Dla nich Olszewski zawsze będzie bohaterem. Wszystko zaczęło się od "nocy teczek"

Prawicowy mit założycielski rozpoczął się w 1992 r. od tzw. nocy teczek.
Prawicowy mit założycielski rozpoczął się w 1992 r. od tzw. nocy teczek. Fot. Andrzej Iwańczuk / Agencja Gazeta
Jan Olszewski zmarł w wieku 88 lat. W najnowszej historii Polski najbardziej znany pozostanie dzięki tzw. nocy teczek z 4 czerwca 1992 roku. Wtedy Sejm odwołał jego rząd, a stało się tak w następstwie ujawnienia przez Antoniego Macierewicza archiwów SB z listą współpracowników służb specjalnych PRL. Od tamtego czasu rząd Jana Olszewskiego jest dla prawicy mitem założycielskim.


Macierewicz wręczył Konwentowi Seniorów listę z 64 nazwiskami zarejestrowanych – według archiwów SB – jako tajni współpracownicy. Druga wersja listy z nazwiskami Lecha Wałęsy i marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego trafiła do prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, prezesa Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego.


Olszewski po skierowaniu przez Lecha Wałęsę pisma do Sejmu z prośbą o natychmiastowe odwołanie go ze stanowiska pojechał do siedziby TVP i wygłosił krótkie nieplanowane wystąpienie na żywo ze słynnymi słowami, na które do dziś powołują się środowiska prawicowe w Polsce.

Wystąpienie Jana Olszewskiego w TVP

Mój rząd był pierwszym, który chciał odsłonić dawne, tajemne powiązania ludzi, którzy z własnej woli weszli w ostatnich latach do organów nowej władzy. Uważam, że naród polski powinien mieć poczucie, że wśród tych, którzy nim rządzą, nie ma ludzi, którzy pomagali UB i SB utrzymywać Polaków w zniewoleniu. Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski. Naród powinien wiedzieć, że nieprzypadkowo właśnie w chwili, kiedy możemy oderwać się ostatecznie od komunistycznych powiązań, stawia się nagły wniosek o odwołanie rządu.

Olszewski już wtedy zaczął tworzyć mit swego rządu, który do dziś podtrzymuje PiS. Był to "rząd przełomu", który chciał zdekomunizować władzę i służby mundurowe. Do jego szybkiego upadku miały doprowadzić osoby związane ze służbami specjalnymi PRL, a cała operacja została zaakceptowana na tajnej naradzie z udziałem Lecha Wałęsy – brzmiała narracja prawicowych środowisk.

Ważniejsze miały być jednak niesnaski na linii rząd – Wałęsa. Olszewski i jego ludzie nie byli też w stanie utrzymać porozumienia partii prawicowych, które wyniosły go wbrew Wałęsie do władzy. – Do legendy jako powód upadku przeszła podjęta przez jego gabinet próba lustracji. W rzeczywistości ten rząd i tak by upadł, bo był to gabinet mniejszościowy – powiedział historyk Antoni Dudek w rozmowie z Onetem.

Warto przypomnieć, że pół roku wcześniej doszło do innego konfliktu Wałęsy z Olszewskim. Tzw. falstart Olszewskiego miał miejsce, gdy pod koniec 1991 roku prawica, w tym Porozumienie Centrum, próbowała przeforsować jego kandydaturę na szefa rządu. Ostatecznie premierem został Jan Krzysztof Bielecki, ale od tej pory Wałęsa był niechętny Olszewskiemu. "W grudniu 1991 roku próbował zablokować powstanie jego rządu" – napisał prof. Antoni Dudek.

Od czasu odwołania rządu Jana Olszewskiego prawica do czasów PiS współrządziła Polską tylko przez cztery lata. Jednak rząd Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności postrzegany był przez pryzmat polityki wicepremiera Leszka Balcerowicza.

Środowiska narodowe i NSZZ "Solidarność" zarzucały Marianowi Krzaklewskiemu i premierowi Jerzemu Buzkowi, że w rzeczywistości realizują liberalną w sferze gospodarczej politykę mniejszego, ale bardziej wpływowego koalicjanta, czyli Unii Wolności.

Dopiero pierwsze przejęcie władzy przez PiS w 2005 roku sprawiło, że tzw. środowiska niepodległościowe uznały, iż wreszcie nastał w Polsce rząd wolny od postkomunistycznych wpływów, pierwszy od czasów gabinetu Jana Olszewskiego.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Grupa naTemat nigdy nie była tak popularna jak teraz. Dziękujemy!
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Taki hit, że rzucił pracę i założył firmę
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"