
W polityce 40-latek to jeszcze młody człowiek. Często mówi się, że za młody, by zostać prezydentem lub premierem. Powoli się to zmienia, bo partie polityczne, by skusić młodych wyborców, stawiają na świeżą krew.
statecznymi paniami w żakietach. To się jednak zmienia: coraz częściej w polityce,
nawet na wysokich szczeblach, widać "młodych" ludzi.
O Ryanie, jako kandydacie na wiceprezydenta, słusznie mówi się "młody". Trzej ostatni politycy, piastujący to stanowisko – Al Gore, Dick Cheney i Joe Biden – byli co najmniej
Należał do wielu partii politycznych. Chodzą opinie, że zwiedził ich więcej niż inni politycy. Oczywiście, był i jest to format chrześcijański, prawicowy, konserwatywny. Inaczej być nie może. Byłoby to sprzeczne z jego ideologią i światopoglądem. Precz z komuną! Precz z Platformą! Precz ze wszystkimi poza nami! CZYTAJ WIĘCEJ
Taki zabieg – wystawiania młodych, by zebrali cięgi i zawalili karierę – nie jest ani nowy, ani specyficzny tylko dla USA. W Polsce też mieliśmy do czynienia z sytuacjami, gdy partie "stawiały na młodych", a faktycznie po prostu rzucano ich na pożarcie.
Gdy Grzegorz Napieralski dochodził do władzy, mówiło się, że Sojusz wymienia "starych", którzy już sobie nie dają rady. Dziś jednak widać, że usunięcie się w cień ze strony starszyzny było przemyślane. SLD osłabione aferami i słabymi rządami musiało odświeżyć swój wizerunek. "Beton" zszedł ze sceny, zostawił miejsce młodym.
i w efekcie został odsunięty od władzy w partii. Władzy, do której tryumfalnie "wrócili" – bo czy kiedykolwiek od niej odeszli? – starzy. Dziś to "beton" gra pierwsze skrzypce, a jego symbolem jest Leszek Miller.
SLD miało jeszcze inną historię z "młodym": Wojciechem Olejniczakiem. Obecny
Tak to już po prostu jest. Starsi się boją młodych, więc wrzucają ich na głęboką wodę. Albo dają wolną rękę. Gdzieś w końcu ci młodzieńcy się potkną, wywrócą, a potem to już nie są żadnym zagrożeniem.
Jak zaznacza jednak dr Jabłoński, rodzaje "młodych" są dwa: cisi i spokojni oraz "medialni wojownicy". Ci pierwsi to typ obecnego ministra pracy – Władysława Kosiniaka-Kamysza, który się nie wychyla. To ci drudzy - bitni i z zapałem – najczęściej padają ofiarami politycznych rozgrywek, gdy przestaje podobać im się rola dyżurnego w mediach. – Ci medialni zawsze potem chcą być kimś więcej, a na to już nie można pozwolić – wyjaśnia dr Jabłoński.
Za bardzo urósł, więc został szefem partyjnego okręgu i mówi się, że go prezes zdegradował. I to nie dotyczy tylko PiS, tak samo jest w PSL, PO, nawet w rządzie.
"Fasadowość" w funkcjonowaniu młodych w rządzie najlepiej pokazują ministrowie sportu i zdrowia. Joanna Mucha i Bartosz Arłukowicz, jak wskazuje dr Wojciech Jabłoński, chociaż są młodzi, to wątpliwe, by zaszli gdzieś dalej w polityce. – Mucha,
W obecnym Sejmie działa dziewięćdziesiąt zespołów parlamentarnych. Ich działalność, a nawet zasadność nie podlega żadnej kontroli. Mamy, więc po kilka zespołów zajmujących się tą samą sprawą, mamy też kilkanaście, którym przez kilka miesięcy udało się spotkać raz, aby zatwierdzić regulamin i wybrać przewodniczącego. CZYTAJ WIĘCEJ
niemal nierozwiązywalnymi problemami, co jej poprzednicy: brakiem pieniędzy i PZPN-em. A że oba te problemy trudno rozwiązać, to pani minister ma małe szanse na zwiększenie swojej popularności.
Również Bartosz Arłukowicz nie może liczyć na łaskę wyborców, jego resort jest jeszcze trudniejszy. Premier zdążył uchować Ewę Kopacz od gniewu społeczeństwa wywołanego ustawą refundacujną, cięgi zebrał Arłukowicz. Jego gwiazda, która pojawiła się przy okazji hazardowej komisji śledczej, szybko blaknie. – Wypycha się młodych, dobrze wyglądających, ale bez kompetencji. Chodzi w tym o efekt
medialny – stwierdza dr Jabłoński. – Ale tak naprawdę ci młodzi mają się wypalić, zużyć, żeby nie zaszkodzili starym.
Jedynym "młodym", który odniósł spektakularny sukces w Polsce, był Aleksander Kwaśniewski. Gdy w 1995 roku został prezydentem, miał zaledwie 41 lat. Jak wyjaśnia dr Jabłoński, jego sytuacja była zupełnie inna, niż inne przedstawione. Kwaśniewski skupił bowiem wokół siebie pewne środowiska, potrafił je zjednoczyć. - Ale i udowodnił swoją wartość wygrywając z Wałęsą - przypomina dr Jabłoński. Dzięki temu Kwaśniewski nie tylko się nie wypalił, ale i skorzystał - do dziś jest znaczącym politykiem, choć nieaktywnym.



