
Sąd Okręgowy w Opolu nakazał każdemu z kierujących zapłacić po 200 złotych mandatu oraz zwrócić koszty sądowe w wysokości 150 złotych. To orzeczenie w sprawie kolizji, do jakiej doszło tuż po festiwalu w Opolu w 2017 r. Jacek Kurski wracał po imprezie wraz z rodziną do Warszawy.
REKLAMA
To był dla Jacka Kurskiego dość pechowy festiwal w Opolu. Do historii przeszły zdjęcia niemal kompletnie pustego amfiteatru podczas występu Jana Pietrzaka. A do tego jeszcze w drodze powrotnej doszło do zderzenia jego limuzyny z innym samochodem. W skrócie – jego skoda superb na pobocze, a potem doszło do zderzenia z omijającym ją oplem. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Później w "Fakcie" ukazały się opisy, że Jacek Kurski po kolizji "uciekł do lasu". TVP w oświadczeniu zapewniła, że to nieprawda. "Prezes Jacek Kurski zszedł na pobocze, gdzie oczekiwał na auto zastępcze, co mogą potwierdzić świadkowie zdarzenia" – wyjaśniano.
Policjanci, którzy przybyli na miejsce, nie mieli wątpliwości, że winę za zdarzenie ponosi kierowca Jacka Kurskiego. Ten jednak mandatu nie przyjął, dlatego sprawa trafiła do sądu. Trafiła i... na długo utknęła. Dwukrotnie zmieniano sędziego referenta, dokonywano także zmiany biegłego. Właśnie po tej drugiej zmianie wydano opinię, w której uznawanego wcześniej za poszkodowanego kierowcę opla, uznano za współwinnego zdarzenia.
W trakcie procesu szofer Kurskiego tłumaczył, że małoletni Filip, który jechał wtedy z nimi autem, "chciał siusiu", dlatego musiał się zatrzymać. Wtedy doszło do kolizji z oplem.
– Obaj obwinieni dopuścili się złamania przepisów ruchu drogowego – ogłosił w środę sędzia Zdzisław Niklasiński z Sądu Rejonowego w Opolu.
Wina kierowcy limuzyny prezesa TVP, jak tłumaczył sędzia w uzasadnieniu, polegała na tym, że "rozpoczynając manewr skrętu w lewo, niedokładnie obserwował jezdnię i nie upewnił się, czy nie jest w tym momencie wyprzedzany". Winą kierowcy opla było to, że "rozpoczął manewr wyprzedzenia skody, nie upewniwszy się, czy może to zrobić bezpiecznie".
Obu kierowcom sąd wymierzył grzywny po 200 złotych oraz obciążył ich kosztami sądowymi w wysokości 150 złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Kierowca prezesa TVP nie był obecny na ogłoszeniu orzeczenia.
źródło: opole.naszemiasto.pl
