O życiu Polaków w UK jeszcze nikt tak nie pisał. Książka Malcolma XD to kwintesencja internetowej beki

"Emigracja" to książkowy debiut Malcolma XD - internetowego twórcy znanego z pasty o ojcu, fanatyku wędkarstwa
"Emigracja" to książkowy debiut Malcolma XD - internetowego twórcy znanego z pasty o ojcu, fanatyku wędkarstwa Fot. Piotr Ulanowski / Agencja Gazeta, materiały prasowe
Życie pisze najlepsze pasty. Możemy się o tym dowiedzieć z książki Malcolma XD. "Emigracja" to pełna wartkiej akcji i gagów opowieść o wyjeździe dwójki chłopaków do pracy w Wielkiej Brytanii. Została napisana specyficznym "językiem internetów", którego próbkę znajdziecie w poniższym wywiadzie.


Praktycznie nikt nie wie jak wygląda Malcolm XD, ale i tak jest znany w kulturze internetowej z ultrazabawnych past - m.in. o Paulinie, patologu i jamniku, czy kultowej o ojcu, fanatyku wędkarstwa. Na jej podstawie powstał nawet krótkometrażowy film z Piotrem Cyrwusem - "Fanatyk".

Udało mu się wyjść ze świata internetu i napisać pełnoprawną, papierową książkę. "Emigracja" jest dynamiczna, okrutnie śmieszna i mocno wulgarna. Sam wyjazd Malcolma i kumpla Stomila jest tylko pretekstem do stworzenia portretu polskich emigrantów i życia na Wyspach. Oczywiście wszystko to zostało ukazane w mocno zakrzywionym zwierciadle.

Podejrzewam, że jeszcze z 5 lat temu nawet ci się nie śniło, że tak szybko uda ci się wydać książkę. Jak do tego doszło? Poszedłeś z wydrukowaną pastą do wydawnictwa i powiedziałeś, że możesz tego napisać więcej?

To historia tak prosta, że aż nieprawdopodobna. Pewnego dnia na fanpejdżu wysłał mi wiadomość typ z WAB, które jest swoją drogą jednym z największych wydawnictw w Polsce, pytając wprost, czy nie chciałby napisać dla nich jakiejś książki. Odpowiedziałem, że chciałbym, nawet trochę już mam napisane i mu wysłałem.


On przeczytał, pokazał współpracownikom i podpisaliśmy umowę. Natomiast patrząc 5 lat wstecz,, to na pewno nie spodziewałem się, że ta historia tak się potoczy - podobnie jak nie spodziewałem się, że zrobimy "Fanatyka".

Jak wyglądało pisanie książki? Chyba trochę to różni się od klepania postów na forum - przynajmniej pod względem ilości czasu, skupienia, miejsca. W jakich okolicznościach pracowałeś? Niektórzy sobie wyobrażają memiarzy, trolli i twórców copypast siedzących cały dzień w piwnicy...

Szczęśliwie była wtedy jesień i zima, więc za oknem nie było słońca, śpiewu ptaków, śmiechu dzieci i tym podobnych rzeczy, więc mogłem pisać w spokoju i szło całkiem sprawnie. Miałem zaplanowane, że będę pisał przynajmniej jeden fragment tygodniowo, jednak nie zawsze się to udawało i przez ostatnie dwa tygodnie przed deadlinem musiałem pisać właściwie codziennie. Ciężki to był czas, nie zapomnę go nigdy, ale jestem też zadowolony, że udało mi się stworzyć książkę w zaplanowanym terminie.

A jeśli chodzi o samą warstwę literacką? Musiałeś się jakoś ograniczać, by trzymać szyk zdania, gramatykę i ogólnie, by to brzmiało po polsku?

Z zewnątrz niczym się nie różni, polega to na siedzeniu i klikaniu w komputer. W środku największa różnica jest w strukturze. W paście jest krótkie wprowadzenie, po jednym czy dwóch akapitach akcja zaczyna się już zagęszczać, a kilka akapitów dalej jest już kulminacja. W książce jest to rozłożone na kilkunastu czy kilkudziesięciu stronach.

Czy pominąłeś jakąś historię, bo zabronił ci jej napisać wydawca i teraz chcesz się nią podzielić?

Wydawca mi na szczęście niczego nie zabraniał, ale kilka ciekawych historii pominąłem, bo nie widziałem miejsca, gdzie mogę je jakoś logicznie wpasować. Jedna, krótka dla przykładu:

Jechaliśmy kiedyś wieczorem ze Stomilem do pracy na riksze. Staliśmy na przystanku i czekaliśmy na autobus. Naszą rozmowę w języku polskim wyłapał jakiś przechodzący obok rodak, który był okrutnie porobiony, bo w końcu był piątek - a w ręku niósł siatę browarów, więć pewnie na szybko wyskoczył z domu do sklepu po zaopatrzenie (na co wskazywało też, że był w klapkach xD). Podszedł do nas, przybił pionę, a potem zaczął EJ CHŁOPAKI WEŹCIE MI ZAŁATWCIE JAKĄŚ PIGUŁĘ, CO? Mówimy mu, że nie mamy żadnych piguł, jedziemy do pracy. NO WEŹCIE PORATUJCIE NO, SŁYSZAŁEM JAK GADALIŚCIE, ŻE MACIE PIGUŁY! Co? Nic takiego nie mówiliśmy, coś mu się przesłyszało xD Ale autobus podjechał, a typek wsiada za nami. TO FETY MI CHOCIAŻ ZAŁATWCIE. 20 FUNTÓW DAM I DWA BROWARKI WAM DORZUCĘ. 15 minut w autobusie mu tłumaczymy, że nie handlujemy żadnymi narkotykami, a ten ciągle swoje. W pewnym momencie przesiadaliśmy się z autobusu do metra, a ten dalej za nami idzie JEZUUU CO WAM SZKODZI MI JEDNĄ PIGUŁĘ ODSPRZEDAĆ. MAŁO MACIE? Nie tylko mało, ale nawet w ogóle xD 10 minut w metrze dalej ta sama gadka, wysiadamy już na naszej stacji i idziemy ostatni kawałek do pracy. Ten typ ciągle za nami i jęczy PÓŁ PIGUŁY MI OGARNIJCIE, JUŻ WIĘCEJ NIE CHCĘ. To ja nie wytrzymałem i krzyczę na niego na całą ulicę, że ty debilu, nie mamy ani jednej piguły, ani pół, ani nawet ćwierci! Żadnej piguły nie mamy, kretynie! Gość stanął w szoku, na 5 sekund się zamyślił, po czym z krzyczy na mnie TO PO CHUJ MNIE TUTAJ PRZEZ PÓŁ MIASTA W KLAPKACH CIĄGNELIŚCIE?!!!

Co się stało po powrocie do Polski?

O tym będzie następna książka, hehe.

Życie jest często abstrakcyjne i nie trzeba go specjalnie koloryzować. Czy bazowe wydarzenia z książki miały miejsce, ale je potem odpowiednio podkręciłeś?

Większość zdarzeń, postaci i miejsc z książki jest prawdziwa.

Z tego co widziałem na twoim fanpage'u, miałeś problemy z reklamowaniem postów na Facebooku. O co chodziło panu Zuckerbergowi?

Tak, mieliśmy poważne problemy z reklamą. Po pierwsze, w moich opowiadaniach od zawsze przejawia się sporo wyrazów niecenzuralnych, co nie było problemem do momentu, gdy chcieliśmy włączyć płatną reklamę, gdzie nie są one dozwolone. Wtedy też okazało się, że cenzura typu K***A to za mało, bo ktoś po ilości gwiazdek może się domyślić o jaki wyraz chodzi, więc trzeba było pisać K*A, żeby nie dało się tego odgadnąć xD

Mam też to do siebie, że w swoich opowiadaniach wypowiedzi bohaterów piszę wielkimi literami. Jak się okazuje, zbyt dużo capslocka też jest wbrew regulaminowi Facebooka. Potem zaczęły dziać się dziwne rzeczy z zasięgiem, bo na przykład jak w opisie jednego wywiadu pojawił się wyraz STREFA SZARIATU (bo w wywiadzie mówiłem o tym, że w książce wyjaśniam, czy w Londynie na dzielnicy Tower Hamlets rzeczywiście coś takiego jest), to nagle liczba osób, którym ten wywiad się wyświetlił, była bardzo niska w porównaniu do wcześniejszych postów.

Dosyć podobnie moim zdaniem stało się z udostępnionym na Facebooku fragmentem książki, w którym pojawił się wyraz NEONAZIŚCI (w kontekście bynajmniej nie wspierającym neonazistów). Mam hipotezę, że algorytmy zaczęły wyłapywać pewne zwroty i ograniczać zasięgi takich postów. Natomiast innym, również prawdopodobnym wyjaśnieniem jest, że ludzie po prostu nie byli zainteresowani tym, co napisałem xD

Nie miałeś za to problemów z celebrytami, którzy polecają książkę, a nawet nagrywają filmiki jak np. z Marcinem Mellerem. Poznałeś go?

Rzeczywiście sporo osób uznanych w szeroko pojętych środowiskach artystycznych udostępniło info o książce i, co więcej, wypowiadało się o niej bardzo pozytywnie, co zajebiście cieszy. Natomiast musiało to wynikać z tego, że książka po prostu im się spodobała, bo ja nie miałem na nich żadnego wpływu, bo nigdy ich nie spotkałem, bo z "celebrytów" znamy tylko Piotra Cyrwusa, który grał w "Fanatyku".

Ok, "Emigracja" wydana, trafiła do rąk pierwszych czytelników, co teraz? Wracasz do Anglii, by potem napisać kolejną książkę? XD

Do Anglii jeszcze czasami wracam, ale rzadko i w innym niż kiedyś charakterze. Teraz zostaje w Polsce i piszę dalej.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...