shutterstock.com

Bezpieczeństwo w sieci coraz trudniej zapewnić. Co rusz, słyszymy o złamanych hasłach, o nieszczelnych zabezpieczeniach, wyciekach danych, internetowych kradzieżach. Wraz z rosnącym zagrożeniem, komplikują się też zabezpieczenia. Czy czeka nas świat przydługich haseł, których nie sposób spamiętać?

REKLAMA
Prawie 60 procent pracowników w Polsce wynosi służbowe dane poza miejsce pracy. Najczęściej jest to drukowanie lub wysyłanie danych na zewnętrzny adres e-mail. Takie wyniki dało badanie "Ryzyko w sieci", przeprowadzone na zlecenie firmy Symantec. Niefrasobliwość jest nie tyle coraz częstsza, co coraz trudniejsza do kontrolowania. Coraz więcej urządzeń elektronicznych, coraz łatwiejszy dostęp do poufnych danych, nie tylko na domowym komputerze, ale nawet na małym ekranie telefonu komórkowego.
Z drugiej strony firma McAfee donosi, że z roku na rok od 2010 roku nasilają się ataki na sieci i systemy firm średniej wielkości, i to pomimo poprawy warunków bezpieczeństwa w systemach firmowych. W 2010 roku 40 procent ze światowych firm padło ofiarą naruszenia bezpieczeństwa. W tym samym czasie aż 75 procent z nich deklaruje, że poważny wyciek danych mógłby spowodować całkowite załamanie ich działalności.
Osiem znaków, cyfra, znak specjalny
Nic więc dziwnego, że w firmach wymagają od nas coraz większej ostrożności. Zwykłe hasło to za mało. Jeszcze kilka lat temu wystarczyło pięć dowolnych znaków. Dzisiaj musi już być ich co najmniej osiem. Do tego przynajmniej jedna cyfra i przynajmniej jedna wielka litera. I obowiązkowe zmiany haseł co miesiąc lub dwa.
Piotr Kupczyk

Wszystko się zmieni, kiedy pojawią się nowe formy zabezpieczeń, na przykład wyczekiwane skanowanie siatkówek, które z pewnością znacznie wszystko ułatwi.


To jednak nie wszystko. Szyfrowane dyski, zabezpieczone komputery, zamknięte sieci to już powoli norma. Do tego zakaz używania własnego, prywatnego sprzętu do pracy przy materiałach firmowych. Zapomnij o odbieraniu maili na smartfonie czy pisaniu sprawozdań na własnym wygodnym laptopie. Koniec też z kończeniem projektów w domowym zaciszu. Wypływ poufnych danych firmowych jest zbyt dużym ryzykiem, by pozwolić sobie na takie niebezpieczeństwo. Czy czekają nas jeszcze bardzo skomplikowane hasła, kolejne, mnożące się formy ochrony?
Rozrost zabezpieczeń nieunikniony
Piotr Kupczyk, ekspert od zabezpieczeń z Kaspersky Lab tłumaczy, że taka przyszłość jest nieunikniona. – Dopóki nie powstaną jakieś nowe metody zabezpieczeń, skanowanie linii papilarnych lub siatkówki, hasła będą musiały być coraz lepsze. Trzeba będzie uważać, żeby nie powielać ich w różnych miejscach, na różnych serwisach. Niestety, taka jest na razie przyszłość. Wszystko się zmieni, kiedy pojawią się nowe formy zabezpieczeń, wyczekiwane skanowanie siatkówek, które znacznie wszystko ułatwi – mówi.
Piotr Kupczyk

Pół biedy, jeśli jest wykupione oprogramowanie ochronne. Wtedy jest jeszcze jakieś zabezpieczenie. Ale taką ochronę można łatwo wyłączyć, ustawienie pozmieniać, a systemy dezaktywować. Pracownicy często przynoszą swoje pendrive'y, własne karty, które w komputerach firmowych znaleźć się nie powinny.


– Na dzień dzisiejszy w praktyce wygląda to tak, że w firmach jest dobrze, jeśli jest osoba odpowiadająca za zabezpieczenie danych. Wtedy polityka bezpieczeństwa wdrożona jest dla całej firmy. Taka osoba wie co powinno być zabezpieczone i na co zwracać uwagę najbardziej. Taka osoba czuwa, by pracownicy przestrzegali wszystkich wytycznych – tłumaczy Kupczyk.
Gorsza sytuacja jest w małych firmach, gdzie osoby zajmującej się wyłącznie niebezpieczeństwem nie ma. – Tam każdy pracownik robi co chce. Pół biedy, jeśli jest wykupione oprogramowanie ochronne. Wtedy jest jeszcze jakieś zabezpieczenie. Ale taką ochronę można łatwo wyłączyć, ustawienie pozmieniać, a systemy dezaktywować. Pracownicy często przynoszą swoje pendrive'y, własne karty, które w komputerach firmowych znaleźć się nie powinny. – mówi ekspert Kaspersky Lab. Dlatego czeka nas mnożenie się zabezpieczeń, haseł i innych środków prewencji.
– Wyjściem są programy agregujące hasła, które, po wpisaniu jednego, głównego, dają nam dostęp do poszczególnych, do każdego z kont i wszystkich ze stron, z których korzystamy. To kontrowersyjne rozwiązanie, bo jeśli ktoś złamie to jedno, ma dostęp do wszystkich innych, ale na razie pozostaje nam wyłącznie to – konkluduje rozmówca.

Jak stowrzyć bezpieczne hasło