
W dobie kryzysu gospodarczego, rosnącego bezrobocia zarówno wśród absolwentów szkół wyższych jak i osób powyżej 50 roku życia, zawód sprzedawcy wydaje się być jednym z niewielu z gatunku tych „pewnych”, których żaden kryzys nie zabije, a może nawet wzmocni.
REKLAMA
Dawniej sprzedawca kojarzył się jedynie z Panią Jolą, czy Jadzią za ladą sklepową. Wiadomo, że dziś do grona sprzedawców zaliczamy i słynną sklepową, ale też przedstawicieli handlowych, telemarketerów, inżynierów sprzedaży, kasjerów, jak również sprzedawców „zakamuflowanych” w postaci wszelkiej maści konsultantów, doradców klienta. A pracy nie brakuje dla żadnej z tych grup.
Dlaczego? Odpowiedź jest banalna. Nawet najwspanialszy na świecie produkt ktoś musi sprzedać. To w szeroko pojętej branży sprzedażowej stawiane są pierwsze kroki zawodowe. Dla jednych jest to jedynie krótki epizod, fajna przygoda lub okropna męczarnia pod postacią wiecznego płaszczenia się przed obcymi ludźmi i radzenia sobie z ich najbardziej wysublimowanymi roszczeniami. Dla innych to pierwszy etap kariery, który zapoczątkowuje awanse na wyższe stanowiska.
Czytaj też: Za mundurem panny sznurem, a urzędnik to największy nudziarz. Jaki zawód najlepszy na podryw
W Centralnej Bazie Ofert Pracy, która zawiera dane dotyczące wolnych stanowisk z poszczególnych powiatowych urzędów pracy widnieje około 13 000 ofert. Po wpisaniu w wyszukiwarce wyrazu „sprzedawca” mamy 838 ofert, "przedstawiciel handlowy" – 292, "telemarketer" – 77. Ogółem około 7 - 9% wszystkich ogłoszeń dotyczy szeroko rozumianej sprzedaży.
Z kolei po wpisaniu hasła „sprzedawca” w wyszukiwarce ofert zatrudnienia na portalu pracuj.pl na ogólną liczbę 20 600 ofert aż 8000 dotyczy pracy w handlu.
Klient nasz Pan
Zwykle w ogłoszeniach o możliwości pracy na stanowisku sprzedawcy nie wymaga się od kandydatów większego doświadczenia. Oczywiście są wyjątki, ale odnoszące się do sprzedawców „wyższego szczebla”, lub mających trudnić się sprzedażą specjalistycznych produktów. Podstawowy wymóg to tzw. zorientowanie na klienta, czyli, jak dobrze wiemy, stara zasada pod tytułem „klient nasz Pan”.
Komunikatywność, odporność na stres to również nieodłączne atrybuty, które są wymagane od kandydatów na sprzedawców. Oczywiście inne wymagania będą stawiane kasjerom w hipermarketach, a inne doradcom klienta w instytucjach bankowych, jeszcze inne telesprzedawcom. Wszyscy jednak, by odnieść sukces w zawodzie muszą pamiętać o nadrzędnej zasadzie każdego sprzedawcy. Z uwagi na takie, a nie inne wymagania, w handlu spotykamy cały kaliber osobowości. Tym bardziej, w czasie nadprodukcji absolwentów kierunków humanistycznych, którzy muszą gdzieś odnaleźć niszę zawodową.
A pieniądze?
Zarobki na jakie mogą liczyć pracownicy branży handlowej to jedna wielka niewiadoma. Dużo tu zależy od specyfiki pracy. Wiadomo, że kasjer, sprzedawca w osiedlowym sklepiku raczej nie będzie mógł się równać w ich poziomie z obrotnym przedstawicielem farmaceutycznym, czy handlowym. Z kolei wszelkiej maści przedstawiciele muszą być nastawieni na pracę od rana do wieczora w pogoni za prowizją. O tym wspomina Adam, przedstawiciel handlowy w branży tytoniowej:
"Moja praca rozpoczyna się od 8, kończy też o 8, ale wieczorem, często pracuję w soboty, ale przynajmniej mam służbowe auto i komórkę do własnej dyspozycji. W wyuczonym zawodzie (pedagog) na pewno nie miałbym takich bonusów i takiej kasy".
Zło konieczne szansą na karierę
Często ostatnia deska ratunku, jaką jawi się praca w sprzedaży, niejednokrotnie z takich, czy innych przyczyn przeradza się w stałe zajęcie. Tym bardziej w wielkich korporacjach spożywczych, fastfoodowych, czy innych, gdzie ścieżka awansu zwykle jest ukształtowana w miarę przejrzyście. Pewne jest jedno – pracy tej nie zabraknie, bo najzwyczajniej w świecie jej zabraknąć nie może.