
Bardzo ambitna, oddana sportowi, a w domu spokojna, lubiąca gotować i czytać kobieta. Iwona Matkowska niestety przegrała obydwa pojedynki – najpierw w ćwierćfinale z Azerką Mariją Stadnyk, a potem także w repasażach z Amerykanką Clarissą Chun. Aktualna mistrzyni Europy wraca z Londynu bez medalu.
REKLAMA
Prawdziwe szczęście w nieszczęściu mają w Londynie polscy zapaśnicy. Nieszczęście w losowaniu, bo trafiają w ćwierćfinałach na faworytów całej rywalizacji. Szczęście, bo ci faworyci, po pokonaniu naszych zapaśników, nie zawodzą, dochodzą do finału, a tym samym dają Polakom szansę walki o brązowy medal w repasażach.
Najpierw tą drogą podążył i zdobył medal Damian Janikowski, a dziś przed szansą na powtórkę tego scenariusza stanęła Iwona Matkowska. Polka przegrała w ćwierćfinale z Mariją Stadnyk, która za chwilę będzie walczyć o złoto.
Bardzo często przygotowuje coś z niczego. Uwielbia eksperymentować. Ostatnio przygotowała przepyszną roladę ze szpinakiem.
– Oglądam pojedynek Azerki z Ukrainką Iriną Merleni. Od tego wyniku zależy, czy Iwona awansuje do repasaży – mówił naTemat Krzysztof Kłosek, prezes Polskiego Związku Zapaśniczego w trakcie półfinału, decydującego o losach Polki.
Zobacz też: Radość ze złota psuje konflikt Adriana Zielińskiego z polskim związkiem. Zawodnik rozważa start dla Niemiec
W domu lubi czytać i gotować
Iwona Matkowska zapasy trenuje obecnie w klubie Agros Żary. – Prywatnie to bardzo miła i sympatyczna kobieta. Swój wojownicy charakter pokazuje głównie na macie, chociaż w życiu osobistym też potrafi być stanowcza – twierdzi Kłosek.
Do Londynu razem z prezesem związku poleciał narzeczony naszej zapaśniczki. Na brak wsparcia Matkowska na pewno zatem nie mogła narzekać. – Wspierany ją wszyscy jak tylko możemy. Ona całe życie jest zaangażowana w sport. Dąży do wyznaczonych sobie celów, a igrzyska były jednym z nich – mówi naTemat Tomasz Cieślak, narzeczonyzawodniczki
Polska zapaśniczka wymyka się też bardzo skutecznie z utartego stereotypu, że sportowcy poza treningami zaniedbują wszystkie inne zainteresowania. Jej narzeczony zdradza, że Matkowska jest mistrzynią nie tylko na macie, ale także w kuchni. – Zdecydowanie to jest jej królestwo. Bardzo często przygotowuje coś z niczego. Uwielbia eksperymentować. Ostatnio przygotowała przepyszną roladę ze szpinakiem – twierdzi. A co robi w wolnym czasie? – Najchętniej czyta książki. Potrafi spędzić tak niejeden wieczór – mówi Cieślak.
Przeczytaj też: Adrian Zieliński mistrzem olimpijskim! Skromny 23-latek z Mroczy zaszokował cały świat!
Finałowy pojedynek mistrzostw Europy, zakończony triumfem Polki
Mistrzyni Europy z Belgradu bez medalu w Londynie
Do tej pory największym sukcesem w karierze sportowej Iwony Matkowskiej było zdobycie złotego medalu podczas zapaśniczych mistrzostw Europy, które w ubiegłym roku obyły się w Belgradzie. W finale turnieju Polka pokonała Ukrainkę Oleksandra Kohut. Już wtedy trener kadry narodowej, Jan Godlewski, uważał, że to niebywale wzmocni ją psychicznie.
– Nie ma obaw, że w Londynie Iwona spali się psychicznie. Ona podchodzi do wszystkie bardzo spokojnie. Owszem, chce wygrać, bo jest bardzo ambitną kobietą, ale jeśli jej się nie uda, to podejdzie do tego z pokorą – mówi Cieślik.
Niestety Polka nie poradziła sobie w repasażach z reprezentującą Stany Zjednoczone Clarissą Chun. Polka dobrze zaczęła pojedynek. W pierwszej rundzie, w której żadna z zawodniczego nie zdobyła punktu, Polka wylosowała atak. Udało się jej zdobyć punkt po zapięciu klamry. Niestety w drugiej rundzie Polka najpierw została szybko wypchnięta przez rywalkę, co doprowadziło do remisu, a potem dała się Amerykance położyć na plecach. W konsekwencji Chun wygrała przez tusz drugą rundę i całą walkę.
