Konferencja "Przedsiębiorcze Kobiety". Przyjechały przedstawicielki Koła Gospodyń Wiejskich z Wierzbicy.
Konferencja "Przedsiębiorcze Kobiety". Przyjechały przedstawicielki Koła Gospodyń Wiejskich z Wierzbicy. Fot. Twitter/Kancelaria Prmiera/Krystian Maj

Ich zdjęcia z Mateuszem Morawieckim obiegły sieć. Zamieściła je Kancelaria Premiera, również Beata Mazurek pochwaliła się nimi na Twitterze. Panie w ludowych strojach, które otoczyły Morawieckiego, zdominowały konferencję "Przedsiębiorcze Kobiety". Kim są i kto je zaprosił? Z Wierzbicy pod Chełmem przyjechał ich cały autokar. Delegacja liczyła 34 kobiety.

REKLAMA
Gdyby nie one, konferencja "Przedsiębiorcze Kobiety" być może przeszłaby bez echa. Zrobiły furorę, nie dało się ich nie zauważyć.
Mateusz Morawiecki, gdy je zobaczył, zaraz poprosił do siebie. Wszyscy chcieli robić sobie z nimi zdjęcia. Pytano skąd są. Potem ktoś napisał w intrenecie, że w czasie tej konferencji były najbardziej obfotografowane ze wszystkich uczestniczek. A na spotkanie z premierem przybyło z całej Polski ponad 200 kobiet. Wszystkie dostały po tulipanie.
"Zrobiłyśmy to z premedytacją"
- Były najładniejsze. Wszyscy zwrócili uwagę na nasze dziewczyny - mówi z dumą wójt gminy Wierzbica, pod Chełmem, skąd przyjechały. Bożena Deniszczuk była razem z nimi. Do Warszawy przyjechały pełnym autokarem - w sumie 34 kobiety. - Wszystkie członkinie kół gospodyń wiejskich, wśród nich sołtyski, przedsiębiorczynie, działaczki stowarzyszeń i ja jako wójt - wymienia.
Skąd pomysł na stroje? - To było przemyślane. Liczyłam na to, że nikt tak ładnie się nie ubierze. Zwróciły uwagę. Zrobiłyśmy to z premedytacją - odpowiada ze śmiechem.
Kobiety uczestniczyły w konferencji w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju, potem zwiedziły Sejm. Reakcje na tę wizytę? Oczywiście skrajne. "Czy w PiS nikt nie zauważa tego obciachu, że hasła kobiety przedsiębiorcze oznacza tylko spędy miłych pań z kółek wiejskich u Pana gospodarza-premiera?", "Matki niepełnosprawnych też zwiedzały Sejm, długo i tym się nie chwaliliście" - punktują komentujący. Albo: "Czyli jak zwykle są równi i równiejsi jednych się wpuszcza innych nie".
Ale są i brawa dla Wierzbicy: "Fajnie, że niektóre panie zakładają stroje ludowe, bo generalnie to już chyba zanika ten zwyczaj".
Działają dopiero od...trzech miesięcy
Kobiety przyjechały z regionu, z którego pochodzi Beata Mazurek i nie jest to przypadek. Należą do Koła Gospodyń Wiejskich, które zaczęło działać mniej więcej w grudniu ubiegłego roku. Od czasu, gdy premier Morawiecki zapowiedział 3 tys., zł dla kół gospodyń wiejskich.
Już samo to pokazuje, jak muszą być przedsiębiorcze. - Ależ tak, oczywiście! - słyszę na pytanie, czy faktycznie takie się czują.
A zaczęło się tak. - Po zapowiedzi premiera wywierałam na panie wpływ, żeby się zawiązały. Wiedziałam, że z budżetu gminy trudno będzie znaleźć środki na działania kobiet - mówi nam wprost wójt gminy. To jej pierwsza kadencja w samorządzie. Ślubowanie składała pod koniec listopada.
Jej mąż już drugą kadencję jest starostą chełmskim. Oboje są w PSL. W drugiej turze ostatnich wyborów poparł ją PiS. Co ciekawe, kandydat PiS poległ w pierwszej turze - to mąż jej koleżanki ze wsi. A po wyborach w powiecie chełmskim zawiązała się koalicja PSL-PiS.
Tu jeszcze jedna ciekawostka - pod koniec lutego chełmski PSL pokazał, że nie jest zadowolony z wejścia swojej partii do Koalicji Obywatelskiej. "PSL powinno wystartować pod własnym szyldem. Powyższe stanowisko uzasadniamy ryzykiem utraty samodzielności, a nawet tożsamości, co negatywnie wpłynie na kolejne wybory do parlamentu krajowego" - napisał Zarząd Powiatowy w Chełmie. Dokument podpisał mąż pani wójt, starosta chełmski Piotr Deniszczuk.
Kupiły za to stroje, teraz kupią buty
Kobiety tak wzięły się do działania, że kilka tygodni później w okolicy pojawiły się koła gospodyń wiejskich. I to w liczbie imponującej.
- W całym powiecie w Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa zawiązało się 19 kół, w tym 12 w gminie Wierzbica, gdzie jestem wójtem. Panie pozyskały w sumie 40 tys. zł. Wszystkie koła dostały po 3 tys. zł, jedno 4 tys. zł - opowiada wójt. Ale to nie koniec wsparcia. - Osobowość prawna, którą rząd dał kołom, spowodowała, że mogą starać się również o granty z fundacji, ale także ze starostwa. Kilka kół złożyło wnioski i dostały wsparcie w postaci 10 tys. zł.
Przypomnijmy, wszystko zadziało się w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Co pokazuje, że pomysł na koła gospodyń musiał chwycić, przynajmniej w niektórych regionach.
- Przyjechałyśmy do Warszawy, żeby jako pierwsze pokazać, że wydałyśmy te pieniądze. Rzucałyśmy się w oczy, podchodziły do nas różne osoby, pytały, czy mogą zrobić zdjęcie - mówi naTemat Zofia Zięba, przewodnicząca jednego z kół. Była na spotkaniu z premierem. I miała na sobie ludowy strój.
- Usłyszałyśmy, że mamy śmiało iść do przodu. Zrozumiałam też, że będzie jeszcze wsparcie na działalność kół. Te dotacje zachęciły nas do działania. Jest wielki zapał w nas. Ludzie czują się potrzebni. Poczułyśmy się śmielsze. Bardzo się cieszę, że na początku stałyśmy się tak zauważalne - opowiada.
Przedsiębiorcze? - Oczywiście! I gospodarne. Kobiety robią mydła, dekoracje świąteczne. Dobrze, że zaczęłyśmy tak śmiało działać.
Na co dzień Zofia Zięba prowadzi agroturystykę. Ma 60 lat, ale zaznacza, że tego nie czuje, bo ma taką siłę do działania. Jej koło dostało od agencji 3 tys. zł. Panie kupiły za to stroje. Za kolejne 3 tys. zł ze starostwa mają kupić buty. Założyły też zespół ludowy "Sąsiedzi". Pierwszy koncert dały 3 marca, w szkole, z okazji regionalnych obchodów Dnia Kobiet. Przyjechała wtedy Beata Mazurek.
Podczas wizyty w Warszawie zrobiła sobie zdjęcie z całą delegacją. Pani wójt - w szarej sukience, stoi obok. Była zresztą jedyną kobietą, która wystąpiła podczas konferencji jako wójt.
"To była błyskawiczna akcja"
Bożena Deniszczuk mówi, że z wicemarszałek Sejmu znają się dobrze, od lat współpracują. Ona sama startowała w wyborach do Sejmu, z listy PSL. Nie ukrywa, że to zasługa rzeczniczki rządu, a także posłanki Andżeliki Możdżanowskiej - byłej posłanki PSL, która kiedyś krytykowała PiS, a dziś chce startować z list partii Kaczyńskiego do PE - że taka delegacja z gminy pojawiła się w Warszawie. Ale jednak zaczęło się od niej.
- Na profilu FB minister Możdżanowskiej zauważyłam plakat. Zapytałam minister na messengerze czy i na jakich warunkach możemy się pojawić. Odesłała nas do pełnomocnika. W poniedziałek się do niego odezwałam, a w środę wsiadłyśmy w autokar i pojechałyśmy do Warszawy. To była błyskawiczna akcja.
Czyli znów przedsiębiorczość? - Tak! - reaguje ze śmiechem. - Ja nie mam oporów, że to pani marszałek, czy poseł. To ktoś, kogo ludzie wybrali. To nasz reprezentant. Nie mam oporów, żeby zwracać się ze sprawami dotyczącymi ludzi.
Ona tak tłumaczy, dlaczego przyjechały do Warszawy: - Chciałyśmy pokazać kobietom wiejskim, że kobiety z takiej małej gminy, gdzie do tej pory nic takiego się nie działo, żeby mogły być zauważalne, coś robią. Że z Wierzbicy do Warszawy jest blisko, że możemy spotykać się na różnych płaszczyznach, wszędzie. Tylko trzeba skutecznie zapukać.
"Zjadłyśmy razem szarlotkę"
Wójt sama jest bardzo aktywna. Tak mówią o niej inne kobiety, tak ona sama mówi o sobie. Osobiście administruje kontem facebookowym gminy, ale też Kobiety Gospodarne i Wyjątkowe w gminie Wierzbica oraz około 10 innych. Działa w Stowarzyszeniu "Ziemia Chełmska". Jako jedyna kobieta z powiatu chełmskiego została Liderką Kobiecej Aktywności podczas Forum Kobiet Aktywnych w 2018 roku.
- To jej zasługa, że pojechałyśmy na konferencję. Nasz wójtowa to kobieta aktywna. Jak coś wymyśli, to działa natychmiast. Dzień, dwa i sprawa załatwiona. Mamy jej wsparcie - mówi o pani wójt Zofia Zięba.
Po wizycie w ministerstwie Bożena Deniszczuk zadzwoniła do Beaty Mazurek: - Poszłyśmy do Sejmu, spotkałyśmy się. Zjadłyśmy szarlotkę i wypiłyśmy kawę.
Delegacja, jak mówią, wróciła do Wierzbicy bardzo zadowolona.