Monitoring Pałacu przechowuje dane tylko przez miesiąc. W sprawie Stefana w. okazało się, że to za krótki okres.
Monitoring Pałacu przechowuje dane tylko przez miesiąc. W sprawie Stefana w. okazało się, że to za krótki okres. Fot. Dariusz Borowski / Agencja Gazeta

Śledztwo w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza odkrywa nowe, kontrowersyjne szczegóły, które rozszerzają sprawę poza tragedię nad Motławą. Gdańska prokuratura odkryła bowiem istotną lukę w... zabezpieczeniach Pałacu Prezydenckiego w Warszawie.

REKLAMA
Ewentualne dowody skasowane
Podczas śledztwa na jaw wyszedł wątek z "wycieczką" do Warszawy, którą Stefan W., zabójca Pawła Adamowicza, miał odbyć po wyjściu z więzienia w grudniu 2018 roku. Podczas niej Stefan W. miał próbować wtargnąć do Pałacu Prezydenckiego.
W celu zweryfikowania tych informacji gdańska prokuratura zwróciła się do Kancelarii Prezydenta i Służby Ochrony Państwa o udostępnienie zapisu z monitoringu pałacu. Okazało się jednak, jak informuje TVN24, że nagrania z pierwszej połowy grudnia... zostały już skasowane.
– Wystąpiliśmy o udostępnienie monitoringów. Otrzymaliśmy odpowiedź, że niestety te monitoringi przechowywane są przez okres tylko miesiąca. W związku z tym nie ma tego, co było zarejestrowane w dniu, kiedy Stefan W. był pod pałacem. Okres miesiąca minął przed zdarzeniem 13 stycznia. Sprawdzamy, czy są gdzieś inne monitoringi – powiedziała dziennikarzom Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
"Trochę ryzykowna" luka
Co prawda SOP już wcześniej zdementował zeznania Stefana W. który twierdził, że po wyjściu z więzienia chciał dostać się do Pałacu Prezydenckiego. Nie mniej fakt, że jeden z najważniejszych budynków w kraju posiada monitoring, który przechowuje dane tylko miesiąc jest bardzo niepokojący.
– Archiwizowanie w sposób nieskończony takich materiałów byłby nieco przesadny, ale z kolei skracanie go do czasu jednego miesiąca jest trochę ryzykowne – mówi naTemat Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta i były poseł SLD.
– Może się okazać, że ktoś, kto ma powód do tego, żeby zajrzeć do takiego archiwum sprzed dwóch lub trzech miesięcy nie dostanie tych informacji. Oni (SOP –red.) na pewno wychodzą z takiego założenia, że na ekranie monitora nie ma informacji o potencjalnym zagrożeniu, a po prostu codzienne życie – tłumaczy ekspert.
– To, że ktoś przejedzie jeden, dwa, czy cztery razy obok Pałacu Prezydenckiego będzie traktowane jako zwykły ruch uliczny. Problem pojawi się wtedy, gdy ten ktoś coś dwa miesiące potem zrobi. Ale to już zweryfikuje życie... – dodaje. Zdaniem Jerzego Dziewulskiego, SOP teraz zapewne wydłuży okres przechowywania nagrań monitoringu.