
"Twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wiele razy publicznie przyznawał się do tego, jak bliski jest mu rock’n’rollowy etos. Kiedy w końcu Owsiakowi udało się ziścić swoją obsesję i zorganizować w Polsce olbrzymi festiwal rockowy, nieprzypadkowo nazwał go Przystankiem Woodstock (...) Apologeci Woodstock, także sam Owsiak, nie wspominają o tragicznym końcu epoki hippie i jeszcze bardziej przerażającej obyczajowej i społecznej spuściźnie tego ruchu.
W sierpniu tego samego 1969 r., funkcjonująca w ramach hipisowskiej subkultury banda Charlesa Mansona dokonała bestialskiej zbrodni w domu reżysera Romana Polańskiego, masakrując jego ciężarną żonę i jej gości. Kilka miesięcy później na innym wielkim festiwalu w kalifornijskim Altamont, podczas koncertu The Rolling Stones, ochraniający scenę członkowie motocyklowego gangu „Hells Angels” („Aniołowie Piekieł”) zamordowali na oczach tysięcy ludzi młodego chłopaka, w trakcie wykonywania przez zespół utworu Sympathy for the Devil".
W ocenie "Przewodnika Katolickiego", kończący się właśnie Przystanek Woodstock to zatem nic innego jak "obsesyjna seksualność", "doktrynalna rozwiązłość" i "odrzucenie religii". Na co dowodem ma być na przykład to, że wśród imprez towarzyszących festiwalowi Jurka Owsiaka są m.in. warsztaty organizowane przez Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej „Lubię to. Radosny seks”.