"Nie robimy konkurencji zespołowi Tulia". Emerytki, które nigdy nie były za granicą, chcą stanąć na scenie w Mediolanie

Fot. Stowarzyszenie Aktywności Lokalnej Białki
"Przygoda życia po 70tce. Marzenia mogą obudzić się w każdej chwili. Wesprzesz nasze"? – w ten sposób grupa wokalna z mazowieckiej Białki opisuje akcję crowdfundingową, jakiej jeszcze nie było. Cel: ekipa złożona głównie z emerytowanych gospodyń wiejskich chciałaby po raz pierwszy w życiu ruszyć za granicę, aby zobaczyć mediolańską La Scalę i nagrać tam amatorski teledysk.


Białki, licząca zaledwie siedmiuset kilkudziesięciu mieszkańców wieś niedaleko Siedlec. Od ośmiu lat działa tutaj zespół wokalny, założony przez Elżbietę i Barbarę Łęczyckie.

Obecnie to dziewięć osób, które co środę spotykają się na zorganizowanych przez wójta zajęciach ze śpiewu oraz występują regularnie na lokalnych imprezach. Dziś, korzystając z serwisu zrzutka.pl, zespół ma szansę na rozwinięcie skrzydeł i podbój Włoch.– Skład jest głównie kobiecy. Ja jestem emerytowaną nauczycielką z tutejszej szkoły, reszta pań to w większości gospodynie, emerytki przez większość życia związane z rolnictwem. Zdecydowana większość zespołu jest po siedemdziesiątce, najstarsza członkini ma lat 76. Średnią wieku zaniża nam małżeństwo 56-latków – mówi serwisowi naTemat Elżbieta Łęczycka.

Zespół występuje głównie w okolicach Siedlec. Wyjazdy do oddalonego o 50 kilometrów Radzynia Podlaskiego są traktowane jako wielkie wyprawy ("Dla nas to już prawdziwe tournée, w końcu mówimy o innym województwie").

Znak rozpoznawczy grupy? Łączenie śpiewu z działalnością dobroczynną i promowaniem ekologii.

– Chociażby parę dni temu występowaliśmy dla rocznego chłopczyka z zespołem Downa. Przy okazji odbyła się pogadanka dla najmłodszej widowni, dotycząca śmiecenia, ochrony przyrody – relacjonuje pani Elżbieta.

Podkreśla, że zespół ma świadomość niedostatków technicznych, chodzi po prostu o radość śpiewania, bez silenia się na wirtuozerię ("Jesteśmy samokrytyczni i wiemy, że w tym wieku nie osiągniemy już perfekcji wokalnej"). Jakim repertuarem grupa podbija serca słuchaczy?
– Wbrew pozorom nie skupiamy się na repertuarze ludowym, nie robimy konkurencji zespołowi Tulia. Akurat te dziewczyny śpiewają pięknie, ale w Polsce jest zbyt wielu wykonawców "pseudoludowych", którzy robią to byle jak. Nie chcemy być kolejnym z nich – mówi założycielka.

Chodzi o świadomość tego, że aby naprawdę dobrze śpiewać takie utwory, potrzebny jest odpowiedni nauczyciel, którego w Białkach nie ma. Dlatego zespół woli sięgać po piosenki biesiadne, przeboje z lat 60. albo 70. ubiegłego wieku.

Jaki jest sekret zachwycania widowni pomimo niedostatków wokalnych? "Czego nie zdoła się zaśpiewać, trzeba nadrobić choreografią".

Mediolan na horyzoncie
Cecha wspólna członków grupy: proza wiejskiego życia nigdy nie pozwoliła na zobaczenie "wielkiego świata". Dopiero niedawno zaczęło kiełkować marzenie o tym, aby choć raz zobaczyć prawdziwą operę. Dlaczego właśnie mediolańska La Scala?


– To już ostatni dzwonek. Jesteśmy w takim wieku, że został czas wyłącznie na marzenia naprawdę wielkie. W trakcie dyskusji ustaliliśmy: do Berlina nie chcemy jechać, bo Niemcy spalili nam wioskę, Rosja również odpada.
Jeśli mierzyć, to naprawdę wysoko, a więc oczywistym wyborem okazała się La Scala. Przecież to Włosi wymyślili operę – tłumaczy Łęczycka.

Jednak od planu do realizacji jeszcze długa droga. Pozostało jeszcze pokonanie przeszkód finansowych, bowiem taki wyjazd zdecydowanie przekracza możliwości finansowe osób pobierających ośmiusetzłotowe emerytury.

Pierwszym pomysłem była sprzedaż pierogów na imprezach lokalnych. Szybko jednak okazało się, że bywalcy takich festynów są przyzwyczajeni do poczęstunków darmowych i nie chcą płacić za specjały serwowane przez gospodynie z Białek.

Plan B okazał się naprawdę nowoczesny: zbiórka w serwisie crowdfundingowym.

– Podsunęły go nasze dzieci. Wie pan, w naszej grupie zaledwie trzy osoby wiedzą cokolwiek o internecie, większość nie ma nawet komórek – mówi emerytowana nauczycielka.

Jeżeli przedsięwzięcie zakończy się sukcesem, ekipa z Białek jeszcze tego lata ruszy do Włoch. Będzie to dla niej pierwsza wizyta za granicą, pierwsza podróż samolotem.

– Chodzi o to, aby zobaczyć La Scalę. Wejść do środka i na moment stanąć na prawdziwej scenie. Do tej pory występowaliśmy wyłącznie na jakichś prowizorycznych platformach albo na przyczepach – opowiada pani Elżbieta, dodając, iż w ramach budżetu mają być także zakupione bilety wstępu na przedstawienie operowe w La Scali. Jakie? Jakiekolwiek.
Kolejnym elementem wyjazdu ma być nakręcenie we Włoszech teledysku, który będzie formą podziękowania internetowym darczyńcom.

Choć, zaznaczmy, nie jedyną. Za pomoc w realizacji największego życiowego marzenia grupa zamierza ich również zaprosić na wspaniałą ucztę pierogową.

Cel zbiórki, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Aktywności Lokalnej Białki, to 40 000 zł. Do tej pory zebrano ok. 15 procent owej kwoty. Jeżeli kochasz śpiew (no i pierogi), koniecznie wejdź pod ten adres – masz na to jeszcze niemal miesiąc.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
0 0Podgrzewanie tytoniu mniej szkodliwe od palenia? Badania napawają optymizmem
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Maska opadła". PiS szuka pieniędzy na swoje obietnice. Oto gdzie wszyscy za nie zapłacimy
0 0Zdrojewski "chlapnął" o jedno zdanie za dużo. PO odcięła się od jego słów