Nawet nie wiesz, że możesz za to dostać mandat. Oto najczęstsze grzechy rowerzystów

O tym powinien wiedzieć każdy rowerzysta.
O tym powinien wiedzieć każdy rowerzysta. Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta
Pogoda robi się powoli wiosenna, a to oznacza, że wielu Polaków już planuje, kiedy wyciągnie swój rower z piwnicy i ruszy na pierwszą w tym roku przejażdżkę. Zanim jednak się to stanie powinni sprawdzić, czy na pewno wiedzą jak poprawnie zachowywać się na drodze. Część z nich nie ma na ten temat zielonego pojęcia, a potem gorzko tego żałuje podczas spotkania z policją.


Według statystyk policyjnych w 2017 roku rowerzyści przyczynili się do 1546 wypadków. Ich najczęstszymi przyczynami było nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu – 518, nieprawidłowe skręcanie – 118 i nadmierna prędkość – 116.


I jakkolwiek absurdalnie brzmiałoby, że rowerzysta przekroczył prędkość, to trzeba pamiętać, że jego także takie ograniczenia obowiązują. To jest wykroczenie, podobnie jak wiele popularnych zachowań cyklistów, które tylko z pozoru wydają się nieszkodliwe i legalne. Oto lista przewinień rowerzystów, których muszą się wystrzegać.

1. Jazda po chodniku


Jak często zdarzyło się wam jechać po chodniku? Często, prawda? Nie ma się co dziwić, bo patrząc na statystyki wypadków na drogach chodnik wydaje się być najbezpieczniejszym miejscem dla rowerzystów. Niestety, są w tym przypadku pewne ograniczenia, których nieprzestrzeganie może kosztować od 50 do 100 zł.

Wszystko zależy od tego, czy policjant potraktuje jazdę po chodniku jako naruszenie zasad poruszania się po chodniku (50 zł) czy jazdę wzdłuż chodnika innym pojazdem niż pojazd silnikowy (100 zł). Są oczywiście wyjątki od tych zasad, ale także są one dokładnie sprecyzowane.


Po chodniku można więc jechać tylko wtedy gdy:
– panują trudne warunki atmosferyczne, czyli jest gołoledź, wiatr, mgła, ulewa czy śnieg;
– jedziemy obok dziecka, które nie ukończyło 10 lat;
– auta na jezdni mogą jechać powyżej 50 km/h, nie ma na niej wydzielonego pasa dla rowerów albo ścieżki rowerowej, a sam chodnik na przynajmniej 2 metry szerokości.

Po chodniku nie mogą poruszać się także rowerzyści, którzy holują przyczepkę z dzieckiem. Ich miejsce jako uczestników ruchu jest na drodze rowerowej lub na ulicy.

2. Przejeżdżanie przez pasy


Mało kto zdaje sobie sprawę, że rowerzysta nie może przejeżdżać przez przejście dla pieszych. Chcąc dostać się na drugą stronę drogi powinien zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez pasy, chyba że przejście to połączone jest z przejazdem dla rowerów.

Tych jednak, szczególnie w mniejszych miastach jest niewiele. Stąd bardzo często widzi się, rowerzystów, którzy jadą po pasach i... uczą takiej jazdy swoje dzieci. Nie zdają sobie chyba sprawy, że mogą spowodować niebezpieczną sytuację na przejściu oraz po prostu dostać mandat. Według policyjnego taryfikatora jazda rowerem po przejściu dla pieszych kosztować może nawet 100 zł.

3. Jazda po ulicy, a nie po ścieżce rowerowej


Często można spotkać rowerzystów, którzy jadą ulicą, chociaż wzdłuż niej jest pobocze lub droga dla rowerów. To kolejny błąd popełniany przez cyklistów. A przepisy mówią wyraźnie, że istnieje dla nich pewnego rodzaju hierarchia drogowa. W pierwszej kolejności powinni poruszać się drogą dla rowerów. Gdy jej nie ma to poboczem, a jeśli go brak – wtedy dopiero mogą jechać jezdnią.

Niedostosowanie się do tych zasad jest zagrożone mandatem w wysokości od 50 do 100 zł. Ale to nie wszystko. Rowerzyści często lubią jeździć obok siebie. Pół biedy, kiedy robią tak na drodze dla rowerów, chociaż tam też musza mieć na uwadze nadjeżdżających z naprzeciwka rowerzystów, zwłaszcza gdy ścieżka rowerowa jest wąska.

Problem pojawia się wtedy, gdy dwa rowery jadą obok siebie po jezdni. Od jakiegoś czasu taka jazda jest dozwolona, ale tylko wtedy, gdy oba jednoślady jadą blisko, nie blokują drogi, ani nie stwarzają zagrożenia w ruchu, a samochody jadące za nimi mogą je bezpiecznie wyprzedzić. Jeśli jest inaczej, to zgodnie z przepisami tacy rowerzyści mogą dostać aż 200 zł mandatu.

4. Savoir vivre na ścieżce rowerowej


Ścieżka rowerowa nie daje rowerzyście immunitetu. Poruszając się nią cały czas musi pamiętać o przestrzeganiu pewnych reguł. Przede wszystkim powinien mieć na uwadze pieszych, którzy poruszają się chodnikiem wzdłuż drogi dla rowerów. Często trasy te są przecinane przez przejścia dla pieszych, a tam to właśnie piesi mają pierwszeństwo, nie rowery.

Czasami bywa też, że ścieżka rowerowa ma wyznaczony kierunek jazdy. Rowerzysta nie może więc jechać nią pod prąd. Powinien przejechać na drugą stronę jezdni, gdzie znajduje się trasa w tym kierunku, a gdy jej nie ma – jest zmuszony jechać po ulicy.

Ponadto rowerzyści powinni poruszać się po ścieżce dla rowerów z odpowiednią prędkością. Może to brzmieć śmiesznie, ale w terenie zamieszkałym nie mogą przekraczać 20 km/h. Podobnie jest, kiedy rowerzysta porusza się po jezdni. W terenie zabudowanym, jeśli znaki nie stanowią inaczej, musi ograniczyć prędkość do 50 km/h. To tyczy się zwłaszcza kolarzy-amatorów poruszających się specjalnymi rowerami, które pozwalają rozwijać prędkości rzędu 70-80 km/h.

Wszystkie z powyższych wykroczeń są karane, a dolną granicą wysokości mandatu jest 50 zł.

5. Podstawy są najważniejsze


Jadąc rowerem często zapominamy o podstawach. Nie pamiętamy, że jazda bez trzymanki to mandat w wysokości 50 zł. Kiedy rozmawiamy przy tym przez telefon – to dodatkowe 200 zł. Z kolei jeśli nasz rower nie ma odpowiedniego oświetlenia i spotkamy na swojej drodze uważnych policjantów, to możemy dostać 50-złotowy mandat.

Tak samo trzeba pamiętać, że piwo to też alkohol, a jazda rowerem pod wpływem jest karalna – 150-złotowym mandatem. Rowerzyści muszą również mieć na uwadze, że ich także obowiązują wszystkie znaki oraz sygnalizacja świetlna. Policja nie "kupi" tłumaczenia, że spieszyliśmy się, kiedy przejedziemy na czerwonym świetle. Taka jazda może kosztować od 300 do 500 zł. Warto więc przestrzegać przepisów, bo to się po prostu opłaca.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
"Fotografia to moja pasja, namiętność i powołanie". [b]Na zdjęciach Tadeusza Rolke zobaczysz Warszawę, której już nie ma[/b]