
Wywiad Lecha Wałęsy dla agencji Ria Novosti wywołał falę krytyki w Polsce i zarzuty, że były prezydent "nakarmił” rosyjską machinę propagandową. Stanisław Ciosek, były ambasador w Moskwie, ocenia w rozmowie z naTemat, że Wałęsa chciał zwrócić uwagę na złe stosunki polsko-rosyjskie. – To nie jest kanarek, jaskółka, tylko niedźwiedź i trzeba z Rosją rozmawiać jak z niedźwiedziem. Należy to widzieć, ale oczywiście nie drżeć ze strachu, albo jeszcze gorzej zamykać oczy i udawać, że nie widzimy tego. A tak wygląda nasza polityka zagraniczna – mówi nam Ciosek.
REKLAMA
Lech Wałęsa udzielił wywiadu rosyjskiej agencji Ria Novosti, którego obszerne fragmenty przedrukował portal Sputnik i rozpętała się burza. Padają zarzuty, że były prezydent padł ofiarą rosyjskiej machiny propagandowej, że na pewno - jak sugeruje prawa strona - Kreml coś na niego ma.
Stanisław Ciosek: Cokolwiek panu powiem, to będą agentem rosyjskim (śmiech) i zostanę poddany działaniu machiny propagandowej Kremla. Ale taka jest dzisiaj chora sytuacja w Polsce.
A tak na poważnie, jestem wdzięczny prezydentowi Wałęsie, że wywołał temat. Polskie stosunki z Rosją są szkodliwe dla naszych interesów narodowych, właściwie to ich nie ma, bo są całkowicie zamrożone. My robimy sobie tym szkodę, bo jednak cały świat z tą Rosją rozmawia, a ponadto ona geopolitycznie istnieje. Ona ma swojego prezydenta, swoją politykę i ma do tego wszelkie prawa.
Ale przecież Putin ma swoje za uszami i nie można wobec tego przechodzić obojętnie.
Jedni krytykują Wałęsę za to co powiedział, inni za to gdzie to powiedział. Warto przypomnieć, że dopiero co przestaliśmy analizować słowa ojca premiera Kornela Morawieckiego na temat zbliżenia z Rosją.
Jedni krytykują Wałęsę za to co powiedział, inni za to gdzie to powiedział. Warto przypomnieć, że dopiero co przestaliśmy analizować słowa ojca premiera Kornela Morawieckiego na temat zbliżenia z Rosją.
Oczywiście Rosja postąpiła paskudnie swoją agresją na Ukrainę, "odkrojeniem” kawałka innego państwa i połknięciem go. Zdarzyło się to pierwszy raz po ustanowieniu geopolitycznej stabilizacji na naszym kontynencie i dlatego jest to niebezpieczne. Nie znaczy to jednak, że każda tona węgla, metr sześcienny gazu, czy torebka kawioru z Rosji zakupiona przez firmy zewnętrzne jest automatycznie zdradą interesów narodowych państw, w których te firmy funkcjonują. W świecie takie relacje handlowe są czymś zwyczajnym. Choć za każdym razem mówi się też o tym co nam się nie podoba. I zresztą Wałęsa to zrobił.
Były prezydent powiedział m.in. że "bliżej nam do Moskwy niż do Nowego Jorku”, że "Putin to mądry polityk”, że "chętnie pojechałby do Rosji gdyby tylko został zaproszony”. Apelował by nie kłócić się z Rosją bo "ci trzeci na nas zarabiają”, ale zaznaczył też że Rosja „nie wyspowiadała się z przeszłości”.
On powiedział przede wszystkim, że trzeba wreszcie zauważyć Moskwę. Poza tym, czy można powiedzieć o Putinie, że jest głupim politykiem? Co by nie chcieć powiedzieć złego o tym Putinie, który ma na sumieniu sprawę ukraińską, gruzińską i nie tylko, to on walczy i reprezentuje interesy Rosji, której jest prezydentem.
To są imperialne interesy ponieważ Rosja była imperialna w swojej historii i nadal jest gigantycznym państwem. To nie jest kanarek, jaskółka, tylko niedźwiedź i trzeba z Rosją rozmawiać jak z niedźwiedziem. Należy to widzieć, ale oczywiście nie drżeć ze strachu, albo jeszcze gorzej zamykać oczy i udawać że nie widzimy tego. A tak wygląda nasza polityka zagraniczna.
Ona jest krótkowzroczna?
Oddaliśmy się całkowicie pod opiekę amerykańską i rzeczywiście innego wyjścia dzisiaj nie mamy. Musimy mieć jakieś silne sojusze. Źle, że robimy to jednak przeciwko naszym sąsiadom z UE, a więc przeciwko naszej rodzinie, do której przystąpiliśmy po wiekowych marzeniach. I o tym mówi też Wałęsa. Robi to jednak w swój, specyficzny sposób. Wszyscy go z tego znamy. Poza szeregiem niezręczności jakie popełnił, uważam że on w tym wywiadzie wsadził kij w mrowisko.
On podobnie rozmawia zresztą z innymi przywódcami. Problem polega na potrzebie zbudowania sensownych stosunków ze wschodnim sąsiadem. My tych stosunków nie mamy. Zostaliśmy zafiksowani na tej nieszczęsnej katastrofie lotniczej i wraku tupolewa, zaczęliśmy oskarżać Rosjan o morderstwo naszego prezydenta i czołowych polityków i mamy tego rezultaty.
Jakie to są rezultaty?
Najgorzej boli nas to, że Rosja ma nas w nosie. Nie jest przecież tak, że pierwsza myśl, która przychodzi do głowy prezydentowi Putinowi po przebudzeniu, to myśl, jak dokuczyć Polakom. Pamiętam rozmowę z jednym z czołowych polityków rosyjskich prof. Falinem, który tłumaczył mi, że najgorsze co nas może spotkać w stosunkach polsko-rosyjskich to "rawnoduszije”, czyli obojętność. I taką obojętność obserwujemy ze strony Rosji. Z polskiej strony obserwujemy z kolei strach. To, że alarmujemy państwa Zachodu żeby popatrzyły na rosyjskiego niedźwiedzia, tak jak my, czyli jaki on jest kudłaty, paskudny, jak wielkie ma kły i pazury, jest przeciwskuteczne. Bo ten Zachód, także Amerykanie, się z tym niedźwiedziem układają.
A my zostajemy w tyle i stajemy się śmieszni z tą rusofobią. Straciliśmy na znaczeniu. Kiedyś chcieliśmy być pomostem między zachodnią i wschodnią częścią kontynentu, a okazało się, że Rosji żaden pomost nie jest potrzebny choć stała się ofiarą uzasadnionych sankcji. Jednak sankcjami się Putina nie pokona, on będzie rządził Rosją. Tak też odczytuję słowa Wałęsy. On może to nieszczęśliwie ujął, ale wzbudził zainteresowanie. Podobnie na te stosunki patrzy choćby była minister i b. ambasador w Rosji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która wróciła z placówki po "dobrej zmianie”. Ona przedstawiła niedawno swój punkt widzenia na temat naszej polityki wobec Rosji i zalecałbym odpowiedzialnym za naszą politykę zagraniczną wnikliwe przestudiowanie jej analizy.
Czyli słowa Wałęsy nie będą miały jakiś gorzkich konsekwencji dla Polski?
Nie będzie żadnych konsekwencji. Wywoła to co najwyżej uśmiech na twarzy Putina, albo w ogóle tego nie zauważą. Nawet gdyby zaprosili byłego prezydenta do Rosji, to żadnego przełomu w naszych stosunkach nie będzie. Dzisiaj trzeba to odkręcać w ramach UE. Lata miną zanim dojdzie do sytuacji, w której Rosja będzie nas na powrót szanować, a był taki czas. Po 1989 roku naprawdę nas szanowali, a nawet nam zazdrościli Okrągłego Stołu i pokojowego przejścia do innego ustroju. To wszystko zostało jednak zmarnowane.
