"Rosyjskie narzędzie wpływu". Poważne oskarżenie – nazwisko Andruszkiewicza padło w międzynarodowym raporcie

Co łączy Adama Andruszkiewicza z Kremlem?
Co łączy Adama Andruszkiewicza z Kremlem? Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Co łączy nowego wiceministra cyfryzacji z propagandą Kremla? Jakie są kulisy jego ekspresowej kariery politycznej? Istnieje raport, który przedstawia nowego członka rządu w bardzo złym świetle. – Chodzi o raport węgierskiego think-tanku z 2016 roku. Wśród pośrednich agentów, których aktywność jest zbieżna z interesami Kremla, ale mogą sobie z tego nie zdawać sprawy, autorzy wymieniają m.in. Andruszkiewicza – mówi w rozmowie z naTemat Anna Mierzyńska, specjalistka od marketingu politycznego.


Zaskoczył panią awans Andruszkiewicza do rządu?

Anna Mierzyńska, specjalistka od marketingu politycznego: Pan Andruszkiewicz coraz bardziej się zbliżał do PiS-u, porzucił swoje środowisko narodowców związanych z Ruchem Narodowym czy Młodzieżą Wszechpolską.
Można więc przypuszczać, że bardzo starał się o ten awans i w tym znaczeniu nie jest to dla mnie zaskoczenie. Zaskakuje mnie natomiast, że został mianowany na wiceministra cyfryzacji, czyli będzie pracował w resorcie, który powinien gromadzić ludzi merytorycznych w dziedzinie cyfryzacji. To jest ministerstwo wymagające bardzo specjalistycznej wiedzy.


On sam pytany o kwalifikacje tłumaczy, że ma przecież wyższe wykształcenie i duże zasięgi w mediach społecznościowych.

Gdybyśmy brali pod uwagę popularność na Facebooku, liczbę fanów, to ministrem cyfryzacji powinien być Robert Lewandowski, a jeżeli chodzi o polityków: Robert Biedroń albo Janusz Korwin-Mikke.

Pani tropiła powiązania Andruszkiewicza w mediach społecznościowych. Argumentowała pani, że za tą zawrotną liczbą 180 tysięcy fanów, których młody poseł ma na FB i Twitterze, kryje się wiele bardzo specyficznych kont.

Tak, zauważyłam dwa bardzo dziwne zjawiska w jego poparciu w sieci. On zanotował bardzo intensywny przyrost fanów na FB i Twitterze w maju, czerwcu i lipcu 2017 roku. Pan Andruszkiewicz nagle z miesiąca na miesiąc zyskiwał wtedy po ok. 20 tysięcy zwolenników. To są przyrosty, które obserwujemy u polskich polityków tylko wtedy, kiedy dzieje się coś bardzo ważnego w ich karierze politycznej. A w przypadku pana Andruszkiewicza nic takiego się nie działo.
Poza tym, jak się obserwuję tę grupę kont, która najczęściej udostępnia posty Andruszkiewicza, to jest ona faktycznie bardzo specyficzna. To nie są konta, które popierają cały PiS czy szerzej prawą stronę, ale w istotnej części są to konta, z których wsparcie poza Andruszkiewiczem dostaje tylko kilku polityków prawicy, takich jak Patryk Jaki, Krystyna Pawłowicz, Anna Sobecka, czy Antoni Macierewicz. Oczywiście część tych kont, które popierają Andruszkiewicza, to są konta prawdziwe, ale duża część to konta fake'owe, stworzone po to, by zwiększać czyjąś aktywność w social media.

Istnieje raport firmowany przez środkowoeuropejskich ekspertów, z którego wynika, że Andruszkiewicz "jest rosyjskim narzędziem wpływu".

Chodzi o raport węgierskiego think-tanku z 2016 roku. W środowisku analityków ten raport nazywany jest raportem Jakuba Jandy. Eksperci przedstawiali w tym raporcie sytuację w centralnej Europie pod kątem wpływów Kremla, także w Polsce. Wskazują tam kilkanaście nazwisk. Wśród bezpośrednich agentów wpływu Rosji w Polsce wymieniają m.in. Mateusza Piskorskiego, lidera prokremlowskiej partii Zmiana, który siedzi w więzieniu.
A wśród pośrednich agentów, których aktywność jest zbieżna z interesami Kremla, ale mogą sobie z tego nie zdawać sprawy, wymieniają m.in. Andruszkiewicza. On sam wielokrotnie dementował tę informację, twierdził, że to bzdury jakoby był V kolumną Kremla w Polsce.


Jak pani tłumaczy to masowe poparcie Andruszkiewicza w mediach społecznościowych. Da się to racjonalnie wytłumaczyć?

Skoro w tym czasie nie wydarzyło się nic, co wyjaśniałoby tak nagle wzrost zainteresowania posłem, nie można tego racjonalnie wytłumaczyć. Co prawda w tym czasie poseł współtworzył nowe stowarzyszenie – Endecję – ale na pewno nie generowałoby ono takich przyrostów fanów na FB. To musiała być jakaś skoordynowana akcja polegająca na sztucznym kreowaniu popularności.

To zastanawiające. Nota bene, ciekawe są również zainteresowania zagraniczne posła, które można obserwować dzięki jego przynależności do zespołów parlamentarnych: należy on do zespołu polsko-białoruskiego, ds. Iranu, Pakistanu, Kataru i Kazachstanu. Ale dajmy panu ministrowi działać. Warto obserwować, na czym będzie skupiał swoją uwagę.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun