uwolnił dżina z butelki? "To wina obu stron"
Ścibor-Rylski mówi też o tym, że różnice i konflikty, których doświadczamy w naszym kraju, wynikają z różnej "interpretacji rzeczywistości". On widzi piękny, wolny i nowoczesny kraj, część młodych – zdradę i zapaść instytucji państwa.
Przeczytaj cały wywiad w "Gazecie Wyborczej"
