
Wydawało się, że poruszenie jakie wywołały zapowiedzi postawienia zarzutów dziennikarzom TVN-u, którzy są autorami materiału o polskich neonazistach oraz ciche wycofywanie się prokuratury z takich zamiarów, zamknie ten temat. Jak dowiaduje się dziennik "Rzeczpospolita", kolejny raz nastąpił zwrot akcji w tej sprawie.
Akt oskarżenia przeciwko neonazistom, których nagrali dziennikarze Superwizjera TVN, miał pojawić się w połowie grudnia. Prokuratorzy z Gliwic w pierwszej wersji dokumentu zapisali, że "udział dziennikarzy TVN w zdarzeniu miał charakter działalności pod przykryciem, stanowił element pracy nad tworzeniem reportażu". Do akcji wkroczyli jednak śledczy z Katowic, co zupełnie zmieniło akt oskarżenia.
– informuje "Rzeczpospolitą" Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.
Co to oznacza w praktyce? "Prokuratura nie wyklucza postawienia zarzutów dziennikarzom" – stwierdza dziennik. Katowicka prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku podżegania do zorganizowania urodzin Hitlera, którego mieli dopuścić się dziennikarze TVN-u.
Przypomnijmy, dziennikarze i operator kamery, którzy wcielili się w neonazistów od kilku tygodni są straszeni zarzutami o propagowanie ustroju totalitarnego. Podstawą do takich zarzutów miałyby być zeznania głównego oskarżonego w tej sprawie Mateusza S., który twierdzi, że TVN zapłacił mu 20 tysięcy złotych za zorganizowanie urodzin Hitlera w lesie pod Wodzisławiem Ślaskim. Głośno mówił o tym m.in prokurator krajowy Bogdan Święczkowski.
źródło: rp.pl
