"Zielony Jazdów" ekologiczny relaks na trawie
"Zielony Jazdów" ekologiczny relaks na trawie mat.prasowe

Warsztaty rowerowe, wspólne ekologiczne gotowanie, mini targi warzywne i wykład o jadalnych kwiatach, to tylko niektóre z atrakcji w ramach „Zielonego Jazdowa”, projektu, który przez całe lato odbywa się przed Centrum Sztuki Współczesnej. Jest świadomie, bardzo ekologicznie i zdrowo. Kolejny modny projekt czy przełomowe wydarzenie?

REKLAMA
Hamaki, kocyki, plenerowe kino i warsztaty slow food. Za sprawą Rirkrita Tiravanija,
amerykańskiego artysty o tajskich korzeniach, teren przed Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie zmienił się nie do poznania. Zaprojektowany przez Tiravanija letni pawilon, który stanął w parku wokół muzeum ma być miejscem spotkań, warsztatów i ekologicznych dyskusji.
Przez całe lato, od piątku do niedzieli można w nim kupić świeżą żywność, oglądać filmy, słuchać wykładów ekspertów ds. ochrony środowiska i uczyć się zdrowego podejścia do życia. To pierwsze, na tak dużą skalę, przedsięwzięcie w Polsce, które dotyczy ekologii. Modny trend czy przełomowe wydarzenie?
„Zielony Jazdów” to fajny ekologiczny projekt i ze względu na to czym się zajmuje
bardzo mnie cieszy – mówi mi Joanna Erbel, socjolożka. – Uważam, że każdy projekt który zwiększa świadomość ekologiczna mieszkanek i mieszkańców miasta jest wartością - zwłaszcza teraz, kiedy mamy debaty o działkach i roli zielonych przestrzeni w mieście. Jedyną wadą „Zielonego Jazdowa” jest fakt, że jest to projekt mimo wszystko elitarny. Skierowany jest w dużej mierze do klasy średniej, a nie ludowej, która skazana jest na tanie i niezdrowe jedzenie. Niestety „zwykli ludzie” rzadko biorą udział w tego typu projektach.
Fajnie, że CSW interesuje się parkiem i stwarza wokół muzeum przyjazną przestrzeń z hamakami, ale to jeszcze nie przełom. W zaproszeniu do przedsięwzięcia można przeczytać, że celem "Zielonego Jazdowa" jest spotkanie ludzi, którzy nie mają szans spotkać się gdzie indziej. Kiedy jednak wybrałam się tam, to zobaczyłam ludzi, których znam i regularnie widzę „w mieście” – dodaje socjolożka.
Spostrzeżenia Erbel wydają się słuszne. Rzeczywiście publiczność „Zielonego Jazdowa” to w dużej mierze „warszawka”. W końcu nie wszyscy mogą pozwolić sobie na leżenie w cieniu drzew i sączenie „Club Mate” za dziesięć złotych. Nie można jednak odbierać akcji zasadności. Choć jej odbiorcami są głównie ludzie wykształceni, to ich świadomość ekologiczna wcale nie jest wystarczająca. Tym bardziej, że program całego projektu jest na ciekawy i na poziomie.
– Na „Zielony Jazdów” przyjechałam z czystej ciekawości – opowiada mi Weronika. – Myślałam, że zastanę ludzi leżących pod drzewem i pijących piwo. Okazało się jednak, że projekt przyciąga raczej ludzi aktywnych. Było mnóstwo dzieci, rodzin i młodych osób. Wszyscy bardzo otwarci. Wzięłam udział w fajnych warsztatach o jadalnych kwiatach, który prowadził projekt Kwiatki-Bratki i nauczyłam się łatać dętkę od dziewczyn z „Zębatki” – dopowiada Weronika.
Faktycznie ilość nietypowych atrakcji, które odbywają się w ramach „Zielonego Jazdowa” jest imponująca. W programie cotygodniowe warsztaty rowerowe dla kobiet, które mają im pomóc się usamodzielnić. Dodatkowo organizowane jest wspólne gotowanie, pikniki na trawie, wykłady o miejskim ogrodnictwie, projekty edukacyjne dla dzieci i wieczorne koncerty.
Choć „Zielony Jazdów” przyciąga bardzo określoną publiczność, to trzeba mu przyznać, że jest skierowany do osób o bardzo różnych zainteresowaniach. Jeżeli nie fascynuje was ekologia, to zawsze można obejrzeć film w plenerowym kinie, albo zwiedzić wystawę, która w każdy weekend otwarta jest do 23. Wstęp na wszystkie atrakcje jest bezpłatny. Ekologia może więc i jest elitarna, ale przynajmniej w wykonaniu Centrum Sztuki Współczesnej egalitarna. To krok w dobrą stronę.
"Zielony Jazdów"
teren przed Zamkiem Ujazdowskim
21.07 - 15.09