Generał Zbigniew Ścibor-Rylski o buczących na cmentarzu w rocznicę Powstania Warszawskiego: To grupa oszołomów

Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski w Parku Dreszera podczas obchodów 68. rocznicy Powstania Warszawskiego
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski w Parku Dreszera podczas obchodów 68. rocznicy Powstania Warszawskiego Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Nie milkną echa buczenia, gwizdów i krzyków na Powązkach oraz na kopcu w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski w "GW" opowiada co wtedy czuł i co myśli o osobach, które tak się zachowały.


Prezes Związku Powstańców Warszawskich i jeden z przywódców Powstania Warszawskiego, podczas uroczystości zaprotestował przeciwko niegodnemu zachowaniu. Teraz opowiada w "GW", że na cmentarzu słabo było słychać gwizdy, ale na kopcu Powstania Warszawskiego było już bardzo głośno:

Na kopcu przeżyłem dramatyczne chwile. Widząc młodych ludzi, myślałem, że przyszli oddać hołd tym, co ginęli. Tymczasem gwizdali i krzyczeli w chwili, gdy składane były wieńce. Musimy reagować na takie wystąpienia młodzieży. Oni nie są źli. Są źle poinformowani. Są młodzi. Nie robią tego z własnej woli. Ktoś nimi steruje.


Generał tłumaczy młodych, ale dla starszych osób, które na cmentarzu zachowywały się według niego niegodnie, nie ma już lekkich słów. Mówi o nich "grupa oszołomów". Podkreśla, że jak najbardziej można przedstawiać swoje poglądy, ale nie można tego robić na cmentarzu. Przedstawia też nieoficjalnie stanowisko innych kombatantów:

Wszyscy są oburzeni. Panuje u nas jedność. Nie bawimy się w politykę. Z drugiej strony boli nas ta polaryzacja społeczeństwa, podziały. Choćby na samej prawicy.
Nie można osobistych, prywatnych ambicji stawiać wyżej niż interes państwowy. Dobro ojczyzny jest przecież ważniejsze od własnych karier.



Przeczytaj więcej: Gwizdy podczas obchodów rocznicy Powstania. Czy Jarosław Kaczyński uwolnił dżina z butelki? "To wina obu stron"

Ścibor-Rylski mówi też o tym, że różnice i konflikty, których doświadczamy w naszym kraju, wynikają z różnej "interpretacji rzeczywistości". On widzi piękny, wolny i nowoczesny kraj, część młodych – zdradę i zapaść instytucji państwa.

Mam nadzieję, że nasze apele w końcu trafią do zatwardziałych głów i serc. Wywalczyliśmy przecież wolną ojczyznę. Mamy demokrację, swobodę, o jakiej 68 lat temu nie mogliśmy marzyć. A tymczasem to wszystko jest kontestowane. Widać taka już jest ludzka natura, trudno ją zmienić, a prywatne ambicje ludzi są niezmierzone. To też kwestia interpretacji rzeczywistości. Ja mówię młodym: spójrzcie, jak wspaniała jest teraz Warszawa, jak bardzo się zmienia. Moje pokolenia nawet nie śniło o takim mieście, pełnym tylu nowoczesnych rozwiązań, odbudowanym ze zniszczeń. Ci młodzi tego nie widzą. Może nie potrafią, może nie chcą zobaczyć.


Przeczytaj cały wywiad w "Gazecie Wyborczej"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...