
Upadek Thomasa Aasena Markenga na skoczni w Innsbrucku będzie jednym z najczęściej powtarzanych obrazków nadchodzących Mistrzostw Świata w austriackim Seefeld. Rozpędzony skoczek zbyt szybko przejechał przeciwstok i wyleciał za bandę. Trzeba przyznać, że wyglądało to naprawdę groźnie.
REKLAMA
Markeng to mistrz świata juniorów z Lahti. Na pierwszym treningu przed konkursem skoków narciarskich na skoczni Bergisel w Innsbrucku skoczył na odległość ledwie 103 m. Mimo słabego rezultatu, skok Norwega na długo zapadnie w pamięć kibiców skoków. Wjeżdżając w górę przeciwstoku, Markeng rozpędził się tak bardzo, że z impetem uderzył w bandę, która wykatapultowała go na drugą stronę reklamowych banerów.
– Markeng podszedł sobie do sprawy trochę nonszalancko. Jak ktoś kucnie za wcześnie i zacznie za późno hamować, to takie są skutki – ocenił skok młodszego kolegi Kamil Stoch. – Moim zdaniem przeciwstok jest przygotowany dobrze. Tylko niektórzy po wylądowaniu nabierają za dużej prędkości, dekoncentrują się – dodaje Stefan Hula, popularny "Stefanek".
Upadek Muminowa
Na początku stycznia niemalże identyczną kraksę zaliczył Sabirżan Muminow, kazachski skoczek narciarski. Zawodnik również nieodpowiednio dobrał prędkość na przeciwstoku i nakrył się nartami po drugiej stronie bandy. Na szczęście zarówno Markengowi jak i Muminowi nic się nie stało.
Na początku stycznia niemalże identyczną kraksę zaliczył Sabirżan Muminow, kazachski skoczek narciarski. Zawodnik również nieodpowiednio dobrał prędkość na przeciwstoku i nakrył się nartami po drugiej stronie bandy. Na szczęście zarówno Markengowi jak i Muminowi nic się nie stało.
Źródło: Sport.pl
