
Adrian Klarenbach na antenie TVP Info zdecydowanie wyszedł z roli dziennikarza. Prowadzącemu program "Minęła 20" wyraźnie puściły nerwy. Z wymalowaną na twarzy agresją krzyczał na stołecznego radnego Koalicji Obywatelskiej Marka Szolca.
Tematem dyskusji była sprawa pedofilii w Kościele, ale rozmowa w TVP Info zeszła m.in. na sprawę masturbacji czy karty LGBT. Jednym z zaproszonych do studia gości był radny Marek Szolc, polityk, który otwarcie mówi o swojej homoseksualnej orientacji.
W pewnym momencie w trakcie programu Szolc przypomniał o kontrowersjach, z jakimi spotkał się program edukacji seksualnej, który m.in. miałby uczyć dzieci, jak się bronić przed takimi sytuacjami, jak te pokazane w filmie "Tylko nie mówi nikomu" braci Sekielskich. Ta uwaga spotkała się z tyradą Adriana Klarenbacha wygłoszoną mocno podniesionym głosem.
"Panie radny, panie radny. Ja panu coś powiem, panie radny. Póki co zamiast wprowadzania latarników (osoba, która miałaby zapobiegać przemocy wobec osób LGBT - przyp. red.) wy się zajmijcie tym, żeby nie dochodziło do takich dramatów, jak w szkole Króla Maciusia" – mówił Klarenbach, nawiązując do tragedii z ubiegłego tygodnia, gdy uczeń zamordował ucznia. Zarzucał przy tym radnemu Szolcowi, że nie ma pojęcia o tym, co się działo w szkole nr 195.
Nagranie z niedzielnej dyskusji krąży na Twitterze. "Redaktor Klarenbach z całą tyradą przekazu dnia PiS: o LGBT, o masturbacji, o tragedii w szkole w Wawrze. Na twarzy złość i agresja! U Marka stoicki spokój. Zobaczcie sami jak wygląda dyskusja w tzw. publicznej" – pisze Wiktor Misztal.
"Adrian Klarenbach musi skończyć w poselskich ławach. Takiego talentu PiS nie przepuści..." – skomentował dziennikarz "Gazety Wyboroczej" Jacek Harłukowicz.
Karierę polityczną w PiS rozpoczęła żona Adriana Klarenbacha. Lucyna Klein-Klarenbach starała się o mandat w stołecznej Radzie Dzielnicy Wawer. Kandydatka z list partii rządzącej nie uzyskała wystarczającego poparcia, aby zasiąść w radzie.
źródło: TVP
