Chłopak neonazista nie przystoi niemieckim sportsmenkom
Chłopak neonazista nie przystoi niemieckim sportsmenkom Fot. Bob Jagendorf / http://www.flickr.com/photos/bobjagendorf/5625106685 / CC BY http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Niemcy są wyjątkowo wyczuleni na problem neonazizmu. Jak się okazało, do tego stopnia, że umawianie się z neonazistowskim aktywistą może być podstawą do utraty miejsca w niemieckiej kadrze olimpijskiej. Wioślarka Nadja Drygalla za niepoprawny politycznie romans właśnie przedwcześnie z igrzysk w Londynie wróciła.

REKLAMA
Wioślarka Nadja Drygalla wróciła z igrzysk olimpijskich w Londynie do kraju, ponieważ na jaw wyszło, że żyje w związku z liderem narodowych socjalistów z Rostocku, który kandydował nawet z ramienia neonazistów do lokalnego parlamentu. I choć on ze swoimi poglądami ma prawo wziąć udział w wyborach, okazuje się, że z tego właśnie powodu dla jego dziewczyny nie ma miejsca w niemieckiej kadrze olimpijskiej. Po odbyciu długiej i podobno żywiołowej rozmowy z przedstawicielami Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego, zdecydowała się opuścić wioskę olimpijską.
Jak powiedział Michael Vesper, szef niemieckiej misji olimpijskiej, działacze "przyjęli taką decyzję z zadowoleniem". Jednocześnie Vesper przyznał jednak, że Nadja Drygalla tłumaczyła, że w pełni dystansuje się od jakichkolwiek neonazistowskich poglądów. Nie zaprzeczyła jednak, że utrzymuje bliskie relacje z człowiekiem, który ideologię neonazistowską propaguje.
– Ona wytłumaczyła nam sprawę z jej punktu widzenia. Ja jasno postawiłem problem. Rozmawialiśmy intensywnie o dalszym rozwoju sprawy i przedyskutowaliśmy także jej opinie – stwierdził Michael Vesper. Podkreślając, że ostatecznie decyzja o opuszczeniu igrzysk została podjęta przez samą Drygallę. Szef niemieckiej misji olimpijskiej stwierdził także, że nie jest jego zadaniem kontrolować związki, w których żyją sportowcy, a ludzi nie powinno oceniać się po tym, kto ich otacza. Wioślarki bronić jednak nie zamierzał.