
Zdaje się, że mylili się ci, którzy wróżyli, że klęską zakończyć się musi wprowadzenie płatnych treści w internecie. Gdy przed rokiem decydowały się na to takie tytuł, jak "New York Times" i "Financial Times", nie brakowało krytyków. Dziś okazuje się, że taki sposób na zarobek wkrótce może przynieść tym redakcjom dochody większe, niż tradycyjne reklamy.
REKLAMA
Jedne z największych dzienników na świecie są blisko tego, by więcej wpływów generować ze sprzedaży treści czytelnikom, niż z wpływów z tradycyjnej reklamy. Dzięki wprowadzeniu płatnego dostępu do treści publikowanych na ich stronach (a właściwie tylko do najlepszych materiałów), "Financial Times" i "New York Times" zarabiają prawie tyle, co z bannerów na stronie i miejsc reklamowych na łamach papierowego wydania. Bo dotąd dla większości tytułów na świecie, od dziesiątek już lat to właśnie wpływy z reklam stanowiły przecież główny dochód.
Czytaj więcej: Piano Media – start up, w którym kupisz m.in. materiały "Gazety Wyborczej", "Forbesa" i Polskiego Radia
Jednak najnowsze zaskakujące dane o popularności sprzedaży treści informacyjnych w internecie nieco ten tok myślenia każą zmienić. Za sprawą opłat to znowu czytelnicy, a nie reklamodawcy, stają się bowiem tymi, którzy opłacają pracę dziennikarzy. Po erze mediów funkcjonujących wedle gustu reklamodawców, za sprawą internetu zaczynają więc wracać czasy, gdy to czytelnik znowu może być głównym chlebodawcą redaktorów.
Za oceanem mówi się, że to punkt zwrotny w historii mediów, który jak najszybciej powinny pokonać wszystkie pozostałe szanujące się tytuły. Bo dobre darmowe media to fikcja, co najlepiej udowadnia spadający poziom informacji serwowanych w ostatnich latach przez tytuły na całym świecie.
I zdaje się, że czytelnicy szybko to zrozumieli. W ciągu zaledwie roku liczba subskrybentów płatnych treści dostępnych na stronach "Financial Times" wzrosła o 31 proc. A co najważniejsze, w ogólnym podsumowaniu czytelników płacących za artykuły dziennika w sieci jest już więcej, niż tych kupujących tradycyjne wydanie papierowe. Redakcja "FT" twierdzi, że jeszcze w tym roku otrzyma więcej pieniędzy z portfela zwykłych czytelników, niż od reklamodawców.
Tymczasem dziennikarze "New York Times" już otrzymują większą część wypłaty z tego, co płacą im czytelnicy, niż firmy zamieszczające na łamach dziennika reklamy. "NYT" i powiązane z nim tytuły "Boston Globe" i "International Herald-Tribune" zarobiły dzięki czytelnikom 233 mln dolarów, gdy reklamodawcy dali wpływy na poziomie 220 mln dolarów. Nic dziwnego, skoro od czasu wprowadzenia tzw. paywall'a "NYT" zdobył już pół miliona zarejestrowanych subskrybentów.
Polecamy także: Za wartościowe treści w sieci będziemy płacić. Komentują Polskapresse, Polityka, Wyborcza, WP i Onet
Być może wkrótce podobne wyniki zaczną notować także polskie media. Kilka tygodni temu na wprowadzenie opłaty za treści dostępne w internecie zdecydowali się prawie wszyscy najwięksi polscy wydawcy. Dostęp do części artykułów na stronach "Gazety Wyborczej", "Polska The Times", "Forbesa", czy Polskiego Radia dostępna jest tylko po wykupieniu abonamentu w systemie Piano, który ma zrewolucjonizować także polski rynek prasy.
Czy się to uda i czy taka rewolucja w ogóle przyniesie dobre skutki?
