Internet już na dobre stał się narzędziem wojny. Także tej w Syrii
Internet już na dobre stał się narzędziem wojny. Także tej w Syrii Fot. Shutterstock

Internet jako narzędzie wojny to wciąż science fiction? Nic bardziej mylnego, czemu najlepiej dowodzi atak hackerów na usługach syryjskiego dyktatora Baszara al-Assada na strony agencji Reutersa. Po przejęciu kontroli nad blogami dziennikarzy agencji, hackerzy zaczęli zamieszczać wpisy z fałszywymi oskarżeniami wobec syryjskich rebeliantów.

REKLAMA
Jak poinformowała agencja Reutersa, należący do niej serwis blogowy został w piątek przejęty przez hackerów, którzy posłużyli się profilami relacjonujących wojnę domową w Syrii dziennikarzy, by podjąć próbę zdyskredytowania rebeliantów walczących przeciwko reżimowi prezydenta Baszara al-Assada. Po dostaniu się do serwerów Reutersa, hackerzy zamieścili na blogach dziennikarzy agencji wpisy sugerujące, że syryjscy powstańcy własnie zdobyli broń chemiczną z Libii i próbują się z nią przedostać do kraju, a także informacje o masowych ucieczkach rebeliantów do Turcji po tym, jak siły rządowe zdecydowanie odparły ich ataki.
Przedstawiciele Reutersa stanowczo podkreślają, że ich dziennikarze nigdy takich informacji nie zdobyli, a wpisy, które ostatnio pojawiły się na ich blogach są całkowicie fałszywe. Agencja sugeruje, że atak na jej strony internetowe i podszycie się reżimowych hackerów pod dziennikarzy miał dać rządowi Syrii kilka propagandowych punktów po tym, jak ostatnimi czasy rebelia coraz silniej naciska na reżim.
Warto przypomnieć, że w to wcale nie odosobniony przypadek, gdy walka z linii frontu przenosi się do internetu. Także w przypadku wojny domowej w Syrii, gdzie cyberataki mają na swoim koncie już obie strony konfliktu. Część ataków hackerskich związanych z wydarzeniami w Syrii wcale nie musi być autorstwa samych Syryjczyków. Za działaniami na rzecz reżimu Baszara al-Assada mogą stać hackerzy z wspierających go Chin, ataki dające przewagę rebeliantom organizują prawdopodobnie zachodni służby specjalne.
Niedawno atakiem na konto katarskiej telewizji Al-Jazeera ujawniła się jednak grupa hacekrów nazywająca się Syryjską Armią Elektroniczną. Wówczas sprzyjająca syryjskiemu rezimowi grupa zapowiedziała całą falę ataków i dzisiaj wielu komentatorów na świecie podejrzewa, że to właśnie jej ofiarą padł wczoraj Reuters.