
"Rzeczpospolita" ujawnia nowe fakty: Marcin Plichta, prezes Amber Gold i OLT Expres nie miał zezwolenia na zarządzanie jakąkolwiek spółką prawa handlowego. Od czterech lat, przez niedopatrzenia sądów skutecznie to robi.
"Rzeczpospolita" kontynuuje temat prezesa Amber Gold i feralnych linii lotniczych OLT Express – Marcina Plichty. Okazuje się bowiem, że mężczyzna nie miał prawa piastować funkcji zarządzających w spółkach, którymi kierował. Przez ten długi okres czasu udawało mu się jednak ujść bezkarnie. Nikt wymogów prawnych na nim nie egzekwował. Czytaj koniecznie: Był oszustem i bankrutem, jest milionerem. Interesy tajemniczego właściciela OLT Express i Amber Gold
Według art. 18 kodeksu spółek handlowych, członkiem zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej ani likwidatorem nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwa przeciwko mieniu: kradzież, oszustwa, przywłaszczenia, wyłudzenia. Zakaz taki obowiązuje pięć lat od dnia uprawomocnienia wyroku.
"Rzeczpospolita"
Wyroki dotyczyły między innymi wyłudzeń kredytowych na tzw. martwe dusze, w sumie na około pół miliona złotych (sąd w Kwidzynie), przywłaszczenie 170 tysięcy złotych z biur Multikas (sąd w Malborku).
Więcej o prezesie Amber Gold i OLT Express znajdziesz tutaj
Sąd Rejonowy w Gdańsku tłumaczy w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że nie miał żadnych danych budzących co do osoby Marcina Plichty jakiś wątpliwości. Nie żądał jednak od niego żadnego zaświadczenia, bo nie ma takiego obowiązku.
"Rzeczpospolita"
Źródło: "Rzeczpospolita"